Nowości marca

4/07/2021

Nowości marca

Maybelline - testowanie

Czy jak to nazwać :D bo jakiś czas temu dostałam się do testowania tuszu do rzęs a w marcu otrzymałam kolejne nowości :)

⭐Dwa błyszczyki Maybelline Lifter Gloss:

  • 005 Petal
  • 007 Amber

⭐Dwa podkłady Maybelline Fit Me rozświetlający SPF 18:

Biedronka

  • Love Your Body peeling kawowy Słodki kokos - 9,99 zł - na blogu znajdziecie recenzję zwykłej kawowej wersji. Wypróbuję teraz kokosową.
  • Skino żel do golenia - 5,59 zł - tak, męski 😅 czy tylko ja mam takiego pecha, że w Biedronce rzadko kiedy trafiam na damskie żele 😂
  • BeBeauty maszynki do golenia - 8,99 zł
  • BeBeauty waciki 3-pak - 6,89 zł
  • Ciemnozielona prążkowana bluzka na długi rękaw - 29,99 zł - ostatnio mam fazę na zielone ubrania i nawet w biedrze coś wygrzebałam 😅 Jednak przerażające było to jak te ubrania były przebrane, powyciągane z kartoników. Masakra. Swoją najpierw znalazłam bez kartonika. Nie mogłam znaleźć takiego z S-ką. Koniec końców znalazłam zapakowaną.

bee.pl - współpraca

  • Canabo ostropest nawilżający szampon do włosów - pierwszy raz mam styczność z tą marką.
  • Mokosh peeling do ust Malina - markę do tej pory znałam tylko ze słyszenia. Dawno też nie miałam żadnego peelingu.
  • Miodowa Mydlarnia masło do twarzy i ciała buziaczek - ta marka też gości u mnie pierwszy raz.
  • Organic Shop ekspresowo nabłyszczająca maska do włosów Grecka figa
  • Naturalne syberyjskie czarne mydło Agafii do pielęgnacji ciała - miałam kiedyś cedrowe mydło Agafii i czarne mydła innych firm. Myślę, że to to fajny uniwersalny produkt.
  • Organic Shop peeling do ciała Soczysta papaja - na blogu pisałam już o wersji mango i kawowej.
  • LaQ naturalny mus do mycia twarzy Odprężający - recenzja jest już na blogu a ja czekam właśnie na peeling tej marki :D

Hebe

  • Less is more odżywczy krem do twarzy jojoba z lukrecją - 19,99 zł - na ig zobaczyłam, że w Hebe jest promocja na markę a już od jakiegoś czasu mnie interesuje, więc kupiłam i już nawet używam.
  • Hean ultrmatowa pomadka w płynie 07 Bordo Passion - 13,29 zł - idąc już do kasy ten kolor rzucił mi się w oczy 😍 Nie jestem fanką klasycznych koralowych czerwieni na ustach, ale takie bordo 😍

#cosmozając

Kojarzycie zabawę #cosmosanta organizowaną przez Anetę z bloga Cosmeticosmos? Tym razem bawimy się też z okazji wielkanocy :D Moim zajączkiem została Marta. U niej możecie zobaczyć co dostała ode mnie :)

  • Vianek ujędrniająco - wygładzający peeling do ciała z mielonymi pestkami malin - mój pierwszy peeling Vianka. Wcześniej miałam masła do ciała, krem do rąk i szampon do włosów
  • Aloesove odżywczy krem do twarzy na noc - powędrował do mojej mamy, ale ja miałam płyn micelarny i byłam z niego zadowolona.
  • The Body Shop żel pod prysznic satsuma (mandarynki) - kiedyś kusiły mnie masła tej marki, ale do tej pory żadnego się nie dorobiłam 😅
  • Enilome żel pod oczy że świetlikiem
  • Dermedic Normacne ultranawilżający krem do twarzy - miniaturka
  • Uriage Hyseac serum do twarzy - miniaturka
  • Uriage Bariederm CICA krem do twarzy - miniaturka
  • Inc. Redible Cat Nap Rozjaśniająca maseczka do twarzy w płacie
  • Equilibra Carbone Attivo maska w płacie z węglem
  • Vandini pielęgnacja twarzy w 3 krokach (oczyszczanie, maska, serum)
  • Organic maseczka pielęgnująco - oczyszczająca
  • Herbatki: czekolada z truflą, wanilia z żurawiną, rabarbar z truskawką, poziomka
  • Muminkowy kubek
  • Słodycze, które bardzo szybko zniknęły :D uwielbiam wyroby Milki.

