Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oriflame. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oriflame. Pokaż wszystkie posty
Nowości marca - kosmetyki

4/02/2025

Nowości marca - kosmetyki

 Hej, hej :) Zapraszam do przeglądu moich nowości kosmetycznych z marca :)

Klub Recenzentki Wizaz - Garnier

  • Skin Naturals, Płyn micelarny z witaminą Cg
  • Serum na przebarwienia 4% formuła [NIACYNAMID + WITAMINA C + KWAS SALICYLOWY + MELASYL™]
  • Skin Naturals, Vitamin C, Invisible Daily UV Brightening Fluid SPF 50+ niewidoczny - z fluidami SPF spotykam się pierwszy raz
  • Skin Naturals, Vitamin C, Glow Daily UV Brightening Fluid SPF 50+ blask

Dzień Kobiet - prezent od chłopaka

  • Oriflame woda perfumowana Love Potion Cherry On Top
  • Bielenda masełko do rąk nawilżająca malina
  • Bielenda Japan Beauty krem do rąk jedwab + wiśnia Wygładzenie

Janda - prezent od marki

  • Regeneracja z efektem odżywienia - ostatnio siostrze dałam regenerujący krem do twarzy a teraz dostała balsam do kompletu.
  • Rozświetlenie z efektem odmłodzenia - zawsze muszę mieć w swojej kosmetyczce coś rozświetlającego. Uwielbiam używać szczególnie latem by podkreślić opaleniznę, ale też na jakieś wyjścia, więc oczywiście ten zostaje u mnie.
  • Ujędrnienie z efektem wygładzenia - ten zostawiłam sobie do codziennego stosowania. Już go testuję.
  • Nawilżenie suchej skóry - ten powędrował do mamy bo tak jak w przypadku kremu do twarzy chciała nawilżający.

Caudalie - testowanie

  • Vinoperfect serum rozjaśniające przebarwienia 10 ml - już drugi raz mam taką próbeczkę.
  • Vinoperfcet krem na przebarwienia z  niacynamidem 15 ml - krem mam pierwszy raz.

Prezent od chłopaka

  • Stara Mydlarnia masło do ciała Sweet Mango - już sama tubka cudnie pachnie <3

Rossmann - zakupy

  • So!flow dogłębnie nawilżający szampon do włosów Spring Edition zapach kwitnącej jabłoni + adaptogeny - 15,99 zł
  • So!flow dogłębnie nawilżająca maska do włosów Spring Edition zapach kwitnącej jabłoni + adaptogeny - 15,99 zł - bardzo chciałam poznać te kosmetyki i przywiozłam je sobie z Warszawy bo w moich Rossmannach ich nie było. Akurat kończą mi się szampon i maska, więc postawiłam na te kosmetyki. W linii są jeszcze odżywka i mgiełka.
  • Perfecta Sweet banana happy&hydro maska do twarzy - kupując dwa produkty z tej wiosennej linii so!flow można było dostać masełko na końcówki marki, ale już ich nie było. Ekspedientka dała mi tę maseczkę.
  • Eveline clean shot tonik esencja do twarzy peptypy miedziowe - 10,99 zł - kończył mi się tonik, więc przygarnęłam taki. Mogę już powiedzieć, że ma mega przyjemną konsystencję.
W marcu na kosmetyki wydałam 42,97 zł. W lutym było to 8,99 zł.

Wpadło Ci coś w oko? Może coś już znasz?
Woda perfumowana Oriflame Love Potion Sensual Ruby - recenzja

3/25/2024

Woda perfumowana Oriflame Love Potion Sensual Ruby - recenzja

Hej, hej :) Rzadko kiedy piszę o perfumach chociaż chętnie poznaję nowe zapachy. Tradycyjnie w takiej sytuacji musiałam sprawdzić kiedy poruszyłam dany temat i to był czerwiec 2021... Bohaterką była wtedy woda toaletowa Oriflame (to nie powinno nikogo dziwić bo często podobają mi się zapachy tej marki) Masquerade. I tak jak już nieraz wspominałam to klasyczna woda perfumowana Love Potion wciąż jest moim ulubionym zapachem. I również tak jak zawsze muszę poznać nową wersję. Tradycyjnie też nowy zapach kupiłam na Vinted :D

love potion sensual ruby

Zmysłowy zapach z rodziny kwiatowo-gourmand z soczyście owocowymi akcentami świeżości, z lekkością białych kwiatów i z uzależniającym, bogatym akordem rubinowej czekolady.

Nuty zapachowe:

GŁOWA: czerwone owoce jagodowe, peonia, pomarańcza

SERCE: akord rubinowej czekolady, bukiet białych kwiatów, róża

BAZA: drzewo cedrowe, karmelizowane orzechy, piżmo

POJEMNOŚĆ: 50 ml

CENA: tak jak wspomniałam na początku ja kupiłam na Vinted i z wysyłką i ochroną wyszło 44,50 zł. Na stronie internetowej Oriflame widnieje obecnie (25.03.24) 138 zł.

OPAKOWANIE: jeśli chodzi o kształt flakonika i zatyczki to są dokładnie takie same jak w klasycznej wersji. Tutaj nawet czerwony kolor mamy, tylko troszkę inny odcień. Gdy się ustawi buteleczkę pod światło to można zaobserwować poziom zużycia. Flakonik był zapakowany w kartonik i folię.

