Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kupione w Rossmannie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kupione w Rossmannie. Pokaż wszystkie posty
Luksusowy płyn micelarny z koloidalnym złotem Christian Laurent

8/13/2025

Luksusowy płyn micelarny z koloidalnym złotem Christian Laurent

Hej, hej :) Powoli kończę moje pierwsze spotkanie z marką Christian Laurent, więc to czas na podzielenie się wrażeniami z używania płynu micelarnego z koloidalnym złotem.

Luksusowy płyn micelarny Christian Laurent - informacje

  • do usuwania nawet wodoodpornego makijażu twarzy i oczu;
  • do każdego rodzaju skóry;
  • bez konieczności pocierania skóry.
SPOSÓB UŻYCIA: delikatnie oczyszczać płatkiem kosmetycznym. W przypadku makijażu wodoodpornego przytrzymać wacik przez kilka sekund na oczyszczanym miejscu.

SKŁAD: Aqua (Water), PEG‑6 Caprylic/Capric Glycerides, Panthenol, Colloidal Gold, Rosa Gallica Flower Extract, Malus Domestica Fruit Cell Culture Extract,  Rosa Damascena Flower Oil, Allantoin,  Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Parfum (Fragrance),  Hydroxyacetophenone, Cetrimonium Bromide,  Polyaminopropyl Biguanide, Potassium Sorbate, Sorbic Acid, Phenoxyethanol, Propanediol, Glycerin,  Xanthan Gum, Lecithin, Citrid Acid, Benzyl Salicylate, Citronellol, Limonene, Hexyl Cinnamal, Linalool, Acetyl Cedrene, Linalyl Acetate, Tetramethyl Acetyloctahydronaphthalenes, Citrus Aurantium Peel Oil, Citrus Limon Peel Oil, Pogostemon Cablin Oil.

POJEMNOŚĆ: 500 ml

Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam w Rossmannie za 17,49 zł.

Luksusowy płyn micelarny Christian Laurent - moje wrażenia

OPAKOWANIE: wygodna podłużna butelka. Zamknięcie na klik. Mi się wygodnie z niej wylewa płyn na wacik. Można śledzić poziom zużycia.

ZAPACH: tak mi się podoba, że mogłabym mieć takie perfumy lub chociaż balsam do ciała! Nie dusi i nie podrażnia.

KONSYSTENCJA: wodnista.

DZIAŁANIE: tak jak zawsze ten płyn micelarny to dla mnie pierwszy etap demakijażu. Bardzo dobrze radzi sobie ze wstępnym zmyciem mojego codziennego makijażu (o wodoodpornych kosmetykach się nie wypowiem). Na zdjęciu widzicie po jednym przetarciu wacikiem tusz do rzęs, kredkę do oczu i matową pomadkę. Kredką wyszła mi trochę gruba kreska, więc troszkę więcej czasu zajęła, ale też ładnie zeszła. Płyn w moim przypadku nie wywołuje żadnych podrażnień skóry ani pieczenia oczu - mogę spokojnie zmywać cienie czy tusz. Płyn jest przeznaczony do każdego rodzaju skórę. Ja piszę na przykładzie mieszanej. Ewentualne pozostałości zmywam aktualnym myjadłem do twarzy.

Znacie markę Christian Laurent? Polecacie coś?

Odbudowujący tonik esencja Eveline Clean Shot

7/21/2025

Odbudowujący tonik esencja Eveline Clean Shot

Hej, hej w nowym tygodniu :) Oj, daawno nie pisałam o tonikach do twarzy, ale z dzisiejszym bohaterem tak się polubiłam, że musiałam go Wam bliżej przedstawić.

Odbudowujący tonik esencja Eveline Clean Shot - informacje

  • peptydy miedziowe 5% complex;
  • przywraca odpowiednie pH;
  • zapewnia ukojenie i odżywienie skóry;
  • zapobiega powstawaniu przesuszeń i zaczerwienień;

SKŁAD: Aqua (Water), Propanediol, Butylene Glycol, Polysorbate 20, 1,2-Hexanediol, Copper Tripeptide-1, Sodium Hyaluronate Crosspolymer, Arginine, Phenoxyethanol, Hydroxyacetophenone, Ethylhexylglycerin, Hydroxyethylcellulose, Carbomer, Parfum (Fragrance), Pentylene Glycol, Polysorbate 60, Disodium EDTA, Disodium Phosphate, Sodium Phosphate, Hexamethylindanopyran, Tetramethyl Acetyloctahydronaphthalenes.

SPOSÓB UŻYCIA: codziennie rano i wieczorem nakładać na oczyszczoną skórę twarzy.

POJEMNOŚĆ: 200 ml

CENA: kupiłam w Rossmannie za 10,99 zł.

Odbudowujący tonik esencja Eveline Clean Shot - moje wrażenia

OPAKOWANIE: buteleczka z zamknięciem na klik. Mi jak widać na zdjęciu urwał się jeden uchwyt, ale nie przeszkadza to w użytkowanie. Nic się nie wylewa niepotrzebnie. Można śledzić poziom zużycia.

ZAPACH: czasami wyczuwam coś bardzo delikatnego a czasami w ogóle nie czuję nic ;D w każdym razie nic nie przeszkadza.

KONSYSTENCJA: bardzo rzadka, ale nie jest typowo wodnista. Jest taka otulająca (ja nakładam palcami). Słowo esencja pasuje mi tutaj idealnie.

DZIAŁANIE: od toniku przede wszystkim oczekuję przywrócenia odpowiedniego poziomu pH i cieszę się gdy niweluje ewentualne uczucie ściągnięcia i tutaj to właśnie się dzieje. Uwielbiam to uczucie utulenia skóry chwilę po nałożeniu tej esencji. Skóra jest nawilżona a ja nie czuję od razu potrzeby nałożenia czegoś nawilżającego. Przesuszenia i zaczerwienienia również się nie pojawiają. Kremy dobrze się po niej wchłaniają, nic się nie roluje. Sprawia, że skóra jest przyjemna w dotyku i gotowa na kolejne etapy pielęgnacji.

Znacie ten tonik esencję? Ja przyznaję, że najpierw w ręce wpadł mi wygładzające tonik peeling, ale jakoś słowo "peeling" mnie tutaj wystraszyło i wróciłam do domu z esencją, ale po tak pozytywnych wrażeniach mam teraz ochotę i na ten peeling ;D

Fluff łagodzący żel do mycia twarzy - wiśnia

7/08/2025

Fluff łagodzący żel do mycia twarzy - wiśnia

Hej, hej :) Wiśnie opanowały moją szafę i kosmetyczkę :D Tym razem przychodzę z żelem do mycia twarzy.

