Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling do ciała. Pokaż wszystkie posty
Denko kosmetyczne - październik

11/11/2025

Denko kosmetyczne - październik

Hej, hej :) Po latach przerwy od denkowych wpisów próbuję do nich wrócić. Zapraszam na pierwszy przegląd zużyć.

Oznaczenia:

Kolor zielony - kupię ponownie (jeśli przestaną powstawać ciekawe nowości do wypróbowania xD)

Kolor niebieski - może kupię

Kolor czerwony - nie kupię

WŁOSY

AMPUŁKI PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW NOVACLEAR -  #konkurs sponsorowany przez Equalan Pharma Europe Sp. z o.o.

  • Ampułki wyposażone są w wygodne aplikatory (miękkie i długie) co ułatwia dotarcie do skóry.
  • Rzadka konsystencja.
  • Bezzapachowe.
  • W opisie możemy przeczytać, że ampułki nie sklejają i nie obciążają włosów. Jak wiecie moje włosy szybko się przetłuszczają i niestety po tych ampułkach wyglądają kiepsko. Dlatego ja nakładałam je kilka godzin przed myciem lub na noc gdy planowałam umyć włosy rano.
  • Ampułki nakłada się co drugi dzień. Dlatego mamy 15 sztuk na miesięczną kurację.
  • Działania jakoś specjalnie nie ocenię, ponieważ używałam wtedy też suplementu na włosy - Vitapil.

ODŻYWKA DO WŁOSÓW CHAMPAGNE TOAST BATH AND BODY WORKS - zakup własny

  • Jest to odżywka do spłukiwania. Nie plącze włosów, ułatwia ich rozczesywanie. Wygładza i nie robi efektu puchu. Włosy dobrze się po niej układają.
  • Zapach elegancki, lekko słodki. Nie czuć tutaj alkoholowych nut. Taki trochę owocowy musiak.
  • Kremowa, dość gęsta konsystencja, ale łatwo rozprowadza się po włosach.
  • Opakowanie to spora butelka o pojemności 473 ml. Przez gęsta konsystencję trzymam ją cały czas "na głowie". Wolałabym żeby to było opakowanie z pompką.
  • Ja swoją kupiłam na promocji 3+3, ale zazwyczaj odżywki tej marki kosztują 99 zł - może wydawać się dużo, ale przy tej wydajności myślę, że się opłaca.

TWARZ

WODA MICELARNA NAWILŻAJĄCO-KOJĄCA ECO SORBET BIELENDA - zakup własny

  • Słodki malinowy zapach, ale taki, który nie dusi. Mi się bardzo podoba.
  • Konsystencja typowa dla tego typu produktów - wodnista.
  • W moim przypadku nic nie szczypało. Mogłam na spokojnie zmywać makijaż z twarzy i oczu.
  • Jak zawsze woda micelarna jest dla mnie pierwszym etapem demakijażu, ale mogę zaznaczyć, że bardzo dobrze radzi sobie z  matowymi pomadkami i tuszami do rzęs. Trochę gorzej z kredką do oczu (trzeba dłużej potrzymać aż się rozpuści i delikatnie przetrzeć) co możecie zobaczyć na zdjęciach. Z podkładem czy cieniami do powiek dobrze sobie radzi.
  • Po przemyciu wodą micelarną czas na drugi etap demakijażu - mycie.
  •  Wodę znalazłam w mysteryboxie za 1 zł z Hebe.

ŻEL DO MYCIA TWARZY feedSKIN - wygrana w konkursie

  • Zapach, który skądś znam, ale nie mogę sobie przypomnieć skąd.
  • Trzeba uważać na oczy bo niestety wywołuje pieczenie. Na opakowaniu jest napisane żeby omijać oczy i zdecydowanie trzeba to robić.
  • Dobrze oczyszcza skórę po nocy i tak samo dobrze sprawdza się jako drugi etap demakijażu (tylko oczywiście bez oczu). Na skórze nie wywołuje podrażnień. Staje się ona czysta i nie jest ściągnięta.
  • Wygodne opakowanie z pompką - takie lubię najbardziej.
  • Pojemność: 300 ml



PREBIOTYCZNE SERUM NORMALIZUJĄCE Z NIACYNAMIDEM NOVACLEAR - testowalnia, dermo za darmo

  • Ładny zapach.
  • Jedna pipeta wystarczy na posmarowanie twarzy i szyi.
  • Lekka, żelowa konsystencja. Szybko się wchłania.
  • Starczyło na około 3 tygodnie stosowania.
  • Pojemność: 30 ml
  • Używałam tego serum w duecie z nawilżającym kremem z niacynamidem Glow Up, więc na koniec wspólne podsumowanie: to serum i krem super razem współgrają. Nadają się pod makijaż, ale też świetnie sprawdzają się na noc. Rano wstawałam ze zdrowo wyglądającą skórą, z naturalnym blaskiem, bez nadmiernego błyszczenia się.

POMADKA OCHRONNA CARMEX TROPICAL - zakup własny

Ta pomadka to mój ulubieniec od lat. Rzadko kiedy testuję coś nowego a jak już testuję to i tak wracam do tej. Długotrwale nawilża, ładnie pachnie, nie podrażnia.


CIAŁO

WYGŁADZAJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC KRAINA MLEKIEM I MIODEM PŁYNĄCA  - współpraca reklamowa       

  •  Zapach mleka z miodem, ale taki bardzo delikatny. Coś dla osób, które lubią naturalne, niezbyt mocne zapachy.
  • Konsystencja z tych rzadszych.
  • Trochę się pieni. Dobrze oczyszcza skórę i robi to w delikatny sposób.
  • Nie podrażnia. Suchości skóry też nie zauważyłam, ale przypomnę tutaj, że po każdej kąpieli staram się nakładać balsam.
  • Pojemność: 500 ml






BIELENDA PRIVATE SPA HYDRO-PEELING DO CIAŁA BIELENDA PRIVATE SPA JASMIN BLOSSOM - zakup własny

  • Bardzo ładny zapach! Chyba nawet mogę pokusić się o stwierdzenie, że podoba mi się bardziej niż w wersji sandal wood.
  • Konsystencja z pozoru podobna do tej w wersji sandal wood, ale niestety to tylko pozory. Dla mnie te drobinki są bardzo nieprzyjemne. Na skórze nie powstają żadne podrażnienia, ale samo to uczucie jest niefajne.
  • Wygładza dobrze skórę, balsam po nim dobrze się wchłania, ale sam akt używania tego peelingu nie sprawia mi przyjemności. Z peelingiem sandal wood tak nie miałam.
  • Pojemność: 300 g
  • Kupiłam w Rossmannie za 16,99 zł.