MOJA OPINIA O ZAPACHU: Niestety muszę przyznać, że pierwszy raz zapach Love Potion mnie zawiódł. Gdybym powąchała Sensual Ruby z zamkniętymi oczami nawet przez myśl by mi nie przeszło, że należy do rodzinki Love Potion. W ogóle nie czuję czekoladowych i "romantycznych" nut a tak kojarzą mi się pozostałe warianty. Ten jest jakiś taki nijaki... aż nie wiem do czego go porównać. Nie czuję czekolady, nie czuję karmelizowanych orzechów a one bardzo mnie ciekawiły jeśli chodzi o nuty zapachowe. Tą wodę perfumowaną zużywam siedząc w domu. Nie jest to też śmierdziuszek żeby nie było, że jest aż tak źle. Po prostu nic szczególnego. W sumie to ja czuję zapach tylko w momencie rozpylania. Ewentualnie chwilę później przytykając nos do skóry czy ubrania. Na mojej skórze utrzymuje się około 3 h. Wąchając bluzkę po około 8 h nie czułam NIC. Jakoś dziwnie wietrzeje ten zapach. W sensie nie kojarzę innych perfum, które znikałyby z ubrań bez prania. No jakoś nie gra ten zapach ze mną. Przykro mi bo liczyłam na fajną nowość, ale to pewnie i tak nie zniechęci mnie do poznawania kolejnych wariantów jeśli jeszcze jakieś powstaną ;D

love potion sensual ruby woda perfumowana

Pozostałe recenzje Oriflame Love Potion:

Nowości lipca

9/02/2022

Nowości lipca

Mamy już wrzesień, ja jeszcze nadrabiam nowości lipca. Po weekendzie wrzucę sierpniowe i zabieram się za recenzje. Muszę czymś zająć głowę, więc postaram się pisać tutaj częściej.


Rossmann

  • Nivea płyn micelarny cera normalna i mieszana MicellAIR - 9,99 zł - już zużyty. Na początku piekły mnie od niego oczy i miałam zamiar kupić coś oddzielnego do demakijażu oczu, ale jakoś przeszło.
  • Isana żel do golenia Lovely Dreams - 8,99 zł - Ostatnio mój ulubieniec z Isany 😊 Recenzja.
  • Biały Jeleń żel do higieny intymnej - 7,99 zł - zależało mi na opakowaniu z pompką i sporej objętości, więc padło na ten 😄

Lorem Vit - współpraca

Suplementy w formie mieszanek ziołowych:

Oriflame - współpraca z konsultantką

Z serii Waunt:
  • Krem na dzień Bita Śmietanka
  • Krem pod oczy 8 Godzin Snu - moje marzenie o kremie pod oczy z kuleczkami spełnione 😁
  • Kojąca mgiełka - balsam Gładka buzia

Vinted

  • "Aż do DNA" Rebata Chaczko
  • "Na zawsze razem Ella i Micha" Jessica Sorensen - po jej odebraniu ogarnełam, że to druga część xd Zaraz szybko pierwszą zamówiłam na Allegro, ale zdjęcia nie zrobiłam. Obie już przeczytałam i muszę kupić dwie kolejne części!

"Misjonarz Triduum Otchłani" Tatiana Laurencja - mój pierwszy patronat medialny!



W przesyłce znalazłam produkty innych patronów:
  • Zmydlona mydełko dla niej lawenda, pomarańcza, drzewko herbaciane
  • Coffee For You kawa w ziarnach z aromatem gorzkiej czekolady i orzecha laskowego Morning Coffee - oddałam siostrze do ekspresu ;D
  • Oleiq hydrolat werbena - moje pierwsze zetknięcie z marką i też pierwszy raz mam hydrolat z werbeny.

House

  • Koszulka oversize Paisley - 25,49 zł - zdjęcie zrobione w pracy dlatego te pasztety w tle xD a koszulka trafiła do moich ulubionych. Krój oversize bardzo lubię.
  • Koszulka Mindful - 16,99 zł
  • Koszula w paski - 33,39 zł - przy moim wzroście 156 robi za sukienkę :D

Na kosmetyki w lipcu wydałam 26,97 zł. W czerwcu było to 163,70 zł. No jest różnica ;D

Wpadło Wam coś w oko? :)
Waunt wegańska seria kosmetyków od Oriflame

8/21/2022

Waunt wegańska seria kosmetyków od Oriflame

Hej, hej :) Jeśli zaglądacie do mnie od dłuższego czasu to wiecie, że kosmetyki marki Oriflame przewijają się u mnie co jakiś czas, mam nawet jakichś ulubieńców (choćby podkład Giordani Gold czy zapach Love Potion), więc gdy dostałam od konsultantki propozycję przetestowania kilku kosmetyków z nowej wegańskiej serii Waunt to od razu się zgodziłam. Kosmetyki widziałam już gdzieś na socialach marki, ale sama ich nie dorwałam, więc to była propozycja idealna. W mojej łapki trafił krem do twarzy, tonik - mgiełka i krem pod oczy. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami :)

Na początku zaznaczę, że każdy kosmetyk był zapakowany w kartonik.

Kojąca mgiełka - balsam Gładka buzia Oriflame Waunt

smooth cheeks liquid toner cream

Lekka, ultranawilżająca mgiełka tonizująca, która działa jak balsam. Odbudowuje nawilżenie, wygładza i wycisza skórę, podkreślając jej  naturalny blask.