Fluff łagodzący wiśniowy żel do mycia twarzy - informacje

  • skutecznie usuwa zanieczyszczenia jednocześnie dbając o naturalne nawilżenie i zdrowy wygląd skóry;
  • chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych;
  • łagodzi;
  • wyrównuje koloryt;
  • zapewnia blask i elastyczność skóry.
SPOSÓB UŻYCIA: nałożyć na wilgotną skórę, delikatnie masować i zmyć wodą.

SKŁAD: Aqua, Sodium Cocoyl Isethionate, Glycerin, Betaine, Sorbitol, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Niacinamide, Panthenol, Prunus Cerasus Fruit Extract, Ascorbyl Palmitate, Potassium Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Hydroxypropyl Methylcellulose, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Glyceryl Stearate, Glycol Distearate, Lecithin, Tocopherol, Parfum, Sodium Hydroxide, Sodium Chloride, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, 2-Phenoxyethanol, CI 16185.

POJEMNOŚĆ: 75 ml

CENA: kupiłam w Rossmannie za 11,99 zł.

Fluff łagodzący wiśniowy żel do mycia twarzy - moje wrażenia

OPAKOWANIE: mała, poręczna tubka, którą można postawić na głowie. Była zapakowana w kartonik.

ZAPACH: pudrowa wiśnia. Nie jest zły, ale jednak liczyłam na bardziej "soczysty" zapach.

KONSYSTENCJA: żelowa. Pieni się. Podczas masowania zmienia się w taką przypominającą emulsję.

DZIAŁANIE: nie wywołuje uczucia ściągnięcia skóry. Bardzo długo mogę chodzić bez użycia czegoś nawilżającego/ toniku itp. Dobrze oczyszcza po nocy i jako drugi etap demakijażu. Nie wywołuje pieczenia ani innych nieprzyjemności. Nie mam do czego się przyczepić.

Znacie ten żel lub inne kosmetyki z wiśniowej serii Fluff?

Bielenda mikroemulsja do mycia twarzy skin O3 zone

6/16/2025

Bielenda mikroemulsja do mycia twarzy skin O3 zone

Hej, hej :) Jak już pewnie wiecie Bielenda należy do moich ulubionych marek i znów mam Wam coś fajnego do pokazania ;) Tym razem kosmetyk do oczyszczania twarzy.

Ozonowa mikroemulsja do mycia twarzy dotleniająco - nawilżająca Bielenda - informacje

  • do każdego rodzaju cery;
  • dokładne oczyszczenie bez przesuszenia naskórka;
  • uczucie nawilżenia, miękkości i gładkości;
  • przyjemne odświeżenie i orzeźwienie skóry.
SPOSÓB UŻYCIA: Nałóż emulsję na suchą skórę twarzy, masuj przez chwilę, a następnie dokładnie spłucz wodą.

SKŁAD: Aqua (Water), Acrylates Copolymer, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Maltooligosyl Glucoside, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Inulin, Sodium Hyaluronate, Ectoin, Hyaluronic Acid, Polymnia Sonchifolia Root Juice, Maltodextrin, Lactobacillus Ferment, Lactobacillus, Saccharomyces Lysate Extract, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Ozonized Olive Oil, Polysorbate 20, Potassium Hydroxide, Sodium Chloride, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Parfum (Fragrance).

POJEMNOŚĆ: 195 ml

CENA: kupiłam w Rossmannie za 13,99 zł.

Ozonowa mikroemulsja do mycia twarzy dotleniająco - nawilżająca Bielenda - moje wrażenia

OPAKOWANIE: moje ulubione z pompką. Przez większość czasu nie zacinała się. Na  dwa ostatnie razy ją odkręciłam i wylałam emulsję na dłoń. Można przez nie śledzić poziom zużycia.

ZAPACH: delikatny, świeży, trochę z ogórkami mi się kojarzył.

KONSYSTENCJA: myślę, że słowa emulsja idealnie tutaj pasuje. Jest to coś delikatniejszego od żelu i takie. Bardzo delikatnie się pieni.

DZIAŁANIE: chociaż mocno się nie pieni to bardzo dobrze oczyszcza skórę. Używałam tradycyjnie do mycia twarzy i jako drugi etap demakijażu. Emulsją tą można wykonać bardzo przyjemny masaż twarzy. Naprawdę ta konsystencja jest taka przyjemna w dotyku. Emulsja nie wywołała żadnych podrażnień. Nie szczypała w oczy. Nie wywoływała uczucia ściągnięcia skóry. Przypomnę, że ja mam mieszaną, 30+ ;) Chociaż w sposobie użycia jest napisane żeby nakładać ją na suchą skórę to ja z przyzwyczajenia i tak nakładałam ją na zwilżoną wodą.


Inne kosmetyki w tej serii:

  • Double booster ozonowe serum dotleniająco - rozświetlające
  • Double booster ozonowe serum dotleniająco - nawilżające
  • Double booster ozonowe serum dotleniająco-normalizujące
  • Ozonowa maseczka dotleniająco - nawilżająca
  • Ozonowa maseczka dotleniająco - rozświetlająca
  • Ozonowy krem - żel dotleniająco - nawilżający
  • Ozonowy krem SPF 50 ochronno-dotleniający
  • Ozonowy lotion tonizujący dotleniająco-nawilżający
  • Ozonowy roll-on pod oczy dotleniająco-nawilżający

Mieliście okazję poznać coś z tej serii? Mnie jeszcze bardzo ciekawi roll-on pod oczy.
So!flow Spring Edition szampon i maska do włosów - recenzja

5/12/2025

So!flow Spring Edition szampon i maska do włosów - recenzja

Dzień dobry w nowym tygodniu :) Gdy tylko zobaczyłam tę wiosenną serię od razu wiedziałam, że coś wypróbuję. Zapach kwitnącej jabłoni kusił mocno :D W całej serii był szampon, odżywka, maska i mgiełka ochronna. Mi w tamtym momencie kończył się szampon i maska, więc na te produkty postawiłam. W moich dwóch Rossmannach tej serii nie widziałam, więc kupiłam przy okazji bycia w Warszawie. Co śmieszne gdy skończyła się już czas tej serii to zobaczyłam ją w koszu wyprzedażowym w jednym z moich Rossmannów - pokazywałam Wam to na Instagramie. Z tego co widziałam to na stronie visplantis.pl można coś jeszcze z niej kupić.

Dogłębnie nawilżający szampon do codziennego stosowania Spring Edition zapach kwitnącej jabłoni + adaptogeny - informacje

  • szampon humektantowy;
  • delikatny, ale skuteczny szampon, który ma zadbać o skórę głowy po zimie;
  • nawilża, koi, zapobiegając przesuszeniu i podrażnieniom.