skinadvisor.pl - współpraca

  • Paula's Choice serum z 15% witaminą C, witaminą E i kwasem ferulowym  C15 Super Booster

Avon - współpraca z konsultantką

  • Błyszcząca szminka Spell Love - fioletowy kolorek. Ja się w takim dobrze nie czuję, więc szukam nowej właścicielki 😂
  • Zawieszka perełka - ładna, delikatna, ale muszę kupić sobie srebrny łańcuszek bo żadnego nie mam.
  • Woda perfumowana Her Story - Nuty zapachowe: różowy pieprz, irys, paczuli
  • + słodkości 😉

Selfie Project - wygrana w konkursie

  • Bibułki matujące - używacie?
  • Regulujący żel do mycia twarzy - dokończę mus LaQ i zabieram się za niego.
  •  Antybakteryjny tonik przeciw niedoskonałościom - lubicie toniki z atomizerem? Bo ja zazwyczaj najpierw pryskam na palce i dopiero nakładam na twarz 🙈
  • Krem matujący przeciw niedoskonałościom - lubię kremy matujące na dzień i pod makijaż.
  • Głęboko oczyszczająca maseczka peel-off
  • Głęboko oczyszczający peeling - już użyłam. Miał ciekawy zapach, jasnozieloną konsystencję. Fajnie wygładził skórę. Chętnie poużywałabym dłużej.

Empik/hitobuwie/Sinsay

  • "Umysł w ogniu" Susannah Cahalan - 26,73 zł - z powodu tej książki postanowiłam zamówić nowości do mojej biblioteczki. W poprzednim wpisie możecie poczytać już o moich wrażeniach po jej przeczytaniu.
  • "Książę musi odejść" Monika Gajos - 29,49 zł - tytuł miałam zapisany już od jakiegoś czasu, więc również wpadła do koszyka i teraz ją czytam.
  • "Rozdzieleni" Iwona Feldmann - 32,29 zł - wpadła mi w oko przy przeglądaniu strony Empiku.
  • Trampki za kostkę Big Star - 79 zł - najtańsza opcja jaką znalazłam jeśli chodzi o te trampki. W innych sklepach widziałam ceny 109-119 zł. Mam trzy pary krótkich trampek (jedne również z Big Stara), ale zachciało mi się też długich bo dawno nie miałam :D
  • Sukienka midi w paski - 49,99 zł - już parę razy się nad nią zastanawiałam. To wyświetlała mi się w reklamach na fb, to rzucała w oczy gdy po prostu przeglądałam ubrania na stronie i w końcu się skusiłam :D Pierwszy raz założyłam w niedzielę wielkanocną (zdjęcie z przymiarki w dzień kiedy do mnie dotarła ;d) i nie żałuję zakupu. Miałam obawy czy taka długość będzie ok przy moim wzroście (pozdrawiam moje 156 cm :D), ale dobrze się w niej czuję i nawet widzę, że mam biodra haha. Tutaj jeszcze do zamówienia dorzuciłam skarpetki, ale zdjęć nie robiłam xd

W marcu na kosmetyki wydałam 48,86 zł. O, zmieściłam się w 5 dyszkach :D W lutym wydałam 51,75 zł.