SKŁAD: AQUA, PROPANEDIOL, GLYCERIN, PENTYLENE GLYCOL, LACTOCOCCUS FERMENT EXTRACT, LACTOBACILLUS/BRASSICA NIGRA SEED FERMENT EXTRACT, CETEARYL ISONONANOATE, OLETH-20, PANTHENOL, CETEARETH-20, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, CETEARETH-12, CETYL PALMITATE, CITRIC ACID, AMYLOPECTIN, CALCIUM LACTATE, XANTHAN GUM, BENZYL ALCOHOL, DISODIUM EDTA, PARFUM, SODIUM BENZOATE, BENZOIC ACID, POTASSIUM SORBATE, PHENOXYETHANOL, CI 14700, CI 15985

POJEMNOŚĆ: 150 ml
Mamy 12 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

MOJA OPINIA: Opakowanie to buteleczka z atomizerem. Nie wiem czy pamiętacie, ale nigdy za takimi tonikami/mgiełkami nie przepadałam i zawsze psikałam takim kosmetykiem na palce lub wacik. W przypadku tego toniku mgiełka jest tak delikatna i przyjemna, że z przyjemnością psikam nim po twarzy. Nie ma tu efektu chluśnięcia sobie wiadrem wody w twarz :D Działanie? Jako tonik super się sprawdza. Tonizuje, usuwa uczucie ściągnięcia skóry po myciu twarzy. Bardzo fajnie sprawdza się również do odświeżenia twarzy i dekoltu w ciągu dnia a w upalne dni daje szczególne uczucie ukojenia. Zapach delikatny, nie dusi w ciepłe dni. W moim przypadku żadnych nieprzyjemności. Przypominam, że mam cerę mieszaną.

Krem na dzień Bita śmietanka Oriflame Waunt
 
super recover whipped day cream

Puszysty krem, który roztapia się na skórze i błyskawicznie niweluje czerwony odcień cery. Pozostawia uczucie miękkości, ukojenia i nawilżenia przez 24 godziny. Rozpraszające światło pudry zapewniają idealne półmatowe wykończenie.

SKŁAD: AQUA, GLYCERIN, STEARIC ACID, PALMITIC ACID, DIMETHICONE, COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, DICAPRYLYL CARBONATE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, ALLANTOIN, PENTYLENE GLYCOL, LACTOCOCCUS FERMENT EXTRACT, LACTOBACILLUS/BRASSICA NIGRA SEED FERMENT EXTRACT, TRIOLEIN, GLYCERYL CAPRYLATE, ARACHIDYL ALCOHOL, DIMETHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, POLYPHENYLSILSESQUIOXANE, SODIUM POLYACRYLATE, BEHENYL ALCOHOL, TOCOPHERYL ACETATE, ARACHIDYL GLUCOSIDE, SODIUM HYDROXIDE, XANTHAN GUM, ARACHIDIC ACID, LAURIC ACID, MYRISTIC ACID, AMYLOPECTIN, GLUCOSE, CALCIUM LACTATE, TOCOPHEROL, PARFUM, DISODIUM EDTA, CAPRYLHYDROXAMIC ACID, PHENOXYETHANOL, CI 60730, CI 15985

POJEMNOŚĆ: 50 ml
Mamy 12 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

MOJA OPINIA: Opakowanie te z moich ulubionych bo z pompką. Żeby posmarować całą twarzy wystarczy wycisnąć pół pompki. W nazwie mamy śmietankę, ja bym konsystencję określiła jako taki satynowy mus. Tutaj od razu mogę zaznaczyć, że na twarzy po rozsmarowaniu kremu wykończenie jest właśnie takie delikatnie satynowe, troszkę upiększające skórę. Ja tego kremu używam głównie rano pod makijaż (po pracy po zmyciu makijażu na twarzy ląduje krem z SPF) i tutaj sprawdza się naprawdę fajnie. Mój podkład dobrze się na nim rozprowadza. Ja go oczywiście jeszcze pokrywam sypkim pudrem i wszystko razem ładnie wygląda. Zapach to taka świeższa wersja zapachu z toniku.

Krem pod oczy 8 godzin snu Oriflame Waunt

8 hour sleep eye cream

Lekki krem z aplikatorem z 5 kulkami, który błyskawicznie rozświetla okolice oczu oraz redukuje cienie i opuchnięcia pod oczami. Zapewnia natychmiastowy efekt retuszu.

SKŁAD: AQUA, DIMETHICONE, GLYCERIN, ISONONYL ISONONANOATE, BORON NITRIDE, PROPANEDIOL, DIMETHICONE CROSSPOLYMER, POLYMETHYLSILSESQUIOXANE, QUERCUS PETRAEA FRUIT EXTRACT, PENTYLENE GLYCOL, LACTOCOCCUS FERMENT EXTRACT, LACTOBACILLUS/BRASSICA NIGRA SEED FERMENT EXTRACT, CETYL ALCOHOL, STEARYL ALCOHOL, SODIUM ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, ISOHEXADECANE, PROPYLENE CARBONATE, 1,2-HEXANEDIOL, CAPRYLYL GLYCOL, CITRIC ACID, TOCOPHERYL ACETATE, POLYSORBATE 80, SODIUM HYDROXIDE, PERSEA GRATISSIMA FRUIT EXTRACT, AMYLOPECTIN, PVP, CALCIUM LACTATE, XANTHAN GUM, BENZYL ALCOHOL, DISODIUM EDTA, BENZOIC ACID, DEHYDROACETIC ACID, PHENOXYETHANOL, SODIUM BENZOATE, CI 19140, CI 15985

POJEMNOŚĆ: 15 ml
Mamy 12 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

MOJA OPINIA: Opakowanie to moje spełnienie marzeń o wypróbowaniu kremu pod oczy z takimi kuleczkami! Mój pierwszy raz, ale muszę przyznać, że to świetne rozwiązanie. Przekręcamy tubkę na opcję "on", delikatnie ściskamy tubkę by wydobyć troszkę kremu i smarujemy (masujemy wręcz) pod oczami. Bardzo fajna sprawa bo nie musimy paćkać palców w kremie. Konsystencja jest lekka a przy tym wystarczy naprawdę niewielka ilość kremu żeby posmarować się pod oczami. Oczywiście trzeba uważać z siłą nacisku bo z przyjemności możemy zrobić sobie bolesny masaż. Dociskamy skórę baaarzo delikatnie i jest przyjemnie. Może i nie ma od razu efektu wypoczętych oczu jak po tych 8 godzinach snu, ale po około dwóch tygodniach zauważyłam różnicę. Mniejsze zasinienia i bardziej wypoczęta skóra. Krem nadaje się pod makijaż. Korektor się na nim nie roluje. Zapach praktycznie niewyczuwalny. Z tej trójki to moje największe odkrycie <3