SKŁAD: Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Betaine, Hydrolyzed Vegetable Protein, Coco Glucoside, Inulin, Serenoa Serrulata Fruit Extract, Ganoderma Lucidum Extract, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Panthenol, Glycerin, Glyceryl Caprylate/Caprate, Heptyl Glucoside, Sodium Chloride, Citric Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Linalool, Menthol

POJEMNOŚĆ: 300 ml

CENA: kupiłam w Rossmannie za 15,99 zł.

Dogłębnie nawilżający szampon do codziennego stosowania Spring Edition zapach kwitnącej jabłoni + adaptogeny - moje wrażenia

OPAKOWANIE: butelka z zamknięciem typu "press". Wygodnie wydobywa się z niej szampon. Sam kolor opakowania przyciąga uwagę. Jest taki wiosenny, energetyczny.

ZAPACH: może i faktycznie kwiat jabłoni. Nie miałam okazji ostatnio powąchać prawdziwego, ale typowe jabłko to to na pewno nie jest. Ogólnie przyjemny, z tych świeższych.

KONSYSTENCJA: dość rzadka co mnie zgubiło podczas pierwszego użycia bo dość mocno się pieni a ja sporo wylałam ;D

DZIAŁANIE: zaskoczył mnie poziomem oczyszczania. Robi to delikatnie, ale czuć, że porządnie. Uczucie podobne do tego po użyciu ziołowego/mocno oczyszczającego szamponu, ALE bez plątania włosów a bardzo tego nie lubię. Z włosów nie robią się druty. Są trochę takie jakby po odżywce. Gdyby ten szampon był w stałej ofercie to chętnie bym do niego wracała. Bardzo przyjemnie mi się go codziennie używa. Daje super uczucie czystości i świeżości.


Dogłębnie nawilżająca maska do włosów suchych i zniszczonych Spring Edition zapach kwitnącej jabłoni + adaptogeny - informacje

  • maska emolientowo - proteinowa;
  • tak jak szampon ma pomóc zadbać o włosy po zimie;
  • intensywna pielęgnacja z myślą o suchych i zniszczonych włosach;
  • ma odżywiać, regenerować i chronić włosy przed uszkodzeniami;
  • ma odbudować i wzmacniać włosy.
SKŁAD: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behenamidopropyl Dimethylamine, Triticum Vulgare Germ Oil, Linum Usitatissimum Seed Oil, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Nigella Sativa Seed Oil, Betaine, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Inulin, Helianthus Annuus Seed Oil, Hydrolyzed Jojoba Esters, Maltooligosyl Glucoside, Panthenol, Centella Asiatica Extract, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Glycine Soja Oil, Squalene, Undecane, Tridecane, Lactic Acid, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Isopropyl Alcohol, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Linalool, Menthol.

SPOSÓB UŻYCIA: nakładamy na umyte włosy, zostawiamy na 15 minut i spłukujemy.

POJEMNOŚĆ: 200 ml

CENA: kupiłam w Rossmannie za 15,99 zł.

Dogłębnie nawilżająca maska do włosów suchych i zniszczonych Spring Edition zapach kwitnącej jabłoni + adaptogeny - moje wrażenia

OPAKOWANIE: tubka, którą można postawić na głowie. Opakowanie, które raczej kojarzy mi się z balsami do ciała lub odżywkami do włosów. Jakoś jak słyszę "maska to włosów" to widzę słoiczek :D Ale póki co wygodnie wydobywa mi się maskę z tego opakowania. Pod światło przez ścianki można śledzić poziom zużycia. Kolor tubki taki sam jak w szamponie.

ZAPACH: lekko ziołowy. Nie przeszkadza w używaniu, ale bardziej podoba mi się zapach szamponu.

KONSYSTENCJA: taki balsam - odżywka. Dobrze się rozprowadza po włosach i dobrze spłukuje.

DZIAŁANIE: przypomnę, że moje włosy szybko się przetłuszczają u nasady, na długości i końcówki raczej takie normalne są. Włosy myję codziennie a maskę nakładam dwa razy w tygodniu. Chociaż maska bardzo dobrze się spłukuje a włosy jakby się rozpływają podczas wykonywania tej czynności to po spłukaniu i ich osuszeniu ręcznikiem warto nałożyć coś ułatwiającego rozczesywanie. Włosy jakoś bardzo mocno się nie plączą, ale to zawsze będzie łatwiej. Na zdjęciu jednak widzicie efekt tylko po szamponie i masce.  Suszone suszarką (zazwyczaj nakładam coś termoochronnego). Wiem - muszę już podciąć końcówki. Po wysuszeniu efekt jest całkiem fajny. Nie patrząc na końcówki to mam wrażenie, że włosy są takie "pełniejsze". Włosy nie puszą się, nie są też obciążone. Moim zdaniem wyglądają ładnie i dobrze się układają. Większych uszkodzeń nie zauważyłm, więc mam nadzieję, że faktycznie maska ta chroni moje włosy. 


Mieliście okazję poznać kosmetyki so!flow z serii Spring Edition? Ja z tej mojej dwójki bardzo polubiłam szampon.

Miya krem nawilżający z wodą kokosową - recenzja

1/20/2025

Miya krem nawilżający z wodą kokosową - recenzja

Miya Cosmetics myWONDERbalm I'm Coco Nuts krem nawilżający z wodą kokosową

Informacje:

  • przeznaczony do każdego rodzaju skóry,
  • nie zapycha porów,
  • do pielęgnacji twarzy, szyi, dekoltu, okolic oczu, dłoni i całego ciała,
  • nadaje się pod makijaż,
  • redukuje nadmiar sebum.
  • wygładza i poprawia miękkość,
  • relaksuje i zapewnia młodszy wygląd skóry,
  • odświeża skórę i zapewnia efekt nawodnienia,
  • nawilża, wzmacnia barierę hydrolipidową,
  • zapach Pina Colada.

SPOSÓB UŻYCIA: wmasować niewielką ilość w skórę.

SKŁAD: Aqua*, Tripelargonin*, Glycerin*, Isoamyl Laurate*, C15-19 Alkane*, Pentaerythrityl Distearate*, Glyceryl Stearate*, Glyceryl Stearate Citrate*, Hydroxypropyl Starch Phosphate*, Niacinamide, Crambe Abyssinica Seed Oil*, Plantago Lanceolata Seed Extract*, Ananas Sativus Fruit Extract*, Saccharomyces/Zinc Ferment*, Saccharomyces/Copper Ferment*, Saccharomyces/Magnesium Ferment*, Saccharomyces/Iron Ferment*, Saccharomyces/Silicon Ferment*, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Cocos Nucifera Fruit Extract*, Oenothera Biennis Oil*, Oryza Sativa Starch*, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum*, Citric Acid*, Lactic Acid*, Glyceryl Caprylate*, Sodium Levulinate*, Potassium Sorbate, 1,2-Hexanediol, Sodium Benzoate, Parfum.