SERUM DO CIAŁA BAZYLIA & MANGO ISANA - prezent pod choinkę

  •  Świetny zapach! Słodkie mango, kojarzy się trochę z oranżadą w proszku. Idealny na lato, ale też i na obecną porę bo w przyjemny sposób przypomina wakacje.
  • Konsystencja dość rzadka (może kojarzyć się z mleczkiem), ale przyjemnie się rozsmarowuje, nie bieli i szybko się wchłania.
  • Daje skórze natychmiastowe uczucie ulgi. Jest nawilżona i przyjemna w dotyku.
  • Spokojnie mogłam używać po goleniu - nic nie piekło.
  • Wystarczyło mi smarowanie raz dziennie.
  • Przeznaczony do każdego typu skóry.
  • Pojemność: 200 ml


ŻEL DO GOLENIA SUNNY OASIS ISANA - zakup własny

Od dawna do golenia sięgam po żele, rzadko kiedy zdarza mi się używać pianek.
  • Przyjemny, owocowy zapach.
  • Żel szybko zmienia się w pianę a ta piana już utrzymuję się długo. Jest gęsta a przy tym nie zapycha maszynki.
  • Maszynka swobodnie sunie po skórze.
  • Łatwo wypłukuje się z maszynki.
  • W moim przypadku nie wywołuje żadnych podrażnień.
  • Pojemność: 200 ml
  •  Kupiłam w Rossmannie za 7,49 zł.



PŁYNNY DEZODORANT W SPRAYU INSTITUTO ESPANOL - Ambasadorka Kosmetyczna

  • Może być używany do skóry wrażliwej. Formuła bez aluminium i alkoholu.
  • Jest to coś innego niż aerozol. Formę porównałabym do mgiełki do twarzy i muszę Wam powiedzieć, że szybciej przyzwyczaiłam się do takiego psikania pod pachami niż do mgiełek do twarzy bo używając ich wciąż najpierw psikam na palce i dopiero wklepuję w skórę twarzy. Jednak wciąż ogólnie wolę formę w kulce.
  • Super maskuje brzydki zapach potu - nic brzydkiego do nie poczułam a używałam go od końca sierpnia i trochę cieplejszych dni się trafiło.
  • Nie podrażnia.
  • Pojemność: 50 ml.


DŁONIE

KREM DO RĄK NATURE LAWENDOWY - zakup własny

  • Przywiozłam go z pierwszego wyjazdu za granicę (Litwa), ale z tego co widziałam jest też dostępny w naszych sklepach online.
  • Do mało wymagających dłoni był ok. Całkiem szybko się wchłaniał. Skóra była nawilżona.
  • Ładny zapach.










ZAPACHY

WODA PERFUMOWANA LOVE POTION CHERRY ON TOP ORIFLAME - prezent od chłopaka na Dzień Kobiet

NUTY GŁOWY: mandarynka, soczysta wiśnia, akord Lipstick.
NUTY SERCA: czarne wiśnie, róża, balsam peruwiański.
NUTY BAZY: czekoladowa trufla, drewno cedrowe, absolut prażonych nasion tonkowca wonnego.
  • Chyba już każdy wie, że klasyczne Love Potion to mój ulubiony zapach i od lat muszę mieć buteleczką pod ręką, ale też chętnie sprawdzam nowe wersje iii teraz mogę powiedzieć, że wisienka ląduje na drugim miejscu.
  • Jest to bardziej owocowy zapach, ale wciąż z taką romantyczną nutą.
  • Długo utrzymuje się na mojej skórze a jeszcze dłużej na ubraniach.
  • Pojemność to 50 ml.

Zużyłam też jakieś próbki, ale takich rzeczy nie oceniam.


Znacie coś z moich zużyć?

Peeling do ciała Coffee Break Hebe Cosmetics

7/25/2025

Peeling do ciała Coffee Break Hebe Cosmetics

Hej, hej :) Lubicie kawowe peelingi? Ja muszę przyznać, że bardzo i właśnie taki ostatnio dorwałam w Hebe. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami z jego stosowania :)

Peeling do ciała Coffee Break Hebe Cosmetics - informacje

  • skutecznie złuszcza naskórek, pozostawiając skórę miękka i wygładzoną;
  • przyjemnie masuje ciało;
  • odświeża i uelastycznia skórę;
  • otula aromatycznym zapachem świeżo zaparzonej kawy.
SKŁAD: Sodium Chloride, Glycerin, Caffeine, Vitis Vinifera Seed Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Cetearyl Alcohol, Silica, Tocopherol, Parfum, Benzyl Alcohol

SPOSÓB UŻYCIA: nanieść na wilgotną skórę i masować okrężnymi ruchami. Następnie zmyć ciepłą wodą.

POJEMNOŚĆ: 340 g

Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam w Hebe za 17,59 zł. Obecnie kosztuje 21,99 zł.

Peeling do ciała Coffee Break Hebe Cosmetics - moje wrażenia

OPAKOWANIE: plastikowy słoiczek z zakrętką - było pod nią dodatkowe zabezpieczenie. Słoiczek był wypchany peelingiem niemalże po same brzegi.

ZAPACH: podczas kąpieli kojarzy mi się z cukierkami Kopiko, tylko mniej słodkimi. Bezpośrednio z opakowania to już bardziej czarna kawa. Mi się bardzo podoba. Jest pobudzający. Długo utrzymuje się na skórze i w łazience.

KONSYSTENCJA: solno-kawowo-olejkowa. Bardzo gęsta, ale przy tym taka kremowa - można swobodnie peeling rozsmarować na skórze i nic się nie sypie i nie tłuści. 

DZIAŁANIE: dzięki drobinkom kawy można wykonać mega przyjemny masaż - ja uwielbiam ten efekt. Skóra jest taka gładziutka. Balsam super szybko się po nim wchłania. Informacja dla tych, którzy boją się, że sól wywoła pieczenie - tutaj nic takiego się nie dzieje! Dopóki nie spojrzałam na skład myślałam, że jest cukrowy. Jak to przy peelingach kawowych bywa trochę bardziej brudzi wannę niż inne peelingi, ale szybkie opłukanie wodą wystarczy. Ja go używam gdzieś od miesiąca (dwa razy w tygodniu) i mam jeszcze pół opakowania, więc wydajność też na plus.

