Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grupa Bielenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grupa Bielenda. Pokaż wszystkie posty
Bielenda CBD emulsja do mycia twarzy

10/11/2023

Bielenda CBD emulsja do mycia twarzy

Hej, hej :) Bielenda wciąż należy do moich ulubionych marek kosmetycznych, więc raczej nikogo nie zdziwi obecność jej kosmetyku tutaj :D Tym razem w mojej łazience gościła wegańska emulsja do mycia twarzy nawilżająco-detoksykująca do cery mieszanej i tłustej z CBD z konopi siewnych. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami :)

* post zawiera link afiliacyjny.

bielenda cbd cannabidial emulsja do mycia twarzy

Efekty, które ma zapewnić emulsja: oczyszczona, świeża i nawilżona skóra bez uczucia ściągnięcia. Zawiera również składniki, które działają przeciwtrądzikowo.

SKŁAD: Aqua (Water), Glycerin, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Sodium Cocoyl Glycinate, PEG-100 Stearate, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Cocoamidpropyl Betaine, Cannabis Sativa Seed Oil, Cannabis Sativa Leaf Extract, Cannabis Sativa Stem Extract, Niacinamide, Trehalose, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Xanthan Gum, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal.

POJEMNOŚĆ: 175 g
Mamy 4 miesiące na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: zerknęłam na ceny w Rossmannie i Hebe i obecnie (11.10.23) w obu tych drogeriach kosztuje 18,49 zł.
 

OPAKOWANIE: z tych moich ulubionych bo z pompką. Przez większość czasu działa bez zarzutu i się nie zacina. Pod koniec musiałam pompkę odkręcić i wylać emulsję na dłoń. Butelka jest ciemna, ale można przez nią śledzić poziom zużycia.

ZAPACH: z niczym konkretnym mi się nie kojarzy, ale jest przyjemny i delikatny.

KONSYSTENCJA: kremowa emulsja. Można ją nawet do mleczka porównać.

DZIAŁANIE: jeśli chodzi o produkty do mycia czy to ciała czy włosów to chętniej sięgam po takie, które mocno się pienią. Jakoś myślę, że będą lepiej myły. Jednak ta emulsja się nie pieni a oczyszcza naprawdę dobrze. Używałam do mycia rano jak i jako drugi etap demakijażu. Super odświeża z rana i domywa resztki makijażu. W moim przypadku nie pojawiły się żadne podrażnienia, oczy nie piekły. Uczucia ściągnięcia również nie wywołała. Co tu dużo mówić, ja byłam z niej zadowolona i możliwe, że jeśli nic ciekawego nowego mi w oczy nie wpadnie to wrócę właśnie do tej emulsji.


Inne kosmetyki z tej linii:

  • krem nawilżająco-detoksykujący cera mieszana/tłusta
  • serum booster nawilżająco-detoksykujące cera mieszana/tłusta
  • maseczka nawilżająco-detoksykująca cera mieszana/tłusta - szkoda, że to tylko saszetka.
  • krem nawilżająco-kojący cera sucha/wrażliwa
  • olejek nawilżająco-kojący cera sucha/wrażliwa
  • olejek do mycia twarzy cera sucha/wrażliwa - chociaż nie mam suchej cery to chętnie go wypróbuję zimą.
  • maseczka nawilżająco-kojąca cera sucha/wrażliwa

Znacie kosmetyki z linii CBD Cannabidiol? Co o nich myślicie? Emulsja to mój pierwszy kosmetyk z tej linii, ale już kiedyś pisałam o innych kosmetykach z konopiami Bielendy:

Kaktusowy mus do ciała Soraya water bomb - recenzja

7/24/2023

Kaktusowy mus do ciała Soraya water bomb - recenzja

Dzień dobry w nowym tygodniu :)

kaktusowy mus do ciała soraya

SORAYA water bomb Długotrwale nawilżający kaktusowy mus do ciała

ZADANIA:

  • długotrwałe i intensywne nawilżenie
  • poczucie lekkości i odświeżenia
  • efekt przyjemnej w dotyku, satynowej skóry
  • poprawa komfortu i wyglądu skóry

SKŁAD: Aqua, Glycerin, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Cocoglycerides, Trehalose, Opuntia Ficus - Indica Flower Extract, Hydroxypropyl Guar, Sodium Stearoyl Glutamate, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Caprylyl Glycol, Alcohol, Phenoxyethanol,Parfum, Citronellol, CI 19140, CI 60730.