POJEMNOŚĆ: 75 ml

Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam go w Rossmannie za 24,99 zł.

OPAKOWANIE: tubka w cudnym kolorze, którą można postawić na głowie.

ZAPACH: piękny, kokosowy <3 Do pinacolady ciężko mi porównać bo nie lubię kokosowych smaków i tego nie sprawdziłam, ale kokosowe zapachy bardzo lubię :D nie wyczuwam tutaj sztuczności.

KOLOR: biały.

KONSYSTENCJA: kremowa, łatwa do rozsmarowania.

DZIAŁANIE: kupiłam ten krem z myślą o używaniu go na noc do twarzy (szyi i dekoltu również) bo krem na dzień miałam dość lekki a chciałam na noc coś bardziej odżywczego i nawilżającego. I muszę powiedzieć, że jestem nim zachwycona. Trzeba chwilkę poczekać aż się wchłonie (chociaż może to ja czasami przesadzam z ilością ;D), ale skóra mocno się po nim nie świeci. Rano wstaję z zadowoloną skórą. Jest ukojona, nawilżona, bez podrażnień. Zdarza mi się go nakładać pod oczy gdy mam lenia i nie chce mi się otwierać kolejnego kosmetyku i tutaj też jest wszystko dobrze. Nie wywołuje żadnych podrażnień na tej delikatnej strefie twarzy, oczy nie łzawią.

Jest to krem wielofunkcyjny i to wykorzystuję na wyjazdach żeby nie zapychać kosmetyczki i nie przeciążać plecaka. Używałam go do smarowania dłoni i ogólnie ciała. Na weekendowy wyjazd super sprawa. Niczego złego nie zauważyłam a skóra była zadbana.

Kupiłam go we wrześniu a dopiero teraz się kończy.

Pozostałe kremy myWONDERbalm:

  • Call Me Later Krem regenerujący z mikroalgami
  • I Love Me Krem odżywczy z wodą różaną
  • Hello Yellow Nawilżająco-odżywczy krem z masłem mango - parę lat temu pisałam o nim na blogu. Pod makijaż się nie nadawał, ale za to łagodził zmiany trądzikowe.
  • Krem energetyzujący Hello Yellow z mango (nowa formuła)
Mieliście okazję poznać któryś z tych kremów?

Lirene płyn micelarny C+E Vitamin Energy - recenzja

1/08/2025

Lirene płyn micelarny C+E Vitamin Energy - recenzja

Hej, hej :) W poniedziałek pisałam o kremie do twarzy z SPF i jak zapewne wiecie takie kremy trzeba porządnie zmywać i właśnie w tym może pomóc bohater dzisiejszej recenzji - płyn micelarny Lirene Vitamin Energy.

Wzmacniający płyn micelarny 3w1 C+E Vitamin Energy Lirene

demakijaż, oczyszczenie i tonizacja w jednym

SPOSÓB UŻYCIA: nanieść płyn na wacik i delikatnie oczyszczać skórę twarzy, szyi, powiek i ust. Powtarzać czynność aż wacik będzie czysty.

SKŁAD: Aqua (Water), Propanediol, Glycerin, Betaine, Niacinamide, 3-0-Ethyl Ascorbic Acid, Lecithin, Lonicera Caprifolium FLower Extract, Lonicera Japonica Flower Extract, Tocopheryl Acetate, Polyglyceryl-4 Caprate, Decyl Glucoside, Sodium Phytate, Sodium Hydroxide, Calcium Gluconate, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Benzoic Acid, Parfum (Fragrance), Limonene, Hexyl Cinnamal.

  • Witamina C - silnie pobudza i stymuluje skórę do regeneracji, przywracając jej zdrowy blask i witalność;
  • Witamina E - skutecznie walczy z oznakami starzenia, regeneruje i nawilża bardzo suchą skórę;
  • Niacynamid 1% (Wit. B3) - stymuluje syntezę kolagenu, reguluje produkcję ceramidów, zapobiega powstawaniu przebarwień.
POJEMNOŚĆ: 400 ml

Mamy 9 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam w Rossmannie za 12,49 zł.

OPAKOWANIE: spora butla, ale całkiem poręczna. Można swobodnie śledzić poziom zużycia płynu micelarnego.

ZAPACH: bardzo delikatny. Nie jestem w stanie porównać go do czegoś konkretnego.

KONSYSTENCJA: wodnista.

DZIAŁANIE: płyn micelarny to dla mnie pierwszy etap demakijażu (może być również pierwszy przy zmywaniu kremu SPF) i zawsze po nim używam żelu czy czego tam obecnie używam do mycia twarzy. Od wakacji używam tuszu wodoodpornego i żeby go porządnie zmyć dzisiejszym płynem micelarnym potrzebuję trzech wacików na oko. Chwilę przytrzymuję i ścieram (ale nie trę bardzo mocno) - nie pojawiają się żadne podrażnienia, oczy nie pieką. Dobrze sobie radzi ze zmywaniem matowych pomadek i tak ogólnie podkładu, rozświetlacza czy różu z twarzy. Podsumowując nie mam mu nic do zarzucenia i możliwe, że jeszcze kiedyś do niego wrócę.

Inne kosmetyki w linii C+E Vitamin Energy:

  • Rozświetlający tonik
  • Złuszczający żel myjący
  • Krem tonujący SPF50
  • Nawilżająca pianka myjąca
  • Peeling enzymatyczny
  • Skoncentrowane stimuserum
  • Odżywczy krem nawilżający
  • Krem-koncentrat rewitalizujący
Znacie coś z tej linii lub coś Was zainteresowało? :)

White Flower's naturalny peeling solno - olejowy - recenzja

11/18/2024

White Flower's naturalny peeling solno - olejowy - recenzja

Dzień dobry w nowym tygodniu :) Poniedziałek to taki mój peelingowy dzień, więc też postanowiłam dzisiaj podzielić się opinią o używanym obecnie peelingu.

Naturalny peeling solno-olejowy z Morza Martwego kawa White Flower's

ZADANIA:

  • usuwanie martwego naskórka
  • poprawienie krążenia i stymulowanie skórnej przemiany materii
  • wygładzenie i odżywienie skóry
  • nawilżenie skóry
  • doskonały element kuracji antycellulitowej

SKŁAD: Maris Sal (Dead Sea Salt), Sodium Chloride, Prunus amygdalus Dulcis Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Maris Aqua (Dead Sea Water), Butyrospermum Parkii Seed Butter, Macadamia Oil, Glycerin, Trihydroxystearin, Polyglyceryl-4 Caprate, Coffee Arabica Seed Powder, Parfum, Tocopherol, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Glyceryl Oleate, Citric Acid.