Sięgacie po kosmetyki marki własnej Hebe?

Lirene Hello! Mango ujędrniający peeling do ciała - recenzja

3/31/2025

Lirene Hello! Mango ujędrniający peeling do ciała - recenzja

Hej, hej :) Jak już pewnie wiecie jestem wielką fanką produktów z mango. Dotyczy to jedzenia, picia, ale też i kosmetyków - uwielbiam zapach mango! Dzisiejszy bohater to element prezentu walentynkowego od mojego chłopaka <3

Ujędrniajacy peeling do ciała Lirene Hello! Mango - informacje

  • drobinki ścierające mają głęboko oczyszczać, odświeżać i modelować ciało sprawiając, że będzie zachwycać jędrnością, aksamitną gładkością oraz owocowym zapachem;
  • drobinki mają idealnie złuszczać pozostawiając skórę nawilżoną oraz pełną blasku;
  • do stosowania 1-3 razy w tygodniu.
SKŁAD: Aqua (Water), Microcrystalline Cellulose, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Polycaprolactone, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Hydroxyacetophenone, Hydroxyethylcellulose, Sodium Salicylate, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, PEG-70 Mango Glycerides, Disodium Adenosine Triphosphate, Algin, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Limonene, CI 19140 (FD&C Yellow No.5), CI 16035 (FD&C Red No. 40).

POJEMNOŚĆ: 175 g

Mamy 12 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

Ujędrniajacy peeling do ciała Lirene Hello! Mango - moje wrażenia

OPAKOWANIE: miękka tubka, z której łatwo wydobyć peeling. Można ją postawić na głowie. Przez ścianki można śledzić poziom zużycia.

ZAPACH: jak już wspomniałam na początku jestem fanką zapachu mango i tutaj niestety zawiodłam się. Trzeba się mocno zaciągnąć żeby w ogóle coś poczuć.

KONSYSTENCJA: żel z drobinkami masującymi. Ja bym ten kosmetyk nazwała żelem peelingującym.

DZIAŁANIE: zacznę od tego, że drobinki w żaden sposób nie są drapiące. Można nimi wykonać delikatny masaż - ja wolę troszkę mocniejszy. Jednak wygładzenia skóry nie mogę mu odmówić. Peelingu jak to peelingu używam dwa razy w tygodniu, ale myślę, że używany częściej nie zrobiłby krzywdy. Jak już wspomniałam przy konsystencji jest to bardziej żel peelingujący. Po peelingu skóra dobrze wchłania balsam do ciała.

Tradycyjnie przy kosmetyku ujędrniajacym wspomnę, że traktuję go jako dodatek do ćwiczeń i picia wody. Sam kosmetyk raczej sprawy nie załatwi. 

Jest to trzeci peeling od Lirene w wersji mango i wychodzi na to, że ten, o którym pisałam 4 lata temu miał dokładnie ten sam skład. W ogóle wracając do tamtej recenzji widzę różnicę tylko w zapachu jeśli o właściwości samego peelingu. Różnią się też szatą graficzną i nazwą - cztery lata temu było to Soczyste Mango.

Co myślicie o takim "odświeżaniu" kosmetyków?

Bielenda sandal wood peeling do ciała - recenzja

3/05/2025

Bielenda sandal wood peeling do ciała - recenzja

Hej, hej :) Przyszedł czas na recenzję drugiego kosmetyku z serii Private Spa sandal wood, którą dostałam na urodziny od chłopaka. Zapraszam  do zapoznania się z moimi wrażeniami ze stosowania nutri-peelingu do ciała :)

Nutri-peeling do ciała Bielenda PRIVATE SPA sandal wood ODŻYWIENIE

Efekty stosowania nutri-peelingu do ciała:

  • gładka i odżywiona skóra,
  • złuszczony naskórek,
  • poprawiona jędrność i usunięta szorstkość skóry,
  • odprężony umysł i ciało.
SPOSÓB UŻYCIA: rozprowadzamy peeling na wilgotnej skórze, masujemy do rozpuszczenia drobinek i spłukujemy.

SKŁAD: Glycerin, Sucrose, Aqua (Water), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Prunus Persica (Peach) Kernel Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Honey, Beta-Sitosterol, Ceramide NP, Ceramide AP, Phytosphingosine, Cholesterol, Ceramide EOP, Glycine Soja (Soybean) Oil, Squalene, Sodium Lauroyl Lactylate, Carbomer, Potassium Hydroxide, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Citric Acid, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Linalool, CI 19140, CI 17200.

POJEMNOŚĆ: 300 g

Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

PRZYKŁADOWE CENY: 24,49 zł w Rossmannie, w sklepie internetowym Bielenda trwa promocja i kosztuje 14,69 zł (link afiliacyjny).

OPAKOWANIE: słoiczek z zakrętką. Łatwo można z niego wydobyć peeling do końca.

ZAPACH: jest bardzo podobny do tego w nutri-mleczku do kąpieli i pod prysznic. Elegancki, troszkę kremowy.

KONSYSTENCJA: w pewnym sensie przypomina mi ona konsytencję peelingów Soraya Body Ceremony przez tą taką "gumowatość", ale jednak ten tutaj jest troszkę rzadszy i raczej ma mniej drobinek, ale to nie odbiera mu dobrego działania.

DZIAŁANIE: nikogo raczej nie zaskoczy, że nie mam mu nic do zarzucenia ;) Tym peelingiem można wykonać przyjemny masaż ciała bez drapania. Skóra staje się gładka, suche skórki znikają a skóra jeszcze lepiej wchłania masło do ciała z tej samej serii co dopełnia całej pielęgnacji. Naprawdę można się przy tym zrelaksować. Masaż dla ciała i przyjemny zapach dla umysłu. Ujędrnienie skóry traktuję jako dodatek do ćwiczeń.

Wypróbowaliście już coś z serii sandal wood?