Coś Was zainteresowało?

Kilka słów o książce "Umysł w ogniu" Susannah Cahalan

4/02/2021

Kilka słów o książce "Umysł w ogniu" Susannah Cahalan


"Umysł w ogniu" to niezwykłe wspomnienia młodej dziennikarki "New York Post" Susannah Cahalan, opisujące przebieg rzadkiej choroby i przeprowadzoną dosłownie w ostatniej chwili interwencję lekarską, która ocaliła jej życie.
 
Ta historia pozostawia po sobie niepokojące pytanie: Ilu osobom postawiono błędną diagnozę?


CENA Z OKŁADKI: 42,90 zł
Ja kupiłam Empiku za 26,73 zł.


Wyobrażacie sobie aby przeżyć kawałek normalnego życia (w sytuacji autorki 24 lata) - mieć wymarzoną pracę, partnera, przyjaciół, fajne relacje z rodziną i nagle stracić kontrolę nad swoją głową? Dziwne myśli, obrazy, słyszenie obraźliwych słów, których naprawdę nikt nie wypowiedział (przykładowo, że ojczym autorkę nazwał dziwką). Problemy z mówieniem, poruszaniem się. Na początku też zaczęła podejrzewać chłopaka o zdradę, myślała, że ma pluskwy w mieszkaniu. Przez te wszystkie objawy autorka mogła wylądować w psychiatryku, stracić dotychczasowe życie. Pracowała jako dziennikarka i nagle nie była w stanie przeprowadzić wywiadu, napisać sensownego tekstu.

Susannah na szczęście trafiła na lekarza, który odkrył co jej naprawdę jest. Zapalenie mózgu z przeciwciałami przeciwko receptorowi NMDA (nie mylić z  NMDA). Do tej pory mylone z schizofrenią czy autyzmem. Jeden z lekarzy uważał, że jej zachowanie spowodowane jest stresem i odstawieniem alkoholu. W ogóle zanim autorka  napisała tę książkę to najpierw napisała artykuł do gazety, w której pracuje (tak, po chorobie wróciła do dawnej pracy) i przygotowując się do niego rozmawiała ze swoimi lekarzami. Ten od alkoholu, niby jeden z najlepszych neurologów w kraju wciąż uważał, że nie zna tej jej choroby. Chociaż pisano o niej w choćby różnych czasopismach medycznych. 

"Wyzwalaczem" choroby mogło być czyjeś kichnięcie w metrze, przygarnięta kotka czy coś toksycznego w wynajmowanym mieszkaniu. Wciąż nie jest do końca zbadana. Została odkryta w 2007 roku (autorka zachorowała w 2009, więc miała dużo szczęścia), chociaż raczej istnieje od bardzo dawna.

Cahalan miała również wsparcie w rodzicach, którzy chociaż byli po rozwodzie to znaleźli w tej sytuacji jakiś sposób na porozumiewanie się. Chłopak, z którym była zaledwie kilka miesięcy również cały czas przy niej był. Łezka w oku mi się zakręciła gdy autorka opisywała sytuację gdy chłopak odebrał ją ze szpitala, jechali samochodem, leciała znana im piosenka i w pewnym momencie razem zaśpiewali jej fragment. To był moment, kiedy on poczuł, że jego dziewczyna gdzieś tam w środku wciąż jest sobą. Moim zdaniem piękna miłość. Ktoś inny mógłby się szybko ewakuować przy pierwszych problemach. W ogóle to trafiłam na konto autorki na instagramie i ma z tym chłopakiem (Stephenem) dzieci - bliźniaki :)