SPOSÓB UŻYCIA: nakładamy na mokrą, umytą skórę okrężnymi ruchami. Bez pośpiechu, tak aby minerały Morza Martwego zdążyły zadziałać ;) i spłukujemy.

POJEMNOŚĆ: 300 g

Mamy 3 miesiące na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: ja kupiłam w Rossmannie za 13,99 zł. Cena regularna to 19,99 zł.

OPAKOWANIE: plastikowy, zakręcany słoiczek. Pod zakrętką miał jeszcze dodatkowe zabezpieczenie. Ja je zwykle oderwałam i wyrzuciłam bo nie lubię jak mi się tam coś pod tą zakrętką majta.

ZAPACH: moje pierwsze skojarzenie to kawowe cukierki Kopiko! Mega długo utrzymuje się na skórze a nawet rano czuć go jeszcze na pościeli. Na szczęście nie przebija tu jakiś solno-morski zapach.

KONSYSTENCJA: gęsta, solno-olejowa. Wiem, na zdjęciu nie wygląda zbyt zachęcająco. Bardziej jak coś zepsutego... ale naprawdę wszystko jest z tym peelingiem ok. No może warto zaznaczyć żeby nie przesadzać z nabieraną ilością bo może niepotrzebnie spadać do wanny czy brodzika.

DZIAŁANIE: z ostrożnością podchodzę do olejowych produktów, więc tutaj od początku nie nakładałam tego peelingu na górną część pleców i na dekolt bo miałam obawy o wysyp niedoskonałości. Na reszcie ciała nie mam takich problemów. Trzeba też uważać na ranki i zadrapania bo przez sól może coś zapiec. Z raz mi się zdarzyło. Tak to używałam z przyjemnością. Można nim wykonać przyjemny masaż (dość mocny). Skóra pozostaje gładka, miękka i przy tym nawilżona - ja po tym peelingu nie używam balsamu. Pozostawia delikatną warstwę, ale na szczęście nie jakąś klejącą i nieprzyjemną.

Znacie ten peeling lub inne kosmetyki marki White Flower's?

Jest jest jeszcze wersja solno-błotna peelingu. Wiecie, że pisałam o niej na blogu 9 lat temu? ;O Widzę, że teraz skład się delikatnie różni.

Bielenda ujędrniająco-wygładzające serum do twarzy - recenzja

11/11/2024

Bielenda ujędrniająco-wygładzające serum do twarzy - recenzja

Hej, hej :) Bielenda cały czas należy do moich ulubionych marek kosmetycznych i ostatnio odkryłam kolejny hit. Jest to serum do twarzy. 

serum przeciwzmarszczkowe bielenda

Ujędniająco-wygładzające serum przeciwzmarszczkowe Bielenda Ujędrniające Peptydy

Zadania serum:

  • spowalnianie widocznych na skórze oznak upływającego czasu
  • poprawa jędrności i jakości cery dojrzałej
  • wygładzenie zmarszczek
  • dodanie cerze blasku
SPOSÓB UŻYCIA: wsmarować w skórę twarzy, szyi i dekoltu. Można stosować samodzielnie lub jako bazę pod krem czy makijaż. Do stosowania rano i wieczorem.

SKŁAD:

POJEMNOŚĆ: 30 ml

Mamy 4 miesiące na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam w Rossmannie za 22,49 zł. Teraz z apką można kupić w tej samej cenie (bez apki 29,99 zł), ale można trafić na jeszcze niższe ceny.

OPAKOWANIE: szklana buteleczka z pompką, czyli tak jak lubię. Niemalże do końca można wydobyć serum. Na zdjęciach nie widać plastikowej zatyczki bo gdzieś mi w łazience spadła i nie mogłam jej znaleźć, ale jak coś to była ;D Dodatkowo serum było zapakowane w kartonik.

ZAPACH: bardzo przyjemny, taki elegancki. Bardzo go lubię.


KONSYSTENCJA: bardzo przyjemna. Nie jest jakaś gęsta, ani za rzadka. Nic niepotrzebnie nie spływa i szybko się wchłania.

DZIAŁANIE: serum jest przeznaczone do cery dojrzałej, również tej wrażliwej. Cera dojrzała to ta niby 40+, ale też taka z oznakami starzenia. Ja oznaczenia wieku na kosmetykach traktuję jako sugestię czego cera w danym wieku może potrzebować. Tutaj przypomnę, że mam 30 lat i cerę mieszaną.

Ja to serum pokochałam od pierwszego użycia. Sam zapach zachęca do używania, przyjemna konsystencja również. Szybko się wchłania, ale nie pozostawia skóry suchej. Pozostaje nawilżona i przyjemna w dotyku. Jednak ja najczęściej nakładam na nie krem. Bardzo szybko zauważyłam spłycenie linii na czole. Przez ten efekt koniecznie muszę wypróbować krem pod oczy z tej samej linii! Ogólnie skóra po tym serum wygląda bardzo ładnie, jest przyjemna w dotyku, taka gładziutka. Serum nie klei się i nie tworzy świecącej warstwy. Zdarzyło mi się od razu na nie nałożyć podkład i naprawdę stanowi bardzo fajną bazę pod makijaż.

Przy stosowaniu 2 razy dziennie starczy na około miesiąc.

Obecnie mam w zapasie dwa inne sera, ale na pewno jeszcze wrócę do tego!

Inne kosmetyki w linii Ujędrniające Peptydy:

  • Nawilżająco-ujędrniający tonik peptydowy
  • Ujędrniająco-nawilżający krem przeciwzmarszczkowy 40+
  • Ujędrniająco-liftingujący krem przeciwzmarszczkowy 50+
  • Ujędrniająco-naprawczy krem przeciwzmarszczkowy 60+
  • Ujędrniająco-odbudowujący krem przeciwzmarszczkowy 70+
  • Ujędrniająco-rewitalizujący krem przeciwzmarszczkowy 80+
  • 2w1 Ujędrniająco-rozświetlający krem + serum peptydowe pod oczy i na powieki przeciwzmarszczkowy
  • Ujędrniająco-odżywcza maseczka przeciwzmarszczkowa

Znacie coś z tej linii?

beBio body intensywnie nawilżający balsam do ciała - recenzja

5/27/2024

beBio body intensywnie nawilżający balsam do ciała - recenzja

Hej, hej :) Muszę przyznać, że mam bardzo mieszane uczucia co do tego balsamu. Pod względem zapachu a jeszcze bardziej jeśli chodzi o jego działanie. Marka beBIO nigdy jakoś szczególnie mnie nie interesowała, ale zobaczyłam napis "mango" na opakowaniu i oczywiście musiałam wypróbować.

bebio balsam do ciała hyaluro bionawilżenie

Balsam przeznaczony do skóry suchej i bardzo suchej. Ma błyskawicznie nawilżać i wygładzać.