Stara Mydlarnia solny peeling do ciała pomarańcza & cynamon - recenzja

12/30/2024

Stara Mydlarnia solny peeling do ciała pomarańcza & cynamon - recenzja

Dzień dobry w nowym tygodniu :) Mam nadzieję, że święta minęły Wam spokojnie, wypoczęliście i jesteście super nastawieni na jutrzejsze zakończenie roku ;) Dzisiaj zapraszam do poczytania o kosmetyku, który pozwoli nam się zrelaksować i przy okazji zadbać o skórę ciała.

peeling pomarańcza i cynamon stara mydlarnia

Zadania peelingu:

  • złuszczanie i wygładzenie skóry,
  • pobudzenie mikrokrążenia,
  • walka z cellulitem i rozstępami,
  • nawilżenie skóry.
SKŁAD: Sodium Chloride, Glycerin, Glycereth-2 Cocoate, Maris Sal, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Extract, Citrus Aurantium Amara Flower Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, Sodium Citrate, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Aqua, CI 47005, CI 16035, Limonene, Cinnamal, Linalool, Benzyl Alcohol.

POJEMNOŚĆ: 260 g

Mamy 3 miesiące na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam w Rossmannie za 17,99 zł. Niezłe zamieszanie miałam z tym scrubem 🫣 Najpierw myślałam, że go nie ma w moim Rossmannie bo nie widziałam żadnego tej marki na półce z peelingami. Wybrałam sobie inny i poszłam dalej. Znalazłam go na półce z świątecznymi upominkami. Oczywiście kupiłam a tamten odniosłam na miejsce. Że jest solny ogarnęłam dopiero w domu 🫣 Gdzie już wcześiej przed wyjściem z domu oglądałam go w aplikacji 😅

OPAKOWANIE: plastikowy słoiczek z zakrętką.

ZAPACH: idealny zapach świąt, grudnia, zimy! Główną rolę gra pomarańcza, ale w tle czuć cynamon. Dosłownie jakby ktoś akurat w domu obierał pomarańcze a obok piekł ciasto z cynamonem ;) Mogłabym siedzieć i siedzieć w łazience po jego użyciu <3 Bardzo go polubiłam i chętnie bym sięgnęła po balsam do ciała. Póki co jednak widzę, że nie jest dostępny w Rossmannie :( ciekawe czy pojawi się jeszcze w jakiejś poświątecznej ofercie.

KONSYSTENCJA: gęsta, naszpikowana drobinkami soli, czuć też olej. Trzeba uważać z nabieraną ilością lub dodać sobie wody bo może się osypywać. 

DZIAŁANIE: za pomocą tego peelingu można wykonać mega przyjemny i aromatyczny masaż ciała. Skóra zostaje wygładzona i odpowiednio nawilżona. Peeling zostawia delikatną olejkową warstwę, ale skóra się nie klei, można się od razu ubrać. Ja po nim nie potrzebuję używać balsamu, skóra jest dobrze nawilżona do następnego dnia. Oczywiście jak to przy wszystkich peelingach solnych trzeba uważać na wszelkie zadrapania i ranki bo może zapiec.

To edycja limitowana i były w niej jeszcze inne zapachy: drzewo sandałowe, leśny oraz pieczone jabłka.

Znacie kosmetyki marki Stara Mydlarnia? U mnie czeka jeszcze na użycie mufiinka do kąpieli o zapachu słodkiej pomarańczy, ale jest tak ładna, że szkoda mi jej wrzucić do wanny ;D

White Flower's naturalny peeling solno - olejowy - recenzja

11/18/2024

White Flower's naturalny peeling solno - olejowy - recenzja

Dzień dobry w nowym tygodniu :) Poniedziałek to taki mój peelingowy dzień, więc też postanowiłam dzisiaj podzielić się opinią o używanym obecnie peelingu.

Naturalny peeling solno-olejowy z Morza Martwego kawa White Flower's

ZADANIA:

  • usuwanie martwego naskórka
  • poprawienie krążenia i stymulowanie skórnej przemiany materii
  • wygładzenie i odżywienie skóry
  • nawilżenie skóry
  • doskonały element kuracji antycellulitowej

SKŁAD: Maris Sal (Dead Sea Salt), Sodium Chloride, Prunus amygdalus Dulcis Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Maris Aqua (Dead Sea Water), Butyrospermum Parkii Seed Butter, Macadamia Oil, Glycerin, Trihydroxystearin, Polyglyceryl-4 Caprate, Coffee Arabica Seed Powder, Parfum, Tocopherol, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Glyceryl Oleate, Citric Acid.

SPOSÓB UŻYCIA: nakładamy na mokrą, umytą skórę okrężnymi ruchami. Bez pośpiechu, tak aby minerały Morza Martwego zdążyły zadziałać ;) i spłukujemy.

POJEMNOŚĆ: 300 g

Mamy 3 miesiące na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: ja kupiłam w Rossmannie za 13,99 zł. Cena regularna to 19,99 zł.

OPAKOWANIE: plastikowy, zakręcany słoiczek. Pod zakrętką miał jeszcze dodatkowe zabezpieczenie. Ja je zwykle oderwałam i wyrzuciłam bo nie lubię jak mi się tam coś pod tą zakrętką majta.

ZAPACH: moje pierwsze skojarzenie to kawowe cukierki Kopiko! Mega długo utrzymuje się na skórze a nawet rano czuć go jeszcze na pościeli. Na szczęście nie przebija tu jakiś solno-morski zapach.

KONSYSTENCJA: gęsta, solno-olejowa. Wiem, na zdjęciu nie wygląda zbyt zachęcająco. Bardziej jak coś zepsutego... ale naprawdę wszystko jest z tym peelingiem ok. No może warto zaznaczyć żeby nie przesadzać z nabieraną ilością bo może niepotrzebnie spadać do wanny czy brodzika.

DZIAŁANIE: z ostrożnością podchodzę do olejowych produktów, więc tutaj od początku nie nakładałam tego peelingu na górną część pleców i na dekolt bo miałam obawy o wysyp niedoskonałości. Na reszcie ciała nie mam takich problemów. Trzeba też uważać na ranki i zadrapania bo przez sól może coś zapiec. Z raz mi się zdarzyło. Tak to używałam z przyjemnością. Można nim wykonać przyjemny masaż (dość mocny). Skóra pozostaje gładka, miękka i przy tym nawilżona - ja po tym peelingu nie używam balsamu. Pozostawia delikatną warstwę, ale na szczęście nie jakąś klejącą i nieprzyjemną.

Znacie ten peeling lub inne kosmetyki marki White Flower's?