Cahalan wyzdrowiała, ale nie ma pewności, że nie będzie miała nawrotu. Może pojawić się po latach, kilku dniach lub wcale. O chorobie na pewno przypomina jej blizna bo biopsji mózgu - nie odrosną jej tam włosy. Kontaktują się z nią osoby, które przebyły tę chorobę lub osoby, które mają kogoś takiego wśród bliskich, informują ją nawet o śmierci tych osób. Myślę, że jest to dla niej jakiś ciężar. Sama też wielu chwil nie pamięta z pobytu w szpitalu, ataków, zmieniła się fizycznie. Jej rodzice w szpitalu prowadzili dziennik, ojciec dodatkowo też swój własny, Susannah też próbowała coś w tamtym czasie pisać, ale były to jakieś strzępki, ma również nagrania z pobytu w szpitalu gdzie ciężko było jej siebie rozpoznać. Fragment życia wyrwany z pamięci lub co zabrzmi może jak masło maślane, ale fragment życia wyrwany z życia - tego, do którego była przyzwyczajona, które znała.

Ciężki temat, ciężka choroba, ale książka podana w przystępny sposób. W każdym razie mi się dobrze ją czytało. Pojawił się tylko jeden dłuższy, trochę męczący rozdział.

W ogóle dziwnie mi się czytało o badaniu, na którymś kiedyś sama byłam. Mowa o EEG. U mnie była "tylko" mowa o bólach migrenowych i byłam na tym badaniu raz. Susannah z tego co zrozumiałam była podpięta do aparatu przez cały pobyt w szpitalu.

W trakcie czytania zapisałam sobie też parę tytułów:

  • Filmy:
"Inwazja porywaczy ciał"
"Memento"
"Blue velvet"
"Dzikość serca"
"Lot nad kukułczym gniazdem" - tytuł kojarzę, ale chyba nigdy nie oglądałam.
"Egzorcysta" - tego na pewno nie obejrzę. Nie lubię horrorów, ale tutaj też dodam bo wcześniej nie wspomniałam, że objawy choroby autorki mogą też przypominać opętanie.
"Epidemia"
"Zapaśnik"
  • Seriale
"Mad Men"
"Przyjaciele" :D
  • Książki:
"Forever today" Deborah Wearing - w książce pojawił się polski tytuł "Na zawsze dzisiaj", ale w internecie jej nie znalazłam, więc chyba nie została przetłumaczona.
"Wszystkie imiona" Jose Saramago
"Śmierć z przerwami" Jose Saramago - w internecie znalazłam "Rozterki śmierci", ale nie wiem czy to chodzi o to samo.

Posłucham jeszcze Ryana Adamsa bo autorka często o nim wspominała :D

Książka dostępna w Empiku (link afiliacyjny). Jest też film z 2016 na podstawie tej historii o tym samym tytule. Kiedyś już go oglądałam, ale teraz po przeczytaniu książki chętnie do niego wrócę.

Teraz mam taki dziwny moment, że nie wiem co czytać. Ciężko przeskoczyć na coś lekkiego/romansidło, ale też nie chce mi się zabierać przykładowo za "Wysoko wrażliwych i miłość"... Chyba potrzebuję chwilę przerwy.

Znacie tę książkę? Lub chociaż film? Co Was ostatnio poruszyło?
LaQ odprężający mus do mycia twarzy - recenzja

3/31/2021

LaQ odprężający mus do mycia twarzy - recenzja

Znacie internetowy sklep Bee.pl? Ma on w swojej ofercie kosmetyki naturalne oraz zdrową żywność. Na początku miesiąca dotarła do mnie paczka kosmetycznych dobroci (wysłana w poniedziałek, u mnie była już w środę) i dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o jednej z nich. Na końcu pokażę pozostałe kosmetyki - zobaczycie o czym będziecie mogli poczytać w najbliższym czasie. Na pierwszy ogień idzie mus do mycia twarzy LaQ. Zaczynam od niego bo to produkt, którego używam kilka razy dziennie i zużyłam już ponad połowę. Dodam, że marka LaQ "chodziła" za mną już od jakiegoś czasu, więc tym bardziej cieszę się, że w końcu mogłam coś wypróbować :) Czy mam ochotę na więcej? Tego dowiecie się z dalszej części wpisu!

mus do mycia twarzy laq odprężający

Lekki mus o zapachu pralinki, który ma zapewniać delikatne oczyszczanie skóry bez zaburzania jej naturalnego pH. Ma również pozostawiać skórę gładką i dobrze nawilżoną. Przeznaczony do cery normalnej, suchej i wrażliwej.