SPOSÓB UŻYCIA: nakładamy masując po każdej kąpieli i zawsze kiedy potrzebujemy nawilżenia.

SKŁAD: Aqua, Cetearyl Alcohol, Helianthus Annuus Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Glycerin, Mangifera Indica Fruit Extract, Trehalose, Fructose, Urea, Maltose, Sodium PCA, Sodium Lactate, Allantoin, Sodium Hyaluronate, Glucose, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Extract, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Tocopherol, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii Butter, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Pentylene Glycol, Sodium Chloride, Glyceryl Stearate SE, Ceteareth-20, Propanediol, Xanthan Gum, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Sorbitan Caprylate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzoic Acid, Parfum, Citral, Eugenol, Limonene.

POJEMNOŚĆ: 200 ml

Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam w Rossmannie za 15,49 zł. Obecnie (22.05.24) kosztuje 22,99 zł.

OPAKOWANIE: tubka, którą można postawić na głowie. Żeby wykorzystać balsam do końca można sobie opakowanie rozciąć.

ZAPACH: pierwsza dziwna sprawa w tym balsamie lub ze mną ;D Tak jak napisałam na początku skusiłam się na mango i myślałam, że taki będzie właśnie zapach. Jednak moje pierwsze wrażenie były takie, że nie czułam nic i pomyślałam, że to balsam bezzapachowy. Później na trochę go odstawiłam by potestować faktycznie bezzapachowy krem do ciała Mixa. Gdy wróciłam do dzisiejszego bohatera zaczęłam czuć zapach gumy balonowej. Dość delikatny ten zapach, ale jednak wyczuwalny. Nie wiem czy ja węch straciłam na moment czy po prostu otaczałam się zbyt intensywnymi zapachami i tego nie czułam na początku.


KONSYSTENCJA: balsam jak balsam, ale okropnie bieli skórę i dłuugo się wchłania. Nawet podczas masowania.

DZIAŁANIA: z początków stosowania pamiętam, że wystarczyło mi używanie tego balsamu raz dziennie. W ostatnim czasie po kilku godzinach skóra biała, sucha i miejscami swędząca. Kolejna warstwa ulgę dawała na chwilę. Stwierdzam, że stuknęła mi ta trzydziestka i moja skóra zaczęła kierować się w stronę suchej. Na twarzy zauważyłam to samo. Sezon grzewczy minął a ja wciąż czuję potrzebę mocniejszego nawilżania. Zawiódł mnie ten balsam bo niby przeznaczony do bardzo suchej skóry a mojej nie pomógł. Jest jeszcze wersja wygładzająco-rewitalizująca, ale nie będę ryzykować.

Znacie ten balsam lub inne kosmetyki beBIO? Macie wśród nich ulubieńców?

Janda hialuronowy tonik do twarzy - recenzja

5/13/2024

Janda hialuronowy tonik do twarzy - recenzja

Dzień dobry z pierwszą recenzją w maju :) W zeszłym roku używałam hialuronowego żelu micelarnego Janda, byłam z niego zadowolona, więc postanowiłam wypróbować kolejny hialuronowy kosmetyk marki. Wybór padł na tonik do twarzy. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami z jego stosowania :)

tonik do twarzy Janda

Tonik tonizuje, oczyszcza i pielęgnuje; daje uczucie nawilżenia; łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, pozostawia skórę jedwabiście gładką i miękką w dotyku. Przeznaczony do każdego rodzaju cery.

SPOSÓB UŻYCIA: nanieść tonik na płatek kosmetyczny i przetrzeć nim twarz omijając okolice oczu. Stosować codziennie rano i wieczorem przed nałożeniem kremu.

SKŁAD: AQUA, GLYCERIN, SODIUM HYALURONATE, MALTOOLIGOSYL GLUCOSIDE, HYDROGENATED STARCH HYDROLYSATE, PANTHENOL, COCAMIDOPROPYL BETAINE, LACTIC ACID, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, BENZYL ALCOHOL, PARFUM/FRAGRANCE, CITRONELLOL, GERANIOL, HYDROXYCITRONELLAL, LIMONENE, LINALOOL

POJEMNOŚĆ: 400 ml

CENA: Ja kupiłam w Rossmannie za 15,49 zł. Obecnie (07.05.24) kosztuje z aplikacją 18,99 zł a bez niej 23,99 zł. Na stronie janda.pl 23,98 zł.

OPAKOWANIE: buteleczka jest bardzo poręczna, ale za to korek mi się odłamał. Na zdjęciu widać, że trzymał się tylko w jednym miejscu, w momencie pisania jest już oddzielną częścią. Przez ścianki można śledzić poziom zużycia toniku.

ZAPACH: tradycyjnie już chyba nie mam konkretnych skojarzeń, ale zapach jest delikatny, świeży i przyjemny.

KONSYSTENCJA: w buteleczce wydaje się zwyczajna, wodnista, ale gdy tylko przykładam wacik do skóry lub bezpośrednio palcami to zawsze mam wrażenie jakbym nakładała na twarz otulającą chmurkę. Mega przyjemne uczucie. Jeszcze chciałabym zaznaczyć, że on się nie pieni podczas używania. Na zdjęciu tak to wygląda bo jakoś niechcący go wytrząchałam niosąc z łazienki do pokoju.

DZIAŁANIE: tonik przeznaczony jest do wszystkich typów cery, ja tutaj przypomnę, że mam mieszaną. Jeśli zdarzyło się, że coś ściągnęło mi skórę to ten tonik zaraz usuwał to uczucie. Na pewno pomaga nawilżać skórę i daje uczucie świeżości. Nie doświadczyłam podczas jego stosowania żadnych podrażnień. Przyznam, że zdarzyło mi się wacikiem przejechać po oczach i tutaj też nic złego się nie działo, ale oczywiście nie zachęcam do robienia czegoś takiego. Sama się po prostu zapomniałam. Najlepsze jest to otulające uczucie na skórze, czuć, że pielęgnuje i dba o nią. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak się polubiłam z jakimś tonikiem.

Znacie ten tonik Janda? Jakiego teraz używacie? :)

Bielenda Expert Izotoniczny fizjo-płyn micelarny - recenzja

4/15/2024

Bielenda Expert Izotoniczny fizjo-płyn micelarny - recenzja

Hej, hej :) Ostatnio była mowa o kosmetykach do włosów, dzisiaj coś do twarzy. Konkretnie płyn micelarny marki Bielenda. Czy kolejny kosmetyk z mojej ulubionej marki dobrze się sprawdził? Zapraszam do czytania!

bielenda płyn micelarny expert czystej skóry

Ten płyn micelarny ma łączyć demakijaż i pielęgnację. Z jednej strony aktywne oczyszczanie a z drugiej zachowanie fizjologicznego pH skóry. Łatwe, szybkie i skuteczne usuwanie makijażu oraz przygotowanie skóry na kolejne kroki pielęgnacyjne.