POJEMNOŚĆ: 200 ml
Mamy 12 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: ja kupiłam w Rossmannie za 9,99 zł jakoś w maju. Obecnie (23.07.23) kosztuje 13,99 zł.

OPAKOWANIE: standardowa tubka stojąca na głowie. Dość miękka, ale na koniec można ją rozciąć żeby zużyć mus do końca.

ZAPACH: na mój nos powiedziałabym, że taki świeżo-owocowy. Z tyłu opakowania przeczytamy że to "odświeżający zapach z nutami ogórka, ozonu, geranium i czarnej porzeczki". Po chwili zastanowienia mogę powiedzieć, że faktycznie porzeczka i ogórek w takim delikatnym wydaniu. Mi się bardzo podoba.

KOLOR: może troszkę zaskoczyć bo zielony mus w różowym opakowaniu. Z drugiej strony do kaktusowego musu bardzo pasuje.
KONSYSTENCJA: ładnie nazwana musem. Ja bym powiedziała, że lekkie mleczko. Z tyłu opakowania jest mowa o "hydrożelowej formule" i to w sumie też pasuje.

DZIAŁANIE: tu już od razu zdradzę, że jest to idealne smarowidło na lato. Lekka konsystencja, która całkiem szybko się wchłania i zostawia skórę przyjemną w dotyku (producent określa to jako satynowy efekt i jest to dość trafne porównanie). Daje też efekt takiego ukojenia i odświeżenia - fajna sprawa po opalaniu czy po prostu przebywaniu na słońcu. Nawilżenie jest ok, ale ja się wypowiadam tak od wieczora do wieczora bo zawsze smaruję ciało po wieczornej kąpieli. Ten jeden raz mi wystarczy. Zapach również fajny nienachalny - na lato super bo nie dusi. Podsumowując świetny lekki balsam na lato.

W tej linii są jeszcze dwa smarowidła do ciała:

  • supernawilżający melonowy sorbet do ciała
  • ekspresowo nawilżająca galaretka do ciała

Jak dla mnie oba brzmią kusząco i może jeszcze je wypróbuję :)

Znacie kogoś z tej trójki? :)

Bielenda Vanity mydełko do golenia - recenzja

4/17/2023

Bielenda Vanity mydełko do golenia - recenzja

Dzień dobry w nowym tygodniu :) Najczęściej sięgam po żele do golenia, rzadziej po pianki, ale jakiś czas temu na zakupach wpadła mi w oko zupełnie inna formuła - była w promocji i jeszcze do tego marka, którą bardzo lubię, więc wiadomo, że musiałam wypróbować :) Na Instagramie przeczytałam same negatywne opinie, troszkę się wystraszyłam, ale wiadomo, że najlepiej sprawdzić na własnej skórze. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

mydełko do golenia bielenda

Mydełko do golenia Bielenda Vanity Soft Expert

Już sama nazwa mówi do czego mydełko służy. Ma ono zmiękczać włoski, wspomagać poślizg maszynki na skórze oraz zmniejszać ryzyko podrażnień i zacięć.

SKŁAD: Aqua (Water),  Stearic Acid, Ethylhexyl Stearate, Glycerin,  Cocamidopropyl Betaine,  Glyceryl Stearate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Panthenol,  Allantoin,  Sodium Hyaluronate,  Sodium Chloride,  Potassium Hydroxide, Xanthan Gum,  Disodium EDTA,  Phenoxyethanol,  Ethylhexylglycerin,  Parfum (Fragrance), CI 19140, CI 42090.

SPOSÓB UŻYCIA: nakładamy na wilgotną skórę, równomiernie rozprowadzamy, golimy maszynką, spłukujemy letnią wodą i osuszamy.

!Mydełko to służy tylko do stosowania ze zwykłymi maszynkami!

POJEMNOŚĆ: 100 g
Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: ja kupiłam w Rossmannie za 4,49 zł. Cena regularna to 8,99 zł.

OPAKOWANIE: mydełko do golenia mieści w zgrabnej tubce, którą można postawić na głowie. Pojemność taka, że można je ze sobą zabrać na krótki wyjazd.