Jest jest jeszcze wersja solno-błotna peelingu. Wiecie, że pisałam o niej na blogu 9 lat temu? ;O Widzę, że teraz skład się delikatnie różni.

Nawilżająco - wygładzający peeling do ciała Perfecta Kwiat Lawendy - recenzja

2/12/2024

Nawilżająco - wygładzający peeling do ciała Perfecta Kwiat Lawendy - recenzja

Hej, hej :) W zeszłym tygodniu była recenzja kosmetyku ulubionej marki, w tym takiej, która zbyt często się nie pojawia. Mowa o marce Perfecta. Zerknęłam kiedy ostatnio dodałam jakąś recenzję i było to już prawie 4 lata temu! Dzisiaj zapraszam do zapoznania się z moją opinią na temat cukrowego peelingu do ciała kwiat lawendy.

lawendowy peeling do ciała perfecta

Zadania: nawilżenie, wygładzenie, odświeżenie, usuwanie zanieczyszczeń i martwego naskórka.

SPOSÓB UŻYCIA: rozprowadzamy na wilgotnej skórze, masujemy i spłukujemy.

SKŁAD: Sucrose, Glycerin, Polysorbate 20, Silica, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Olea Europea Fruit Oil, Lavandula Angustifolia Flower Extract, Sodium Cocoyl Isethionate, Caprylic/Capric Triglyceride, Diethylhexyl Syringylidenemalonate, Sodium Sulfate, Aqua, Propylene Glycol, Parfum, Linalool, Limonene, Benzyl Salicylate, CI 14720, CI 42090.

POJEMNOŚĆ: 350 g

Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: ja kupiłam w Rossmannie za 14,99 zł. Obecnie (06.02.24) kosztuje 21,99 zł a na stronie Perfecty 26,90 zł.

OPAKOWANIE: plastikowy, zakręcany słoiczek. Pod wieczkiem chyba było dodatkowe zabezpieczenie. Ogólnie przy takiej gęstej konsystencji lubię takie opakowania. Nie ma problemu z wydobyciem peelingu do samego końca.

ZAPACH: lawendowy w takim bardziej perfumeryjnym wydaniu, ale mi się ten zapach podoba. Nie jest duszący i nie przypomina produktów do walki z molami ;D Mi zdecydowanie uprzyjemniał chwile spędzone w łazience.

KONSYSTENCJA: jak już wyżej wspomniałam gęsta. Do tego napakowana cukrem, ale olej też widać. Czasami uciekał mi do wanny podczas nakładania na skórę. Najlepiej jest go nakładać na zwilżoną skórę.

lawendowy peeling do ciała perfecta konsystencja

DZIAŁANIE: zacznę od tego, że bardzo podoba mi się opis producenta. Wam tutaj zaznaczyłam go mocno w skrócie, ale chodzi mi o to, że nie obiecuje gruszek na wierzbie tylko właśnie to czego oczekuję od peelingu do ciała - usuwania zanieczyszczeń, martwego skórka i wygładzenia a jak jeszcze nawilża i pięknie pachnie to już w ogóle bomba i dokładnie tak tutaj jest. Moc ścierania jest dla mnie idealna. Można tym peelingiem wykonać przyjemny masaż bez nieprzyjemnego drapania i mocno czerwonej skóry. Skóra zostaje wygładzona i ładnie pachnie. Oczywiście zapach to kwestia indywidulana. Ja po tym peelingu nie czułam potrzeby nakładania balsamu do ciała bo skóra była odpowiednio nawilżona.

Wracając do opisu producenta mamy na opakowaniu napis "poczuj się jak w luksusowym spa", ale dla mnie jest to takie odniesienie do tego, że we własnej łazience też mogę się zrelaksować i odpocząć. Na przykład właśnie wykonując masaż peelingiem i relaksując się przy lawendowym zapachu.


Znacie ten peeling lub jego drugą wersję - również cukrowy peeling ujędrniająco odżywczy algi morskie? Ja szczerze mówiąc mam ochotę też go wypróbować.

Isana peeling pod prysznic Sweet&Salty

11/29/2023

Isana peeling pod prysznic Sweet&Salty

Dzień dobry wieczór :D Dzisiaj zapraszam na recenzję peelingu pod prysznic o zapachu kandyzowanych pomarańczy i słonego karmelu.

peeling pod prysznic isana sweet salty

Peeling pod prysznic Isana Sweet&Salty - efekty stosowania

  • dokładnie oczyszczona skóra
  • skóra otulona zapachem kandyzowanych pomarańczy i słonego karmelu
  • usunięty martwy naskórek
  • skóra delikatniejsza, wygładzona i promienna

SPOSÓB UŻYCIA: nakładamy na wilgotną skórę, masujemy i spłukujemy.

SKŁAD: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Hydrated Silica, Glycerin, Bambusa Arundinacea Stem Extract, Panthenol, Pantolactone, Hydroxyethylcellulose, Xanthan Gum, Decyl Glucoside, Parfum, Limonene, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, CI 15985.

POJEMNOŚĆ: 200 ml

Mamy 12 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam w Rossmannie za 9,99 zł i obecnie też tyle kosztuje.

OPAKOWANIE: dość miękka tubka - na pewno ułatwia to wyciskanie peelingu. Można je postawić na głowie, więc to też ułatwia spływanie peelingu do otworu. Nic się nie wylewa i nie brudzi.

ZAPACH: jest on wielowymiarowy. Raz bardziej czuć pomarańczę, raz ten słony karmel a czasami te zapachy przenikają się nawzajem. Jest coś bardzo fajnego, wydaje mi się, że nietypowego. Bardzo mi się podoba. Zapach idealny na okres jesienno-zimowy. Utrzymuje się przez jakiś czas w łazience.

KONSYSTENCJA: jest to dość rzadki pomarańczowy żel bez widocznych drobinek.

DZIAŁANIE: rzadki żel, nie widać drobinek, więc mogłoby się wydawać, że to lipa - zwyczajny żel. Jednak podczas rozsmarowywania peelingu czuć całą masę przyjemnie masujących (delikatnie drapiących) drobinek. Miłe zaskoczenie ;) Peeling ten faktycznie dobrze oczyszcza skórę (trochę się pieni) i ją wygładza. Serio usuwa martwy naskórek. Jest to peeling, po którym wolę nałożyć balsam bo jakiś właściwości nawilżających nie zauważyłam, ale też krzywdy mi nie robi. Podsumowując jestem zadowolona. Skóra czyściutka, gładziutka i przyjemnie pachnąca.