SPOSÓB UŻYCIA PŁYNU MICELARNEGO: nasączyć wacik, oczyścić skórę i spłukać ciepłą wodą. Można stosować do oczyszczania i odświeżania skóry.

SKŁAD: Aqua (Water), PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Panthenol, Glycerin, Vaccinium Corymbosum (Blueberry) Fruit Extract, Maris Sal (Sea Water Extract), Sodium Lactate, Calcium Pantothenate, Sodium Chloride, Sorbitol, Polyglyceryl-6 Caprylate, Pyridoxine Hydrochloride, Maltodextrin, Sodium Starch Octenylsuccinate, Niacynamide, Tocopheryl Acetate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Silica, Proline, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Cetrimonium Bromide, Parfum (Fragrance).

POJEMNOŚĆ: 400 ml

Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam w grudniu w Rossmannie za 12,79 zł. Teraz na stronie widzę informację, że został wycofany, ale za to na przykład w Hebe można kupić go za 15,99 zł.

OPAKOWANIE: całkiem spora butla, ale przy tym wygodna. Dobrze leży w dłoni. Zamknięcie na klik. Nic się nie połamało i wygodnie nalewało się płyn na wacik.

ZAPACH: przyjemny i bardzo delikatny.

KONSYSTENCJA: wodnista.

DZIAŁANIE: jak zawsze płyn micelarny u mnie to pierwszy etap demakijażu. Tutaj używałam sobie po dwa waciki na oko i twarz. Nie wywoływał żadnego podrażnienia oczu i ładnie zmywał drogeryjny tusz do rzęs (niewodoodporny), czasem jakieś cienie. Podobnie z podkładem na twarzy. Po tym mycie żelem, którego używam do porannego oczyszczania i skóra pozostawała czyściutka i odświeżona. Co tu dużo mówić. Polecam do zmywania codziennego makijażu. W moim przypadku zero podrażnień oczu czy skóry i dobre działanie.

Ja miałam wersję nawilżającą a są jeszcze dwie wersje - kojąca i detoksykująca. Wiadomo, że od płynu micelarnego nie wymagam tego nawilżenia, ale fajnie gdy nie wysusza skóry i nie ściąga jej i tutaj tak to właśnie działało.

Znacie któryś z tych izotonicznych płynów micelarnych marki Bielenda?

Ujędrniająco - odżywczy peeling do ciała Perfecta Algi Morskie - recenzja

3/18/2024

Ujędrniająco - odżywczy peeling do ciała Perfecta Algi Morskie - recenzja

He, hej :) Jakiś czas temu pisałam o lawendowej wersji tego peelingu. Dzisiaj przychodzą z morską. Jeśli jesteście ciekawi czy też ją polubiłam to zapraszam do dalszej części wpisu :)

Zadania: ujędrnienie, odżywienie, złuszczanie i wygładzenie.

SKŁAD: Sucrose, Glycerin, Polysorbate 20, Silica, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Lithothamnion Calcareum Extract, Enteromorpha Compressa Extract, Undaria Pinnatida Extract, Porphyra Umbilicalis Extract, Fucus Vesiculosus Extract, Aqua, Sodium Cocoyl Isethionate, Diethylhexyl Syringylidenemalonate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Benzyl Salicylate, Linalool, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, CI 61565.

POJEMNOŚĆ: 350 g

Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam w Rossmannie za 14,99 zł. Obecnie (18.03.24) kosztuje 21,99 zł.


OPAKOWANIE: plastikowy słoiczek z nakrętką. Pod spodem było dodatkowe zabezpieczenie, ale ja zawsze je odrywam. Wygodnie można z tego opakowania wydobyć peeling do końca.

ZAPACH: tutaj niestety się zawiodłam. Liczyłam na świeży morski zapach a jest on taki... nijaki. Słabo wyczuwalny i taki bardziej męski. Przypomnę, że lawenda bardzo mi się podobała.

KONSYSTENCJA: gęsta, napakowana drobinkami cukru. Peeling troszkę się osypuje. Kolor jest GENIALNY. Niebieski to mój ulubiony, morskie wariacje też są super.

DZIAŁANIE: tutaj nie mam nic do zarzucenia. Peeling super wygładza i oczyszcza skórę. Ja po nim nie nakładam balsamu do skóra pozostaje dobrze nawilżona. Przy tym nie pozostaje na niej tłusta warstwa. Siła drapania jak dla mnie przyjemna :D nie jest to za słabe ani nieprzyjemnie za mocne. Żeby się nie osypywał najlepiej nakładać go na wilgotną skórę. Jeśli chodzi o ujędrnienie to mam nadzieję, że coś tam pomaga :D ale oczywiście traktuje jako dodatkowe wspomaganie przy ćwiczeniach. Gdyby nie zapach to na pewno jeszcze kiedyś bym do niego wróciła.

Znacie ten peeling do ciała? Jakich Wy obecnie używacie?

Żel do mycia twarzy Garnier Vitamin C - recenzja

3/04/2024

Żel do mycia twarzy Garnier Vitamin C - recenzja

Hej, hej :) Tak sobie zerknęłam kiedy ostatnio dodałam recenzję myjadełka do twarzy i wyszło na to, że miesiąc temu :D może regularna częstotliwość z tego wyjdzie. Żel z witaminą C już mi się powoli kończy, więc zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami z jego używania :) Jeszcze przypomnę, że z ser (miałam na dzień i na noc) Garniera z witaminą C byłam zadowolona.

żel z witaminą c Garnier

INFORMACJE OD PRODUCENTA/SKŁAD

CENA: kupiłam w Rossmannie za 11,99 zł. Obecnie (03.03.24) kosztuje 19,99 zł.

OPAKOWANIE: z tych moich ulubionych bo z pompką. Serio mam już końcówkę żelu a ta pompka wciąż działa bez zarzutu.

ZAPACH: liczyłam na coś cytrusowego i świeżego, ale niestety... praktycznie nic nie czuć.

KONSYSTENCJA: typowy żel, bezbarwny. Dobrze się pieni. Jedna pompka wystarczy na umycie twarzy.


DZIAŁANIE: w opisie oprócz oczyszczania jest mowa o wyrównaniu kolorytu skóry i dodaniu blasku, ale dla mnie żel do mycia ma po prostu myć i nie wysuszać skóry. Pod tym względem jest ok. Używam rano i zdarza się też, że jako drugi etap demakijażu. Skóra pozostaje oczyszczona i nie ma uczucia ściągnięcia. Jednak radzę oczy omijać szerokim łukiem. W opisie też jest to zaznaczone i ja po swoich doświadczeniach radzę bardzo mocno się do tego stosować. Ogólnie nie mam jakiś wrażliwych oczu, ale jak ten żel przypadkiem się do nich dostał to myślałam, że je wypali. Pieczenie okropne. Zużyć już zużyję bo i tak mało go zostało, ale nie wrócę. Staram się zawsze uważać na oczy, ale wiadomo, że czasem może się zdarzyć machnąć po nich pianą a w tym przypadku niestety było to bardzo nieprzyjemne zdarzenie. 