ZAPACH: nie jest to coś szczególnego. Taka mieszanka zapachu typowego kremu do golenia i czegoś słodkiego.

KONSYSTENCJA: kremowa. Czemu to zostało nazwane mydełkiem to nie mam pojęcia. Pieni się bardzo delikatnie. Wydajnością też niestety nie grzeszy. Ja nakładałam dość sporo tego mydełka na skórę.

DZIAŁANIE: wielkich zachwytów tutaj nie będzie, ale też nie nazwę tego mydełka kompletnym bublem a z takimi opiniami głównie się spotkałam - że ktoś się przez nie pociął i ogólnie masakra. Dla mnie używanie tego mydełka do golenia Bielenda Vanity jest porównywalne do użycia nielubianej odżywki do włosów w celu ogolenia nóg - daje poślizg, separuje maszynkę od skóry, w moim przypadku nie wywołało żadnych podrażnień. Swoje zadanie spełniło.

Podsumowując mydełko wypróbowałam z ciekawości bo jakoś wcześniej nie miałam okazji spotkać się z takim produktem (chyba, że liczy się to, że mydło cedrowe czasami wykorzystywałam do golenia :D). Wracać raczej do niego nie będę bo jednak jestem bardzo przyzwyczajona do żeli, które zamieniają się w puszystą piankę, ale nie żałuję, że spróbowałam.

Znacie to mydełko do golenia? Może jakieś inne bardziej nietypowe produkty do golenia niż pianki czy żele?

Soraya serum normalizujące I love serum

4/03/2023

Soraya serum normalizujące I love serum

Hej, hej :) Dzisiaj przychodzę z obiecanym wpisem z serum marki Soraya. Tak jak już Wam wspominałam mam do niego trochę mieszane uczucia i do końca nie wiem co o nim myśleć. Może przydałaby mi się jeszcze jedna buteleczka do dłuższego testowania (ma ona pojemność 30 ml), ale póki co opiszę wrażenia po zużyciu tej jednej.

soraya i love serum niacynamid

Soraya I love serum niacynamid 8% serum normalizujące do cery tłustej i mieszanej - redukcja przetłuszczania się cery

Skuteczność potwierdzona w badaniach (badanie satysfakcji po dwóch tygodniach stosowania):

  • redukcja przetłuszczania się cery i błyszczenia wg 88% osób
  • poprawa wyglądu cery zdaniem 100% osób
  • wygładzenie naskórka zdaniem 100% osób
  • poprawa kolorytu już po 7 dniach
  • zmniejszenie widoczności porów wg 80% osób

SKŁAD: Aqua, Niacinamide, Propanediol, Glycerin, Hydrogenated Ethylhexyl Olivate, Caprylic/Capric Triglyceride, Succinoglycan, Hydrogenated Olive Oil Unsaponifiables, Betaine Salicylate, Ethylhexylglycerin, Mica, Caprylyl Glycol, Sodium Phytate, Silica, Citric Acid, Alumina, Phenoxyethanol, Parfum, CI 77891, CI 77491.

SPOSÓB UŻYCIA: nakładać rano i/lub wieczorem cienką warstwę na oczyszczoną skórę (omijać okolice oczu) i nałożyć krem.

POJEMNOŚĆ: 30 ml
Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: ja kupiłam w Rossmannie za 14,29 zł. Regularna cena to 18,99 zł.

OPAKOWANIE: serum z niacynamidem Soraya zostało zamknięte w  plastikowej buteleczce z pipetą. Mogłam nią nabierać serum niemalże do samego końca. Tylko przy ostatnim razie wylałam je na dłoń bezpośrednio z buteleczki. Buteleczka była zapakowana w kartonik. Na nim znajdują się wszystkie ważne informacje - co serum ma robić, jak go używać, skład i wyniki badań, które wrzuciłam Wam wyżej.

ZAPACH: podczas stosowania nic nie czułam. Dopiero przytykając nos do otworu czy dłoni ze znajdującym się na niej serum coś tam delikatnie czuć, ale nie jest to coś niemiłego. Jednak wąchać tego nie musimy i można przydzielić serum do kosmetyków bezzapachowych. Pamiętam, że ktoś gdzieś mi pisał, że nie ono nieprzyjemnie pachnie, ale nie wiem czy zaszła pomyłka co do serum czy po prostu ja inaczej czuję.