W serii Waunt znajdziemy jeszcze:
  • Oczyszczające masło do twarzy Wyższy poziom
  • Rozgrzewająca maska do twarzy Misja czystość
  • Rozświetlający retuszer Piękność dnia
  • Rozjaśniający krem pod oczy No jasne!
  • Intensywnie nawilżający krem-żel do twarzy Wodna bomba
  • Maska na noc ożywiająca skórę Miss poranka

Jeśli zainteresowała Was seria Waunt lub inne kosmetyki Oriflame to koniecznie zajrzyjcie na stronę Oriinfo gdzie po zarejestrowaniu możecie zamawiać sobie kosmetyki z rabatem -20% lub też polecać produkty marki innym i zarabiać na marży.

Mieliście już okazję wypróbować kosmetyki z serii Waunt?
Oriflame Tusz do rzęs The ONE Eyes Wide Open - recenzja

10/20/2021

Oriflame Tusz do rzęs The ONE Eyes Wide Open - recenzja

Ostatnia recenzja tuszu do rzęs pojawiła się tutaj w marcu, dzisiejszy bohater trafił do mnie w maju, kończy się, więc przyszedł czas na powiedzenie o nim kilku słów ;) Muszę przyznać, że polubiłam podkreślać rzęsy i dość często je malowałam przez wakacje, choćby do pracy.

Wspomnę, że przed tuszami Oriflame wciąż mam obawy. Już ładnych parę lat temu siostra na urodziny dała mi swój ulubiony tusz tej marki (nie wiem nawet czy wciąż go produkują) i mnie niestety piekły od niego oczu. Ile ludzi, tyle przypadłości, ale gdzieś tam ten strach jest.

Tusz, który ma otwierać spojrzenie, podkręcać rzęsy i je pogrubiać.

SKŁAD: AQUA, HYDROGENATED OLIVE OIL CETYL ESTERS, ORYZA SATIVA CERA, STEARIC ACID, PALMITIC ACID, METHYLGLUCAMINE, BUTYLENE GLYCOL, COPERNICIA CERIFERA CERA, HELIANTHUS ANNUUS SEED CERA, ACACIA SENEGAL GUM, PVP, CYCLOPENTASILOXANE, VP/EICOSENE COPOLYMER, SILICA, CYCLOHEXASILOXANE, CETEARETH-20, CERA ALBA, SYNTHETIC WAX, SHOREA ROBUSTA RESIN, IMIDAZOLIDINYL UREA, DIMETHICONE, RHUS VERNICIFLUA PEEL CERA, HYDROXYETHYLCELLULOSE, METHYLPARABEN, DISODIUM EDTA, HYDROGENATED OLIVE OIL MYRISTYL ESTERS, PANTHENOL, TOCOPHERYL ACETATE, ARACHIDIC ACID, LAURIC ACID, MYRISTIC ACID, PROPYLPARABEN, PHENOXYETHANOL, LECITHIN, BHT, PEG-12 DIMETHICONE, ASCORBYL PALMITATE, TOCOPHEROL, ETHYLPARABEN, +/-: CI 77007, CI 77491, CI 77499

POJEMNOŚĆ: 8 ml
Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: do mnie trafił w ramach współpracy z konsultantem Oriflame, całą paczkę możecie zobaczyć w zakupowym poście z maja. Na stronie Oriflame znalazłam cenę 39,90 zł.

OPAKOWANIE: samo opakowanie raczej standardowe, podłużne, ale przyznaję, że jego kolor bardzo mi się podoba. Do samej szczoteczki muszę się przyczepić bo za każdym razem gdy ją odkręcam to tusz zbiera się w tym zwężeniu i za każdym razem muszę je oczyścić żeby nie nawalić tego tuszu na rzęsy a przez co tusz się marnuje :( Później już całkiem wygodnie się maluje. Chociaż u mnie to wygląda tak, że raczej malują samą tą cieńszą końcówką.

DZIAŁANIE: od razu powiem, że koniec końców efekt na moich rzęsach mi się podoba. Nie lubię owadzich nóżek i innych dziwactw. Jednak różnica pomalowane czy nie jest - dla mnie wystarczająca. Faktycznie oko wydaje się bardziej otwarte a rzęsy są bardziej wyraźne. Dzień w pracy (7-8 h) ładnie wytrzymywał na rzęsach, szczególnie gdy miałam włączoną klimatyzację. W upalne dni zdarzyło się, że odbijał się na dolnej powiece. Można go na spokojnie zmyć zwykłym płynem micelarnym (ja obecnie używam Bielenda Vege Detox). Nie trzeba mocno trzeć, chwilę przytrzymać wacik, przetrzeć, poprawić drugim i gotowe.

Zdjęcia sprzed kilku dni. Z lewej rzęsy niepomalowane, z prawej pomalowane.

Miałam też zapisane zdjęcia z lipca, ale trochę kiepsko mi to wyszło bo zdjęcie z niepomalowanymi rzęsami jest zrobione z bliska a już z pomalowanymi z daleka xd


Znacie ten tusz? Może jakieś inne marki Oriflame? Polecacie?