SKŁAD: Glycerin, Aqua, Sorbitol, Sodium Lauroyl Isethionate, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Chloride, Copaifera Officinalis Resin, Glyceryl Isostearate, Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein, Potassium Cocoyl Hydrolyzed Wheat Protein, Panthenol, Glycyrrhetinic Acid, Allantoin, Lecithin, Olea Europaea Fruit Oil, Levulinic Acid, Theobroma Cacao Seed Extract, Juglans Regia Leaf Extract, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Cl 15510

POJEMNOŚĆ: 100 ml
CENA: 14,99 zł w bee.pl


OPAKOWANIE: plastikowy słoiczek z aluminiową zakrętką (pod spodem dodatkowe plastikowe wieczko). Swobodnie możemy śledzić poziom zużycia, bez problemu nabierać mus palcami (oczywiście suchymi) lub jakąś łopatką/ łyżeczką.

ZAPACH: dawno nie jadłam żadnych pralinek i nie mogę porównać zapachu, ale muszę powiedzieć, że ten tutaj jest uzależniający! Może się wydawać, że takie "słodyczowe" zapachy mogą być duszące czy męczące, ale tutaj jest naprawdę przyjemnie. Czuję ten zapach jeszcze kilka godzin po umyciu twarzy (spod kremu!), ale na szczęście w żaden sposób mi nie przeszkadza. Jestem bardzo na tak :)

KOLOR i KONSYSTENCJA: jak widać na zdjęciach - biały mus. Bardzo gęsty mus. Nie trzeba go dużo nabierać żeby umyć twarz i szyję, czy nawet dekolt. Ja zawsze najpierw że tak powiem nakładam wodę na twarz, wycieram ręce, nabieram odrobinę musu i masuję skórę. Mus zmienia się w przyjemną piankę, ogólnie bardzo swobodnie rozprowadza się skórze. Nie jest tępy i też nic niepotrzebnie nie ucieka.

DZIAŁANIE: nazachwycałam się zapachem, konsystencja a co z działaniem? Pewnie domyślacie się, że też jest fajnie :D Tak jak napisałam na początku musu używam kilka razy dziennie. Najczęściej dwa (rano i wieczorem) a jeśli gdzieś wychodzę z makijażem to wleci jeszcze jeden raz bo choćbym miała na twarzy tylko podkład to muszę go zmyć od razu po powrocie do domu (w sensie tak się przyzwyczaiłam a nie że coś mi się dzieje i muszę zmyć ;d). Oczywiście przy demakijażu jest to dla mnie drugi etap, najpierw płyn micelarny. W każdym z tych przypadków mus bardzo dobrze oczyszcza skórę. W ogóle po zmyciu tego musu czy już nawet w trakcie "masowania" mam takie uczucie jakbym nakładała jakiś krem odżywczy. W sensie czuję i widzę, że skóra jest oczyszczona, ale nie "skrzypi" jak po niektórych produktach do mycia a mam te wrażenie, że już coś dobrego ze skórą się dzieje. Jest nawilżona, przyjemna w dotyku a nie jakaś jakby wysuszona czy ściągnięta. Ciężko mi to wytłumaczyć, ale są to bardzo przyjemne odczucia :) W skrócie skóra jest czyściutka i nic złego się z nią nie dzieje.