KOLOR I KONSYSTENCJA: znów mam skojarzenia z rozświetlaczem jeśli chodzi o kolor :D może nie tam mocnym jak w przypadku żelu Soppo. Konsystencja dość rzadka.


DZIAŁANIE: tak na początek napiszę, że serum szybko się wchłania, ale przy tym nie wywołuje jakiegoś uczucia ściągnięcia. W ogóle żadne podrażnienia u mnie nie wystąpiły. Po ostrzeżeniu od Anety (Femperially) szczególnie uważam na okolice oczu i myłam dłonie zaraz po nałożeniu serum na twarz. Zadaniami serum jest między innymi wyrównanie kolorytu skóry i zmniejszenie przetłuszczania, ale ja głównie skupiłam się na walce z niedoskonałościami bo to na ich pozbyciu się zależało mi najbardziej. I tutaj szybko byłam zadowolona. Ostatnio przez dłuższy czas wysypywało mnie w okolicy szczęki/policzków i nie mogłam się tego pozbyć. Podczas używania tego serum już po tygodniu widziałam super efekt. Zmiany się zmniejszyły, wręcz zniknęły grudki/pryszcze a zostały jakieś plamki, które podczas dalszego stosowania serum normalizującego Soraya I love serum też się zmniejszały. I tak pięknie było przez jakieś dwa tygodnie. Nie wiem co się takiego wydarzyło, ale w trzecim tygodniu znów zaczęło się pojawiać więcej niespodzianek. Nie wiem czy to moja skóra tak szybko się przyzwyczaiła czy to było jakoś za dużo bo używałam na początku serum rano i wieczorem. Okres też nie był jakoś blisko, więc to też raczej nie to. Serum odstawiłam na kilka dni. Po powrocie używałam już tylko na noc. Nic nowego na skórze się nie pojawiało, ale polepszenia stanu skóry też nie zauważyłam. Jakieś pomysły o co chodzi mojej skórze? Bo to nie jest pierwszy raz gdzie serum właśnie takie normalizujące/do cery trądzikowej na początku działa super a później wraca może w troszkę mniejszym stopniu, ale jednak do stanu sprzed stosowania. Może ja już z góry powinnam sobie planować używanie takiego serum na na przykład 2 tygodnie i robić przerwę? Co myślicie, jakie macie doświadczenia?

Wrzucam efekty na zdjęciach. Widać, że już po tygodniu efekt jest mega, ale później jakby znów się pogarsza...

I tutaj tak bardziej w zbliżeniu pierwszego dnia i po dwóch tygodniach.

Inne sera I love serum Soraya:

  • Serum wygładzające kwasy AHA+PHA 3,8%
  • Serum rozjaśniające do cery zmęczonej, pozbawionej blasku witamina C 1%
  • Serum nawilżające do cery suchej i odwodnionej hydro hialuron complex 10%

Znacie któreś z nich? Jak wypadło? Może dopiero planujecie wypróbować? :)

FaceBoom SeBoom maseczka do twarzy - recenzja

3/27/2023

FaceBoom SeBoom maseczka do twarzy - recenzja

Dzień dobry w nowym tygodniu :) Z serii FaceBoom SeBoom miałam już kiedyś tonik w żelu i wodę micelarną. Teraz przyszedł czas na maseczkę do twarzy. Na końcu podam Wam listę wszystkich kosmetyków z tej serii. Nie pamiętam kiedy ostatnio pisałam o maseczce do twarzy, ale dzisiejsza bohaterka szczególnie zwróciła moją uwagę, więc postanowiłam opisać ją na blogu zachęcam do bliższego poznania jej :)

misterna zbawicielka maseczka do twarzy faceboom

Matującego-normalizująca maseczka do twarzy Faceboom Seboom Misterna Zbawicielka - każdy rodzaj cery

Maseczka przeznaczona do każdego rodzaju cery, ale szczególnie polecana jest do mieszanej i tłustej. Jej zadania to przywrócenie skórze równowagi i świeżości, oczyszczanie z nadmiaru sebum i codziennych zanieczyszczeń.