Woda toaletowa Masquerade od Oriflame

6/21/2021

Woda toaletowa Masquerade od Oriflame

Nuty głowy: grejpfrut, malina, mandarynka

Nuty serca: dalia, jaśmin, kwiat pomarańczy

Nuty podstawy: drzewo sandałowe, marshmallow, wanilia

POJEMNOŚĆ: 50 ml

Ten zapach chodził za mną już od jakiegoś czasu. Wpadł mi kiedyś w oko w katalogu, ale wtedy nie kupiłam, więc gdy pojawiła się okazja przetestowania to wiadomo, że od razu się zgodziłam ;) Chociaż nuty zapachowe wskazuje na raczej świeży/cytrusowy zapach to flakonik, kolorystyka wskazują raczej na coś mocniejszego, tajemniczego (maska karnawałowa). Przez wanilię, za której zapachem nie przepadam i pianki (słodkie) miałam też obawy przed zapachem. Jednak muszę przyznać, że od pierwszego powąchania poczułam, że to mój zapach. I tak uważam do tej pory. Do rześkich nie należy, przesłodzony też na szczęście nie jest. Zapach w stronę cięższych, romantycznych. Muszę też przyznać, że zdarzyło mi się użyć w jakiś upalny dzień i nie czułam, że zapach jest za mocny na taką temperaturę, nikt mi też nie zwrócił uwagi, że jest źle. Jakoś ogólnie ciągnie mnie bardziej do tych cięższych zapachów :D No może ten jest trochę bardziej wyważony i nie daje po nosie latem. Chociaż przyznaję, że już zdążyłam przygarnąć na obecne lato mgiełkę o zapachu mango i to jej przeważnie używam ;)

Wiem, że jestem kiepska w opisywaniu zapachów, ale mam nadzieję, że zrozumiałe jest chociaż tyle, że zapach mi się podoba :D Chociaż ulubionego Love Potion nie przebił to jednak może gdzieś obok stać ;) Pewnie też już zauważyliście bo często o tym wspominam, że ogólnie często sięgam po zapachy Oriflame i często trafiają one w mój zapachowy gust. Marka ma oczywiście też w swojej ofercie kosmetyki pielęgnacyjne i kolorowe (sporo recenzji znajdziecie w starszych postach) oraz suplementy diety.

Znacie ten zapach? Co o nim myślicie? Może macie ochotę wypróbować?

Jeśli interesuje Was obecny katalog to możecie go obejrzeć na stronie Orioffice. Jeśli macie ochotę na jakieś produkty marki możecie zarejestrować się na tej stronie i przez rok korzystać z 20% zniżki od ceny katalogowej na każdy produkt.

Nowości maja

6/02/2021

Nowości maja

 Też macie wrażenie, że czas tak szybko leci? Chwila moment i minie pół roku... ale póki co pokażę Wam co do mnie trafiło w maju.

Hebe

  • LaQ odżywczy mus do mycia twarzy - 14,99 zł - kończy mi się żel, więc kupiłam kolejny mus LaQ do wypróbowania ;)
  • Fa antyperspirant zielona herbata - 6,49 zł
  • Lirene kremo-żel pod makijaż SPF 30 - 11,99 zł
  • Carmex pomadka Tropical - 8,99 zł - tu już tradycyjnie ❤️

Rossmann

  • Isana żel do golenia Mango Exotic - 7,99 zł - chyba jakiś nowy, a że mango to wiadomo, że przygarnęłam.
  • Isana żel pod prysznic Feel pretty - 2,99 zł - wielką fanką żeli Isana nie jestem, ale spójrzcie na tego jeżyka 😍 ale zapach też ładny. Żeby nie było, że kupuję coś co mi się nie podoba 😅 Mieszanka mandarynki, lawendy i czerwonych owoców.
  • Elfa Pharm & Noble Healtzh nawilżający krem do rąk lotos i jaśmin - 6,99 zł - bardzo ładnie pachnie!
  • BIC Pure lady maszynki do golenia - 8,79 zł
  • Himalaya pasta do zębów SparklyWhite - 11,29 zł - past zazwyczaj nie pokazuję, ale jak już zgarnęłam całe zakupy do zdjęcia to zobaczcie :D ostatnio prawie cały czas kupuję pasty Himalaya, zmieniam tylko rodzaje.

Oriflame - współpraca z konsultantem

  • Woda toaletowa Masquerade - przyznaję, że szczególnie zależało mi na tej wodzie. Kusiła mnie kiedyś w katalogu, ale koniec końców nie kupiłam. Ale co się odwlecze to nie uciecze 😅 Pierwsze wrażenia zapachowe super!
Nuty: czarna dalia, drewno sandałowe, słodkie jeżyny.
  • Krem na noc Royal Velvet - oddałam siostrze. Testowały go kobiety po 40. Siostrze w sierpniu tyle wybije :D
  • Tusz do rzęs The ONE Eyes Wide Open - ma mega dziwną szczoteczkę 😮 Chyba pierwszy raz taką widzę.
  • Pomadka do ust The ONE Colour Adapt - ta pomadka to niezły bajer! Koniecznie będę musiała Wam pokazać 😁 Otwierałam paczkę z mamą i siostrą i był niezły szok 😅
  • Oczyszczająca maseczka z łopianem Love Nature - miałam ją parę lat temu i wtedy piekły mnie po niej policzki. Teraz już ją zużyłam i nic złego się nie działo.
  • Kojąca maseczka z owsem Love Nature

Książki

Linki w tytułach będą prowadziły do Empiku.

W maju na kosmetyki wydałam 60,43 zł. W kwietniu było to 104,92 zł.