Znacie ten żel lub inne kosmetyki z serii Vitamin C Garnier? Ja tak jak na początku wspomniałam dobrze wspominam sera do twarzy - w moim przypadku faktycznie wyrównały kolor skóry.

Czy krem do rąk na noc sprawdzi się również w dzień?

1/15/2024

Czy krem do rąk na noc sprawdzi się również w dzień?

Hej, hej :) Wiedziałam, że dawno nie pisałam o żadnych kremach do rąk, ale i tak się zdziwiłam gdy sprawdziłam kiedy to serio było ;D Listopad 2020... No nic, po latach wracam z tematem i zapraszam do zapoznania się z moją opinią o nocnym kremie marki własnej Rossmanna - Isana ;)

krem do rąk na noc isana

Isana Night & Beauty krem do rąk

- intensywna pielęgnacja na noc z naturalnym ekstraktem z lawendy

Krem ten ma pielęgnować zmęczoną skórę dłoni dzięki połączeniu olejów z masłem shea. Ma nawilżać skórę i chronić ją przed wysuszeniem.

SPOSÓB UŻYCIA: nałożyć przed snem grubszą warstwę by rano wstać z wypielęgnowanymi dłońmi.

SKŁAD: Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Isopropyl Myristate, Butyrospermum Parkii Butter, Ethylhexyl Stearate, Panthenol, Tocopheryl Aetate, Allantoin, Lavandula Angustifolia Flower Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Parfum, Sodium Cetearyl Sulfate, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Sodium Hydroxide.

POJEMNOŚĆ: 100 ml

Mamy 12 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam w Rossmannie za 6,59 zł. Obecnie (15.01.24) kosztuje 7,99 zł.

OPAKOWANIE: tradycyjna tubka, którą można postawić na głowie. Póki co mi się swobodnie wydobywa krem. Muszę tutaj zaznaczyć, że bardzo podoba mi się kolor i ogólnie opakowanie.

ZAPACH: kremowy z bardzo delikatną nutką lawendy w tle. Dla mnie ten zapach jest ok. Nie lubię przed samym snem czuć intensywnych zapachów. Piszę to a tu fragment w piosence "tylko tobą pachnie lawenda" ;D Leci sobie jakaś składanka eski na YT.

KONSYSTENCJA: taka średnio gęsta. Całkiem szybko się wchłania przy takiej standardowej nie za dużej ilości.

DZIAŁANIE: jeśli chodzi o pielęgnację dłoni to najbardziej lubię mieć w łazience przy kranie krem w opakowaniu z pompką żeby móc sobie używać po każdym myciu dłoni. Ostatnio jednak towarzyszy mi ta nocna tubka ;D I tak jak się pewnie domyślacie po tytule używam tego kremu również na dzień. Głównie dlatego, że szybko się wchłania przy mniejszej ilości. Mogę więc posmarować dłonie i od razu wrócić do przerwanej czynności. Przy tym czuję, że skóra jest nawilżona i zadbana. I tak jak producent zaleca na noc nakładam grubszą warstwę. Tutaj trzeba chwilę poczekać aż się wchłonie, ale to chyba nikogo nie powinno dziwić. Rano wstaję z komfortowym poczuciem, że nie muszę zaraz lecieć po krem i posmarować dłonie. Skórki wokół paznokci również są w dobrym stanie. Nie "latają" jakieś suche. 

Podsumowując dla moich dłoni jest to świetny krem. Jednak nie jestem w stanie powiedzieć czy będzie sobie radzić z bardzo suchą skórą. Moja jakoś bardzo wymagająca obecnie nie jest. Szczerze mówiąc latem bardziej czułam potrzebę ciągłego smarowania dłoni. Jednak w pracy często te ręce myłam, więc i łatwiej się wysuszały.

Znacie ten krem? Polecacie jakieś inne kosmetyki marki Isana? Widziałam, że w tej serii Night & Beauty jest jeszcze regenerujący koncentrat do twarzy i kapsułki do twarzy z retinolem. Mieliście okazję używać?

Baśka malinowy żel pod prysznic - recenzja

1/08/2024

Baśka malinowy żel pod prysznic - recenzja

Hej, hej :) Przychodzę już z recenzją kosmetyczną :D Jak wiecie jeżynowy żel Baśki pokochałam, zużyłam dwie butle a później postanowiłam wypróbować inny wariant - malinowy. Jak wypadł? Zapraszam do czytania :)

baśka malinowy żel pod prysznic

Żel pod prysznic jak to żel ma oczyszczać skórę. Składniki dzisiejszego bohatera mają również działać nawilżająco, odżywczo i antyoksydacyjnie.

SKŁAD: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Coco Glucoside,  Rubus Idaeus Seed Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Rubus Idaeus Fruit Extract, Rubus Fruticosus Fruit Extract, Fragaria Ananassa Fruit Extract, BHT, Ascorbyl Palmitate, Panthenol, Allantoin, Tocopherol Acetate, Sodium Chloride, Lactic Acid, Styrene/Acrylates Copolymer, EDTA, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Parfum, CI16035.

POJEMNOŚĆ: 500 ml
Mamy 9 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: kupiłam w Rossmannie za 8,99 zł. Obecnie (08.01.2024) kosztuje 10,99 zł.

ZAPACH: mi się kojarzy z malinowymi lizakami Chupa Chups, tymi jogurtowymi. I znów mam jedzeniowe skojarzenie ;D Wersja jeżynowa właśnie kojarzyła mi się od razu z owocowym jogurtem. Malina jest fajna, ale jednak muszę napisać, że to zapachowe starcie wygrywa jednak jeżyna <3

KONSYSTENCJA: jak widzicie wyglądem i kolorem jakoś nie powala. Taki zwyczajny żel.

DZIAŁANIE: tutaj jednak nie mam do czego się przyczepić. Żel super się pieni użyty jako żel prosto na skórze, ale też tworzy niezłą pianę użyty jako płyn do kąpieli. Dobrze oczyszcza skórę i jej nie podrażnia. Ja nie mam nic do zarzucenia. Jeśli potrzebujemy dodatkowego nawilżenia to można użyć masła marki Baśka w tym samym wariancie zapachowym ;)


Znacie też żel pod prysznic Baśki lub inne warianty? Mi jeszcze został do wypróbowania jabłuszkowy i jogurtowo-mleczny.