Przyznaję, że czuję się zachęcona do testowania kolejnych produktów marki LaQ. Szczególnie innych wariantów musów do mycia twarzy oraz peelingów. W sumie nie mam niczego w zapasie do mycia twarzy to może zdecyduję się na coś z asortymentu marki. W bee.pl jest w czym wybierać :)

Tak jak obiecałam pokazuję zawartość całej przesyłki:

zakupy z bee.pl
  • Canabo ostropest nawilżający szampon do włosów - śmiałam się z mamą, że może będzie nam weselej przy myciu włosów :D a na serio pierwszy raz mam styczność z tą marką i chociaż dość sporo muszę nabrać tego szamponu żeby dobrze umyć moje włosy to mam pozytywne odczucia. Więcej będzie w pełnej recenzji ;)
  • Mokosh peeling do ust Malina - markę do tej pory znałam tylko ze słyszenia. Chciałam coś z niej wypróbować i też dawno nie miałam peelingu do ust.
  • Miodowa Mydlarnia masło do twarzy i ciała buziaczek - ta marka też gości u mnie pierwszy raz. Muszę Wam powiedzieć, że te masło ma genialną konsystencję!
  • Organic Shop ekspresowo nabłyszczająca maska do włosów Grecka figa - do tej pory miałam styczność tylko z kosmetykami do oczyszczania ciała (peelingi, żele, płyn).
  • Naturalne syberyjskie czarne mydło Agafii do pielęgnacji ciała - miałam kiedyś cedrowe mydło Agafii i czarne mydła innych firm. Użyłam już parę razy i jest to kolejny uniwersalny kosmetyk :) W sensie można nim umyć włosy, twarz i ciało.
  • Organic Shop peeling do ciała Soczysta papaja - ale peeling też musiałam przygarnąć :D wcześniej miałam mango (uwielbiam!) i kawowy, który zapachowo mnie nie powalił. Papaji użyłam dopiero w razy. Zapach jest przyjemny, ale wciąż nie lepszy od mango.

Dajcie znać czy Was coś szczególnie zainteresowało z tej gromadki i czemu mam się bardziej przyglądać :D

Peeling do ciała Lirene Soczyste mango - recenzja

3/29/2021

Peeling do ciała Lirene Soczyste mango - recenzja

peeling do ciała mango lirene

Po użyciu tego peelingu ciała ma zachwycać jędrnością, aksamitną gładkością i owocowym zapachem.

SKŁAD: Aqua (Water), Microcrystalline Cellulose, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Polycaprolactone, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Hydroxyacetophenone, Hydroxyethylcellulose, Sodium Salicylate, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, PEG-70 Mango Glycerides, Disodium Adenosine Triphosphate, Algin, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Limonene, CI 19140 (FD&C Yellow No.5), CI 16035 (FD&C Red No. 40).

POJEMNOŚĆ: 175 g
Mamy 12 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: kupiłam w Rossmannie za 14,49 zł.


OPAKOWANIE: dość miękka tubka stojąca na głowie co ułatwia wydobycie peelingu przy każdym kolejnym użyciu bo spływa do dziury.

ZAPACH: mango! Dlatego w ogóle skusiłam się na ten peeling. Przy pierwszym użyciu specjalnie mnie zachwycił, ale z każdym kolejnym użyciem coraz bardziej się przekonywałam i teraz już mile wspominam ;)

KOLOR: żółty żel, białe drobinki.
KONSYSTENCJA: już samo opakowanie wskazuje na raczej żelową konsystencję (coś bardziej gęstego raczej ciężko by było wydobyć) i tutaj tak jest. Do tego cała masa drobinek.

DZIAŁANIE: na początku zaznaczę, że mnie teksty na kosmetykach typu "ujędrniające" nie ruszają. Peeling ma dbać o gładką skórę, usuwać martwy naskórek. Tutaj wiadomo dodatkowo skusiło mnie mango bo uwielbiam jego zapach. W tym peelingu drobinki są bardziej masujące niż takie drapiące, ale faktycznie wygładzają skórę, po użyciu nie widziałam suchych skórek, można też wykonać mega przyjemny masaż. Oczywiście zapach uprzyjemniał mi pobyt w łazience. Po peelingu tak jak po każdej normalnej kąpieli z żelem czy płynem nakładałam balsam, więc żadnych suchości nie zauważyłam. Innych nieprzyjemności peeling również nie wywołał.