Wpadło Wam coś w oko? :)

Woda perfumowana Love Potion Midnight Wish od Oriflame - recenzja

3/05/2021

Woda perfumowana Love Potion Midnight Wish od Oriflame - recenzja

Jeśli często do mnie zaglądacie to wiecie, że pierwsza wersja wody perfumowanej Love Potion należy do moich ulubionych zapachów. Oczywiście nie używam jej cały czas, uwielbiam zmieniać i próbować nowych zapachów, ale czerwoną buteleczkę mam zawsze pod ręką już paru ładnych lat ;) Gdy zobaczyłam, że wyszła nowa wersja Love Potion Midnight Wish oczywiste było, że muszę ją wypróbować! Czy wpasowała się w gust jak pierwsza? Zapraszam do dalszej części wpisu!

oriflame love potion midnight wish

Limitowana edycja Love Potion Midnight Wish otwiera się kuszącym pocałunkiem ciemnych kandyzowanych wiśni, następnie ujawnia kontrastowy smak słodko-gorzkiej kawy, po czym poddaje się on delikatnej nucie drzewnego piżma.

SKŁAD: ALCOHOL DENAT., AQUA, PARFUM, LINALOOL, COUMARIN, CITRONELLOL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, LIMONENE, EUGENOL, CITRAL, GERANIOL

Wciąż mnie zastanawia czy ktoś w ogóle zwraca uwagę na skład perfum ;D

POJEMNOŚĆ: 50 ml
CENA: ja dorwałam na Vinted zestaw woda + krem do ciała w cenie 35 zł (oczywiście trzeba do tego dodać przesyłkę i ochronę kupujących). W tym samym czasie zestaw w katalogu kosztował 49,90 zł, ale to przy jakichś określonych warunkach. Chyba trzeba było w poprzednim katalogu zrobić zakupy za jakąś kwotę. Obecnie na stronie Oriflame woda kosztuje 119,90 zł. Radzę polować na promocje lub właśnie na Vinted czy w innych miejscach gdzie można dostać ją taniej.


Kształt opakowania jest dokładnie taki sam jak w pierwszej wersji. Drugiej (różowa Love Potion Secrets) w sumie też :D Tutaj mamy czarną buteleczkę i czarny brokatowy korek. Przez buteleczkę nie da się śledzić poziomu zużycia wody. Wciąż nie mogę się do tego przyzwyczaić i próbuję zerkać ile jej zostało xD Nie kojarzę innych perfum gdzie tego poziomu nie widać. Dodatkowo flakonik był zapakowany w czarny kartonik i bezbarwną folię.
 

Zapach bardzo mnie interesował, zawarta w nim kawa zdecydowanie kusiła, ale dzień przed otrzymaniem paczki przeczytałam kilka opinii gdzie dziewczyny pisały, że zapach jest mocny, duszący, bardziej niż czerwona wersja. Przestraszyłam się. Przykładowo mojej mamie i siostrze czerwona się nie podoba, jest dla nich za mocna. Stąd mój strach, że w końcu i dla mnie może być coś za mocne. Gdy już miałam paczkę w rękach, otworzyłam wodę, powąchałam, nastąpiło zaskoczenie. I nie chodzi tutaj o to, że zapach był za mocny, tylko właśnie delikatniejszy, bardziej owocowy. Wyczułam taką jakby wiśnie z kompotu (może i kandyzowaną - nie wiem jak taka pachnie) w otoczeniu czegoś cieplejszego, otulającego, kobiecego. Od tamtej pory (od grudnia) używam go niemalże codziennie, na dzień :D wieczorową porą wciąż wolę wersję czerwoną. Może ja mam jakieś dziwne odczucia, ale Midnight Wish jeśli już dopasowywać zapach do pory dnia jest dla mnie dzienniaczkiem ;) dzięki wyczuwalnemu owocowi. Chociaż w pewnym sensie ma swój "pazur", takie otulające tło, więc i dla kogoś może być idealnym zapachem na wieczór/randkę :) Dodam, że zapach przypadł do gustu mamie i siostrze, więc zdecydowanie jest to zapach z tych delikatniejszych. Ja pewnie flakonik wyczerpię do końca, ale jednak nie jest to zapach, do którego będę wracać. O trwałości jeszcze nie wspomniałam xD W godzinach tego nie podam, ale jak dla mnie jest zadowalająca. Popsikam się rano (ostatnio te moje rano to 9-10 xd) i do końca dnia tego nie ponawiam. Chociaż wieczorem to bardziej zapach czuć z ubrań niż ze skóry.

Poznaliście już nowy zapach Love Potion? Znacie poprzednie? Lubicie?

#ŚWIĘTAzBLOGERKAMI Kosmetyczne odkrycia 2020

12/09/2020

#ŚWIĘTAzBLOGERKAMI Kosmetyczne odkrycia 2020

Daawno nie robiłam wpisów z moimi ulubieńcami kosmetycznymi "Kosmetyczna piątka na szóstkę!". Dzisiaj w ramach akcji #ŚWIĘTAzBLOGERKAMI pokażę moje tegoroczne odkrycia i później może zmobilizuję się do powrotu ulubieńców na bloga ;) Zapraszam do mojego przeglądu! Na końcu oczywiście będą linki do pozostałych dziewczyn i rozpiska tematów na grudzień. Jeszcze zaznaczę, że jeśli na blogu pojawiła się recenzja danego produktu to będzie podlinkowana w nazwie.