Lubicie peelingi do ciała marki Isana? Macie ulubione warianty? :)

OnlyBio migdałowy peeling do ciała - recenzja

10/30/2023

OnlyBio migdałowy peeling do ciała - recenzja

Dawno nie było nic o kosmetykach marki OnlyBio, więc czas na mały powrót ;) W ostatnim czasie dwa razy w tygodniu w łazience towarzyszy mi migdałowy peeling do ciała. Czy są to miłe spotkania? Czytajcie dalej ;)

Peeling do skóry szorstkiej i matowej. Ma zostawiać efekt gładkiej i miękkiej skóry.

SKŁAD: Sucrose, Sodium Chloride (Himalayan Pink Salt), Glycerin, Propanediol, Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Xanthan Gum, Glyceryl Stearate, Potassium Cetyl Phosphate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Cetearyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Tocopherol, Parfum, Hexyl Cinnamal.

POJEMNOŚĆ: 200 ml

Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam w Rossmannie za 15,99 zł. Obecnie (29.10.23) jest w promocji i kosztuje 13,99 zł. Cena regularna to 19,99 zł.

OPAKOWANIE: znane mi już z innych kosmetyków do ciała marki OnlyBio. Tubka, stojąca na głowie - dobre rozwiązanie bo końcówka może swobodnie spływać do otworu.

ZAPACH: producent opisuje go jako zmysłowy i trochę mnie to też skusiło bo uwielbiam takie "ciepłe" migdałowe zapachy. Moje pierwsze skojarzenie przy pierwszym użyciu to... migdałowy aromat do ciasta. No smakowity bardzo :D Nie przeszkadza mi, ale jednak moim numerem jeden wśród zapachów kosmetyków do ciała OnlyBio jest wciąż malina!

KONSYSTENCJA: mocno oleista i napakowana ogromną ilością drobinek cukru.

DZIAŁANIE: żeby nie było, że straszę oleistą konsystencją to od razu tłumaczę, że nie ma w tym nic złego! Peeling super się spłukuje i nie zostawia tłustej warstwy a po prostu przyjemnie nawilżoną i gładką skórę. Peeling nie jest ostry, nawet średnim bym go nie nazwała, ale na szczęście swoje zadanie spełnia i wygładza skórę. Balsamu po nim nie używam bo jak dla mnie nawilżenie, które zostawia jest wystarczające. Zapach utrzymuje się na skórze (i w łazience :D) jeszcze jakiś czas po kąpieli. Podsumowując jest ok, ale nie zachwycił mnie na tyle żebym miała do niego wracać. Jednak jest tego plus bo będę poznawać nowe peelingi :D Może mi jakieś polecicie?

Marka ma jeszcze migdałowy żel pod prysznic. Ktoś z Was wie jak wypada porównanie jeśli o zapach?

Dushka - co mnie zainteresowało w asortymencie marki

10/15/2023

Dushka - co mnie zainteresowało w asortymencie marki



Dushka to marka, którą póki co kojarzę tylko z Instagrama. Widząc nazwę marki od razu oczami wyobraźni widzę kolorowe kosmetyki, głównie "gumowe" peelingi. Dzisiaj chcę Wam przedstawić kosmetyki, które najbardziej mnie zainteresowały a może kiedyś je też wypróbuję i opiszę moje własne wrażenia z ich stosowania.

* post zawiera linki afiliacyjne

źródło zdjęcia

Peeling-guma lizak tęczowy

Chyba najbardziej kolorowy peeling do ciała jaki wypatrzyłam. Do tego ciekawa gumowa konsystencja. Zerknijcie na polski profil na Insta - kosmetyki wyglądają mega kusząco. W tym konkretnym peelingu poza wieloma kolorami mamy też aż 7 (!) zapachów. M. in. czarna porzeczka, mięta i truskawka. Jestem ciekawa jak to wygląda (pachnie) w praktyce. Peeling jak to peeling ma dbać by skóra była miękka i aksamitna ;)




źródło zdjęcia

Bomba do kąpieli donut truskawkowy

U fanki kąpieli w wannie nie może zabraknąć umilacza takich chwil. Chociaż mam wannę w domu i częściej jednak biorę prysznic niż długą kąpiel to raz na jakiś czas lubię się zrelaksować i sobie poleżeć. Truskawki należą do moich owoców, więc wybór takiego zapachu nie powinien dziwić. Lubię też słodkości a taki pączek nie utuczy ;)


źródło zdjęcia

Maseczka do twarzy czarna

Jestem posiadaczką cery mieszanej, więc też zainteresowała mnie maseczka, która ma oczyszczać pory, ogólnie dbać o czystość skóry i działa jak delikatny peeling. Nie ukrywam, że czarny kolor kosmetyku też mnie przyciągnął :D





źródło zdjęcia

Jogurt do włosów 3w1 truskawkowy

Chyba pierwszy raz spotkałam się z takim produktem do włosów! Jest to szampon, maska i odżywka w jednym! Bardziej tego typu kosmetyki kojarzą mi się z pielęgnacją twarzy lub kosmetykami dla mężczyzn ;D Jeśli chcemy go użyć jako szamponu to nakładamy na skórę głowy i masujemy, jako odżywki to nakładamy na kilka minut na włosy a jeśli jako maskę to na godzinę. Można powiedzieć, że to taki kosmetyk dla leniwych ;D lub tych co nie lubią mieć łazienki zawalonej masą buteleczek.


źródło zdjęcia

Mgiełka do ciała złoty arbuz

Można powiedzieć, że to taki bardziej "gadżeciarski" kosmetyk, ale ja lubię gdy złote drobinki podkreślają opaleniznę ;) a jeszcze do tego arbuzowy zapach? Mega <3 Ma również działanie nawilżające.



Tak się prezentuje moja piąteczka. O całej marce warto wspomnieć, że jej kosmetyki są ręcznie robione z naturalnych surowców i są wegańskie. Przy tym super kolorowe czym mocno przyciągają wzrok :)

Znacie kosmetyki marki Dushka? Co o nich sądzicie?