SPOSÓB UŻYCIA: nałożyć na oczyszczoną i osuszoną skórę. Zmyć letnią wodą po 10 minutach.

SKŁAD: Aqua (Water), Propanediol, Kaolin, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Zinc Oxide, Illite, Glyceryl Stearate Citrate, Gluconolactone, Camellia Sinensis Leaf Powder, Saccharomyces/Xylinum/Black Tea Ferment, Cymbopogon Citratus (Lemon Grass) Extract, Alpha-glucan Oligosaccharide, Polymnia Sonchifolia Root Juice, Montmorillonite, Maltodextrin, Lactobacillus, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Glycine Soja (Soybean) Oil, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Citric Acid, Raspberry Ketone, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Citronellol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, CI 77288, CI 42090.

POJEMNOŚĆ: 45 g
Mamy 3 miesiące na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: ja ją kupiłam w Rossmannie za 12,99 zł. Jej regularna cena to 21,99 zł.
 

OPAKOWANIE: maseczka do twarzy Faceboom Seboom została w plastikowym słoiczku z zakrętką. Mały, poręczny, pozwalający w łatwy sposób maseczkę wydobyć do końca.

KONSYSTENCJA: jasnozielona, kremowa. Ja najczęściej nakładałam ją szpatułką z silikonową końcówką na zwilżoną skórę. Tak mi było najwygodniej.

ZAPACH: taka świeższa wersja zapachu z różowych kosmetyków FaceBoom :D no taki pudrowo-świeży. Jak dla mnie bardzo przyjemny.

DZIAŁANIE: zacznę od tego, że w użytkowaniu była trochę ciężka, ale dla efektów warto było się pomęczyć. Chodzi o to, że dość ciężko mi się ją zmywało samymi dłońmi i zawsze wspomagałam się myjką do twarzy. Tego zalecanego czasu 10 minut nigdy nie pilnowałam. Maseczki najczęściej nakładam na czas spędzony w wannie, więc bywa bardzo różnie. Maska ta chociaż ma w składzie glinkę to na szczęście nie zachowuje się jak typowa glinka - nie zastyga i nie trzeba jej co jakiś czas dodatkowo nawilżać. Maseczki do twarzy zawsze nakładam po umyciu twarzy i po peelingu. Można powiedzieć, że ułatwiam składnikom maski dotarcie głębiej. Ta maseczka bardzo fajnie współpracowała z adaptogennym peelingiem OnlyBio. Nic mnie mnie piekło, skóra nie robiła się zaczerwieniona, no nic złego się nie działo. Po zmyciu maseczki i osuszeniu skóry była ona mega gładziutka i taka mięciutka. Naprawdę świetny efekt i super duet do użycia przed ważnym wyjściem. Skóra świetnie oczyszczona, bez podrażnień i świecenia. Ściągania skóry również nie odczułam, ale oczywiście zaraz i tak nakładałam tonik i krem.

W serii FaceBoom SeBoom są jeszcze:

  • Oczyszczające plastry-kwiatki na niedoskonałości i wypryski Słodcy Zbawcy
  • Normalizująco - oczyszczające chusteczki do demakijażu Odświeżające Pomagierki
  • Normalizujący tonik w żelu do twarzy Dopieszczający Pomagier - rozbraja mnie to słowo "pomagier" ;D
  • Matująco - normalizujący żel do mycia twarzy Niezawodny Pomocnik
  • Matująco - normalizująca woda micelarna Czujna Estetka
  • Udoskonalające serum z korygującym pigmentem Dyskretny Wybawiciel
  • Wygładzający peeling kwasowy do twarzy 10 minutowy Nadzwyczajny Przyjaciel
  • Punktowy lotion na niedoskonałości Sekretny Pomocnik
  • Lekki oczyszczający żel - mleczko do demakijażu Sumienny Asystent
  • Nawilżająco - matujący krem do twarzy na dzień Poranny Dobrodziej
  • Mikrozłuszczający krem do twarzy na noc Wieczorny Magik

Znacie coś z tej serii? Jak się sprawdziło? Tak jak na początku napisałam miałam już tonik i wodę micelarną. Ciekawią mnie jeszcze żel, serum, peeling i krem na noc. Ogólnie jest to seria przeznaczona do mojej cery, więc bardzo interesująca :D