Bielenda masło do ciała Botanic Spa Rituals konopie i figa


bielenda masło do ciała

Piękny zapach, super nawilżenie i do tego pozbycie się krostek, które czasami pojawiają się po goleniu. Czego tu więcej chcieć ;)

Oriflame woda toaletowa Loved Up

Przesyłanie: przesłano 4460544 z 6968995 bajtów.
woda toaletowa loved up oriflame

Wrzuciłam tutaj ten zapach bo w tym roku go kupiłam i również zużyłam. Zapach bardzo mi się spodobał i nie wykluczam powrotu do niego co jednak rzadko mi się zdarza ;) Zapach musi mieć w sobie to coś. Nuty zapachowe możecie sprawdzić w recenzji.

Ecolatier balsam do mycia włosów


balsam do mycia włosów

Odskocznia od zwykłych szamponów, ciekawa forma, dobre oczyszczanie i ładny zapach. W recenzji zobaczycie jak moje włosy wyglądają po tym balsamie bez żadnych ulepszaczy.

BodyBoom masło do ciała


masło do ciała bodyboom

Masło przede wszystkim uwodzi cudnym zapachem! Ale dobrym działaniem również ;) W zapasach czeka na użycie mleczko i już niedługo trafi do łazienki :)

Sinsay pędzel do pudru


pędzel do pudru sinsay

Taka rzecz pewnie może u mnie zdziwić ;D ale! jaki ten pędzel jest cudownie mięciutki i bardzo fajnie i przyjemnie rozprowadza puder na twarzy. Do tego super wygląda. Nie jestem fanką różu, ale takie "rosegold" jest spoko ;) Wcześniej używałam pędzla z Rossmanna i nic do niego nie miałam. Wymieniłam bo osłonka od rączki się odkleiła. Jednak komfort używania zupełnie inny.

Sinsay matowa pomadka Vintage Girl


matowa pomadka vintage girl sinsay

Zachwyt już od listopada :D nie czuję się mocna w temacie kolorówki, ale to jakie uczucie ta pomadka daje ustom... No, szok. Nie chcę za dużo zdradzać bo chcę napisać pełną recenzję i jeszcze chwilę potestować. Przez maski trochę ograniczona sprawa ;D Dodam jeszcze, że jestem zadowolona z koloru, który wybrałam. Taki dzienniaczek, w którym dobrze się czuję. Pewnie na zdjęciu może się wydawać, że w ogóle nic na ustach nie mam ;D później do recenzji postaram się zrobić zdjęcia bardziej z bliska.

Na koniec podam takie ciekawostki już bez zdjęć bo niby czegoś mi zabrakło, ale coś tam fajnego było. Pierwszy kosmetyk to maseczka borówkowa peel-off (!) Nacomi. Wspominam o niej bo nie jestem fanką maseczek peel-off. Zazwyczaj ciężko się ich pozbyć z twarzy i zamiast robić coś dobrego to zostawiają ją taką nieprzyjemną, jakby suchą - lub ja mam takiego pecha, że na takie trafiam. Jednak ta maska Nacomi okazała się zupełnie inna. Po odpowiednim czasie ładnie się zrywała i nie miałam tego nieprzyjemnego uczucia na skórze, ale zabrakło mi tego "czegoś" w działaniu. Drugi kosmetyk to puder enzymatyczny FaceBoom. Ciekawa, dla mnie nowa forma oczyszczania bo to mój pierwszy puder. Łdnt zapach, super konsystencja już po zmieszaniu z wodą i super czysta skóra użyciu. Ten minus to to, że trzeba go mieszać a mi się zazwyczaj nie chce...

Sprawdźcie koniecznie jakie perełki odkryły pozostałe dziewczyny!


Rozpiska grudniowych tematów:

#ŚWIĘTAzBLOGERKAMI List do św. Mikołaja

12/04/2020

#ŚWIĘTAzBLOGERKAMI List do św. Mikołaja

list blogerki do świętego Mikołaja

Hej, hej :) Przyszedł czas na wpis w ramach akcji #BlogerkiPolecają. Jednak w grudniu zmieniłyśmy trochę zasady. Zamiast jednego wpisu pojawią się aż cztery pod szyldem #ŚWIĘTAZBLOGERKAMI. Taka nasza odsłona blogmasów (których nigdy nie robiłam) ;) Na każdy temat jak zawsze mamy tydzień. W pierwszym piszemy list do św. Mikołaja <3 Na końcu pokażę rozpiskę na cały miesiąc :) Co ja chciałabym dostać od Mikołaja? Zapraszam do dalszej części wpisu!

Taki mamy dziwny rok, że tak naprawdę to największym prezentem byłaby dla mnie możliwość spędzenia świąt z rodziną. Na Wigilię niby możemy zaprosić 5 osób a moja sytuacja? Ja mieszkam z rodzicami. Mam 4 rodzeństwa, ale gdzie jeszcze ich dzieci i partnerzy? Zdecydowanie marzy mi się normalność. Ale dobra, przejdę do przyjemniejszych spraw i pokażę listę kosmetyków, które chętnie bym przygarnęła :) Tak, nasz list do Mikołaja to taka wishlista kosmetyczna.