Rootsie arbuzowy peeling do ciała - recenzja

4/12/2023

Rootsie arbuzowy peeling do ciała - recenzja

Hej, hej :) W tym tygodniu zgłaszam się z recenzją troszkę później niż w poniedziałek, ale stwierdziłam, że dam sobie i Wam na spokój w święta :D Mam nadzieję, że spędziliście je w fajny sposób a teraz zapraszam do zapoznania się z moją opinią na temat arbuzowego peelingu Rootsie. Jakiś czas temu zostałam ambasadorką marki i w moje łapki wpadły cztery kosmetyki - arbuzowy peeling i masło do ciała oraz taki sami duet w wersji mango. Przez to, że peeling mango miałam okazję poznać już jakiś rok temu to teraz używanie zaczęłam od arbuzowego :)

arbuzowy peeling do ciała rootsie

Peeling cukrowo-solny soczysty arbuz Rootsie

Peeling ten ma złuszczać i pielęgnować skórę. Drobinki ścierające to kryształki cukru, sól himalajska oraz puder z pestek moreli. Za działanie zmiękczające skórę oraz zabezpieczenie przed utratą wilgoci odpowiadają masło shea i masło z arbuza. Arbuz ma dodatkowo odświeżać skórę. Olej z awokado i skwalan z oliwy z oliwek mają właściwości odżywcze i regenerujące.

SKŁAD: Sucrose*, Tripelargonin*, Butyrospermum Parkii Butter*, Sodium Chloride*, Olus Oil*, Persea Gratissima Oil*, Citrullus Lanatus Seed Oil*, Silica, Squalane*, Citrullus Lanatus Fruit Extract*, Prunus Armeniaca Seed Powder*, Hydrogenated Vegetable Oil*, Glycerin*, Aqua*, Tocopherol*, Caprylic/Capric Triglyceride*, Ascorbyl Palmitate*, Potassium Sorbate*, Sodium Benzoate*, Ascorbic Acid*, Citric Acid*, Parfum, Alcohol*, CI 73360.

*składniki pochodzenia naturalnego

SPOSÓB UŻYCIA: nałożyć na wilgotną skórę, masować i spłukać.
POJEMNOŚĆ: 300 g
Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: jak wspomniałam na początku ja testuję w ramach kampanii ambasadorskiej. Regularna cena w internetowym sklepie Rootsie to 59 zł, ale! ja mam dla Was kod, który tnie tę cenę na pół ;) W koszyku wystarczy wpisać hasło "AMBASADORKA". Kod działa również na pozostałą trójkę, którą dostałam, czyli na masło arbuzowe oraz na peeling i masło mango.

OPAKOWANIE: to plastikowy, dość miękki słoiczek z zakrętką. Bez problemu można wydobyć peeling do końca. Na etykietce mamy propozycje jak możemy wykorzystać słoiczek już po zużyciu peelingu - jako pojemnik na pędzle, waciki czy jako doniczkę. Myślę, że to fajna sprawa żeby dać temu opakowaniu drugie życie :)

ZAPACH: tutaj niestety miło z mojej strony nie będzie. Tak jak wspomniałam na początku wcześniej poznałam wersję mango i tam zapach kojarzył mi się z oranżadką w proszku i liczyłam na to, że tutaj będzie podobnie tylko w wersji arbuzowej. Dla mnie jednak jest to taki mocno wodnisty arbuz.

KONSYSTENCJA: producent określa ją jako sorbet i w sumie mogę się z tym zgodzić. To taki różowy sorbet naszpikowany ogromną ilością drobinek. Wszystko tutaj się tak fajnie komponuje, że ta konsystencja jest dobrze wyważona i peeling wygodnie nakłada się na skórę i nie osypuje się.

DZIAŁANIE: tutaj nie mam już nic do zarzucenia. Peeling świetnie wygładza skórę i pozbywa się suchych skórek. Ja po jego użyciu nie nakładam żadnego balsamu bo peeling sam w sobie świetnie nawilża skórę. Przez moment po osuszeniu skóry czuć na niej olejkową warstwę, ale dość szybko się ona wchłania. Oczywiście jeśli tego nie lubi to może ją zmyć żelem. Idealny peeling dla leniuszków :D można się wymasować, spłukać wodą, wytrzeć ręcznikiem i od razu ubrać w piżamkę. Zawartości soli też jakoś nie odczułam - nic mnie nigdy nie zapiekło podczas używania tego peelingu.

Podsumowując działanie świetne a jeśli chodzi o zapach to kwestia gustu. Ja z wielką przyjemnością niedługo znów sięgnę po mango. Rootsie ma jeszcze kokosowy peeling i to ze złotymi drobinkami! Ja będę musiała koniecznie go wypróbować :) 

Znacie peelingi Rootsie? Co o nich myślicie?

Niedługo też przyjdę do Was z recenzją masła do ciała z mango. Zużyłam już ponad połowę opakowania ;)

Soraya body ceremony scrub solny do ciała - recenzja

3/06/2023

Soraya body ceremony scrub solny do ciała - recenzja

Dzień dobry w nowym tygodniu :)

Marka Soraya co jakiś czas pojawia się w mojej łazience. Kupuję sama jej produkty, kilka też miałam okazję testować w ramach współpracy. Teraz gdy marka trafiła pod skrzydła Bielendy pewnie będzie się u mnie pojawiać jeszcze częściej :D Obecnie mam w użyciu dzisiejszego bohatera, czyli scrub solny do ciała i serum do twarzy.

soraya body ceremony scrub solny

Nawilżający solny scrub do ciała Soraya body ceremony - rytuał pobudzenia

 Body ceremony to linia inspirowana zabiegami SPA. Taki sposób na relaks i zadbanie o siebie. Solny scrub do ciała wchodzi w skład rytuału pobudzenia. Gęsta formuła, pobudzający zapach, łatwość spłukiwania. Drobinki soli to naturalne ścierniwo, które złuszcza naskórek. Ich zadaniem jest nadanie skórze gładkości i miękkości. W składzie znajdziemy również niebieską glinkę, algi morskie i matchę.

SPOSÓB UŻYCIA: nakładamy na wilgotną skórę, masujemy okrężnymi ruchami i dokładnie spłukujemy wodą.

SKŁAD: Sodium Chloride, Sucrose, Glycerin, Sodium Cocoyl Isethionate, Fucus Vesiculosus Extract, Aqua, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Menthol, Montmorillonite, Illite, Clitoria Ternatea Flower Extract, Phenoxyethanol, Parfum, Limonene, CI 77268:1, CI 60730, CI 42090.

POJEMNOŚĆ: 200 g
Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: kupiłam w Rossmannie za 14,79 zł. Obecnie (01.03.23) kosztuje 18,99 zł.



OPAKOWANIE: scrub solny Soraya body ceremony został zamknięty w słoiczku z zakrętka i dodatkowym zabezpieczeniem pod nią. Sam słoiczek jest dość "miękki", zakrętka wydaje się trwalsza, ale na szczęście nie miałam okazji sprawdzić jak jest naprawdę ;D

ZAPACH: gdy pierwszy raz otworzyłam ten scrub poczułam zapach morski i to w takim mocno męskim wydaniu. Dopiero gdy zaczęłam go rozprowadzać na skórze poczułam świeżość i takie fajne przeczyszczenie nosa :D Nie byłam wtedy chora ani nic, ale serio to było takie fajne, rześkie. Pewnie będzie fajną opcją do wąchania na zapchany nos ;) Pomyślałam zaraz o mięcie lub eukaliptusie. Zerknęłam na skład a tam menthol. Dla mnie bardzo spoko.

KONSYSTENCJA: scrub jest faktycznie gęsty i mocno napakowany drobinkami. Mi się kojarzy z gumą do żucia. Radzę nakładać na zwilżoną skórę lub dodać wody na dłoń z tym peelingiem bo te drobinki się osypują.

niebieski peeling soraya body ceremony

DZIAŁANIE: ogólnie to rzadko kiedy sięgam po peelingi solne. Zawsze mam obawy, że skóra będzie mnie piec, że trafię na jakieś ranki/zadrapania, o których nie mam pojęcia ;D Można więc powiedzieć, że nawilżający scrub solny Soraya body ceremony jest takim powrotem po długiej przerwie do scrubów/peelingów solnych. I na szczęście okazało się, że nie mam się czego obawiać. W każdym razie do momentu opublikowania tego wpisu nic mnie zapiekło podczas używania tego scrubu a jeszcze na parę razy mi go zostało. Scrub ten ma dla mnie moc idealną. Nie jest za ostry, za delikatny też nie. Czuję go na skórze, ale w przyjemny sposób. Można nim wykonać relaksujący masaż a do tego zapach, który opisałam wcześniej. No dla mnie ekstra. Teraz jest super, ale myślę, że szczególnie świetną opcją będzie w upalne dni lub po wysiłku (trening czy praca). Takie totalne odświeżenie odczuwalne na skórze i w zapachu. Jestem z niego bardzo zadowolona i nawet jestem w stanie wybaczyć mu te osypywanie się - po prostu trzeba nauczyć się z nim pracować. Ja po jego użyciu nie używam żadnego smarowidła do ciała bo jak dla mnie skóra jest wystarczająco nawilżona, gładka i przyjemnie pachnąca.

Możecie się zaśmiać, ale właśnie podczas tworzenia tego wpisu wrzuciłam do wyszukiwarki hasło "peeling a scrub". Ja niemalże w każdym przypadku używam słowa peeling i nie zwracałam uwagi na różnice. Teraz ciekawość zwyciężyła i się okazało, że główną różnicą jest moc i wielkość drobinek/ziarenek. Scrub jest tą mocniejszą opcją. Bardziej "zdzierającą" dzięki czemu skóra lepiej wchłania składniki kosmetyków. Tym wrażliwszym są polecane peelingi.

Znacie ten scrub solny Soraya? Może drugą wersję z linii body ceremony - odżywczy cukrowy scrub wchodzący w rytuał nasycenia? Dajcie znać jak wypadły :)

W skład linii body ceremony w obu wersjach wchodzą jeszcze masła do ciała i kremy do rąk. O kremach nie wiedziałam, jakoś nie rzuciły mi się w oczy podczas ostatniej wizyty w drogerii, ale Internet swoje wie i informuje ;) Jeśli używaliście czegoś z rytuału nasycenia to dajcie proszę znać czy mocno czuć tam wanilię.

Życzę udanego nowego tygodnia!

Delia peelingujące smoothie do mycia ciała Wisienka na torcie

10/31/2022

Delia peelingujące smoothie do mycia ciała Wisienka na torcie

 Dzień dobry w nowym tygodniu :) 

smoothie peelingujące delia

Nazwa apetyczna, ale działać ma jak typowy peeling do ciała ;) delikatnie złuszczać naskórek, nawilżać i regenerować.

SKŁAD: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycine Soja Oil, Juglans Regia (Walnut) Shell Powder, Glycerin, Glyceryl Stearates, Glyceryl Stearate Citrate, Isopropyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Sodium Cetearyl Sulfate, Malpighia Glabra Fruit Extract, Parfum, Phenoxyethanol, Isoamyl Laurate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Cocamidopropyl Betaine, Xanthan Gum, Allantoin, Ethylhexylglycerin, PEG-8, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Tocopherol, Coconut Acid, Sodium Hydroxide, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Limonene, CI 14720, CI 42090

POJEMNOŚĆ: 350g
CENA: ja kupiłam w Hebe za 20,99 zł. Obecnie (30.10.22) w promocji 15,99 zł.


OPAKOWANIE: plastikowy słoik z zakrętką. Do samego końca wygodnie można wydobywać peeling.

ZAPACH: no taka soczysta wisienka! Jeśli kojarzycie wiśniowe zapachy kosmetyków Tutti Frutti to jest to coś podobnego! I cudnego ;)

KONSYSTENCJA: smoothie... ale takie gęściejsze ;D z malutkimi orzechowymi drobinkami.

DZIAŁANIE: ja jestem zachwycona od samego początku. W sensie otwieram słoiczek i czuję ten cudowny zapach. Później nabieram sobie peeling i rozprowadzam na skórze - nie ma co przesadzać z ilością bo może coś z rąk uciec ;D Siłę peelingu określiłabym jako średnią. Czuć, że masuje, ale jest to przyjemne. Nie rysuje i nie drapie w nieprzyjemny sposób. Spłukujemy, osuszamy i cieszymy się gładką, zadbaną skórą. Ja jeszcze oczywiście nakładam balsam - obecnie budyń również marki Delia. Recenzja wkrótce :D

Pozostałe warianty:

  • Wczasy pod gruszą
  • Dziewczyna jak malina

Ja mam ochotę dorwać jeszcze gruszkę! Znacie któryś z nich? Lubicie kosmetyki Delii?