Znacie ten peeling? Jak się sprawdzał?

Weekendowe polecajki #39 Książka "Kłamca 3. Ochłap sztandaru" Jakub Ćwiek

3/26/2021

Weekendowe polecajki #39 Książka "Kłamca 3. Ochłap sztandaru" Jakub Ćwiek

ochłap sztandaru Jakub Ćwiek

MUZYKA

thekayetan - Ręce w udręce

Król - TAK JAK TY

Veason - Buena

MOLYBARON - Lucifer

Hurts - Redemption

Samtar - Wizard of the Mountains

PRZYJDZIE CZAS - GOLEC UORKIESTRA & CZARNY HIFI

Możecie się śmiać, że Golcowie, ale jakoś tak wpadła mi w ucho :D Na ich koncercie też kiedyś byłam xD Tak przy okazji bo byli w mojej okolicy xD jakoś przed zaczęciem liceum?

ShataQS - Przywrócenie

Kojarzę z jakiegoś programu tv... Ta piosenka jest taka magiczna, no inne określenie nie przychodzi mi do głowy.

Святослав Вакарчук (Swiatosław Wakarczuk) - Знову

Nie jestem fanką ruskich piosenek, ale Spotify tak mi czasem szaleje, że podpowiada mi masę takich piosenek. Tą jakoś przesłuchałam w całości iii no kurczę ;D dobrze mi się jej słucha. Facet ma coś takiego w głosie, i gitara - kocham.

Ten Preston + Kartky - Jak Daleko


KSIĄŻKA

"Ochłap sztandaru" Jakub Ćwiek

Została mi ostatnia część Kłamcy do przeczytania, ale teraz sobie poczeka bo zaczęłam czytać jedną z moich nowości. Nie ma to jak mieć na półce książki do przeczytania, kupić nowe i zacząć którąś z tych nowych :D Wracając do Kłamcy to poprzednia część (2,8 Papież sztuk) podobała mi się najmniej, więc nic dziwnego, że miałam półroczną przerwę zanim sięgnęłam po 3 😅 i to wcale nie wina innych nowych książek 🙈 Ale dobra "Ochłap sztandaru" początkowo wydawał mi się spoko książką. Później jakoś tak... losy Lokiego jak dla mnie nie były zbyt ciekawe. Bardziej robotę zrobiły przygody Bachusa, Erosa, Jenny i jakieś pojedyncze rozmowy aniołów, ale cała ta Apokalipsa była bez szału. Za jakiś czas sięgnę po ostatnią część (może szybciej niż za pół roku 😅) i sprawdzę jak to się wszystko potoczy.

Książka dostępna w Empiku.

Obecnie czytam "Umysł w ogniu" Susannah Cahalan. Rok temu w polecajkach wspominałam Wam o filmie na podstawie tej książki. Ogólnie wolę najpierw przeczytać książkę, później obejrzeć. Tutaj wyszło jak wyszło, ale z roczną przerwę, więc filmu aż tak nie pamiętam. Pewnie po skończeniu książki obejrzę jeszcze raz.

FILM

"Czarownica" (2005)

Jack Wyatt to aktor, którego sława nieco już wyblakła. Kiedy przygotowuje remake znanego serialu z lat 60., nieświadomie zatrudnia do głównej roli czarownicę.

Gatunek: Fantasy / Komedia rom.

6/10. Momentami dość sztuczny i nie chodzi mi tu o fantasy bo takie elementy lubię, ale zachowanie głównych bohaterów ;D z drugiej strony uroczy, więc można obejrzeć :D


Miłego weekendu!