Wody perfumowane YSL Black Opium

Trochę śmieszna sprawa bo nie miałam okazji powąchać na żywo, ale mnie kuszą mega i to od dawna :D Pokażę Wam nuty zapachowe poszczególnych wariantów i podkreślę co mnie w nich najbardziej kusi.
  • BLACK OPIUM: Głowa: różowy pieprz, gruszka, kwiat pomarańczy. Serce: jaśmin, kawa. Podstawa: wanilia, cedr, paczuli.
  • BLACK OPIUM NEON: Głowa: mandarynka, pitaja (smoczy owoc). Serce: kwiat pomarańczy, hibiskus, jaśmin arabski. Podstawa: wanilia, drzewo cedrowe, kawa.
  • BLACK OPIUM FLORAL SHOCK: Głowa: cytryna, gruszka, bergamotka, frezja. Serce: gardenia, białe kwiaty, nuty słoneczne, kwiat pomarańczy. Podstawa: białe piżmo, agar, kawa.
  • BLACK OPIUM INTENSE: Głowa: absynt. Serce: lukrecja, kwiat pomarańczy, jaśmin arabski. Podstawa: wanilia, drzewo sandałowe, kawa.
  • BLACK OPIUM GLOWING: Głowa: cytrusy, gruszka. Serce: białe kwiaty. Podstawa: wanilia, kawa.
Chyba najchętniej zaczęłabym od podstawowej Black Opium lub tej w magicznej niebieskiej buteleczce, czyli Black Opium Intense. Wiecie czy gdzieś można sobie zamówić próbki? Szczerze mówiąc nie miałam nigdy perfum z takiej półki cenowej, więc wolałabym najpierw wypróbować malutką ilość bez wyrzucania pieniędzy w błoto.

Woda perfumowana Love Potion Midnight Wish od Oriflame

To jeszcze w temacie perfum. Love Potion (pierwsza czerwona wersja) to mój ulubiony zapach z Oriflame. Różową wersję Secrets również miałam, ale nie przekonała mnie aż tak bardzo jak ta pierwsza. Tutaj pisałam o obu wersjach. Ostatnio oglądając nowy katalog dowiedziałam się, że w następnym będzie nowa wersja Love Potion Midnight Wish! No i chcę ją ;D Będzie również krem do ciała do kompletu. O tym Love Potion czerwonym też pisałam tutaj na blogu. Ten zapach to bardzo świeża zachcianka ;)

NUTY LOVE POTION MIDNIGHT WISH: Nuty głowy: wiśnia maraschino. Nuty serca: kawa. Nuty bazy: nuty drzewne, piżmo.

Znów kawa ;D i ta wiśnia mnie ciekawi. Tym razem w nutach nie ma czekolady.

Paleta cieni Huda Beauty New Nude

Na żywo jej nigdy nie widziałam, ale na zdjęciach prezentuje się pięknie! Tak, wciąż rzadko kiedy się maluję, ale brązy lubię mieć pod ręką ;D Na urodziny kupiłam sobie paletę MakeUp Revolution Kisu - również śliczna! I przy tym sporo tańsza ;) Huda obecnie w Sephorze kosztuje 315 zł. Za swoją Kisu zapłaciłam coś około 35 zł? Wciąż ją lubię, ale chciałabym już coś nowego :D Jednak coś małego, mogą to być nawet tylko trzy kolorki: ciemny brąz, beż i jakaś błyskotka. Kojarzycie coś takiego? 

Niżej pokażę co mi ostatnio wpadło w oko w aplikacji Hebe. Trochę większe paletki niż tu napisałam, ale wyglądają kusząco ;)

Palety Inglot by Komunikatywnie

Peanut Butter lub Pumpkine Pie (są jeszcze 2, ale te najbardziej mi się podobają). Muszę zobaczyć na żywo i może jedna z nich stanie się moim prezentem świątecznym od siebie dla siebie. Przyznaję, że do tej pory nie wiedziałam kto to jest "Komunikatywnie", ale już obczaiłam na insta :D

Kosmetyki FaceBoom

Miałam już piankę do mycia twarzy, wodę micelarną, puder enzymatyczny i peeling gruboziarnisty, krem czeka na swoją kolej a jeszcze kusi mnie serum do twarzy i balsam do ust.

Kosmetyki Miya

Dawno nic z tej marki nie miałam, ale jednak są kosmetyki, które mnie interesują. Najbardziej tonik rozświetlający, peeling enzymatyczny i serum na przebarwienia.

BioUp Mango

Uwielbiam kosmetyki z mango i tak za każdym razem kiedy na instagramie widzę eliksir rewitalizujący i Eko Sorbet mango świecą mi się oczy!

Nawiązując jeszcze do instagrama to tam czasami zapisuję zdjęcia interesujących mnie kosmetyków i też je tutaj pokażę. Dodam, że robiąc przegląd przed ogarnięciem tego wpisu część (czy nawet większość) usunęłam bo już mnie jednak nie interesują ;D

Rozświetlacz AA Wings of color 02 Golden Sun

Uwielbiam błyskotki na ciele. Szczególnie latem w słoneczne dni, ale też na imprezach. O tym rozświetlaczu naczytałam się, że świetnie podkreśla opaleniznę, nie tworzy skorupy, więc spokojnie można go użyć na nogi czy ramiona. Bo jeśli chodzi o twarz to płynnego rozświetlacza nie umiem ładnie nałożyć i zdecydowanie wolę te sypkie czy w kamieniu ;D

Collistar Idro-Attiva Eye Hydro-Gel nawilżający żel do oczu z lodowym efektem

Cały czas szukam idealnego kremu pod oczy. Ten żel podobno świetnie nawilża i daje chłodzący efekt. Przyznaję, że szczególnie ten efekt chłodzenia mnie ciekawi :D rano może być zbawieniem na rozbudzenie.

Tutaj zakończę moją chciejlistę. Tak się zastanawiam czy nie zrobić takiej zakładki z tym co chciałabym kupić. Kiedyś robiłam takie wpisy. Może do tego wrócić? Mogłabym jakoś to kontrolować :D Czasami zapisuję sobie ciekawe kosmetyki na kartkach, ale takie kartki lubią się gubić ;D Co myślicie? Robić taką zakładkę? Mogłabym tam też dorzucać książki i może ubrania?

Wracając do listu co Wy chcielibyście znaleźć pod choinką lub może już w niedzielę w bucie?

Koniecznie sprawdźcie też o czym marzą pozostałe dziewczyny: