Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FaceBoom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FaceBoom. Pokaż wszystkie posty
FaceBoom tonik w piance - recenzja

9/18/2024

FaceBoom tonik w piance - recenzja

Hej, hej :) Dzisiaj przychodzę z recenzją toniku do twarzy w bardzo ciekawej formie - w piance. Ja się z taką spotkałam pierwszy raz.

tonik w piance faceboom

Normalizujący izo tonik w piance FaceBoom Boombastic

  • każdy rodzaj cery, również problematyczna
  • tonizowanie, nawilżenie, przywrócenie balansu

SKŁAD: Aqua (Water), Propanediol, Glycerin, Glyceryl Glucoside, Butylene Glycol, Prunus Persica (Peach) Flower Extract, Zinc PCA, Sodium Hyaluronate, Hyaluronic Acid, Butylene Glycol, Mineral Salts, Polyglutamic Acid, Sodium PCA, 3-O-Ethyl Ascorbic Acid, Caprylyl/Capryl, Glucoside, Sodium Phytate, Citric Acid, 1,2-Hexanediol, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum (Fragrance), Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Peel Oil, Limonene, Linalool, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate.

SPOSÓB UŻYCIA: wycisnąć na dłoń, wmasować w skórę twarzy i poczekać aż się wchłonie.

POJEMNOŚĆ: 150 ml

Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

CENA: kupiłam w Rossmannie za 15,49 zł. Teraz (18.09.24) kosztuje 23,99 zł.

OPAKOWANIE i KONSYSTENCJA: plastikowa butelka z pompką. Mam już końcówkę tego toniku. Wciąż wydobywa się pianka, ale już mniejsza niż na początku. Przypadła mi do gustu taka forma aplikacji. Ogólnie staram się używać jak najmniej wacików i nawet zwykłe toniki najczęściej nalewam w zagłębienie dłoni i wklepuję w skórę. Przy konsystencji pianki nie ma opcji, że nam się przeleje przez palce i zmarnuje. Na początku miałam obawy, że tonik w piance będzie mi się mylić z pianką do mycia i będę na przykład chciała go zaraz zmyć, ale nic takiego się nie działo. 

ZAPACH: przyjemny, delikatny. Raczej kojarzy się z zapachem pozostałych kosmetyków marki FaceBoom.

DZIAŁANIE: zacznę od tego, że tonik w piance bardzo szybko się wchłania i od razu można nakładać kolejne etapy pielęgnacji. Wygodnie rozprowadza się na skórze. W moim przypadku nie podrażnia, nic się niepotrzebnie nie błyszczy, skóra staje się matowa i wygląda zdrowo. Jeśli podczas mycia twarzy pojawiło się uczucie ściągnięcia skóry to po tym toniku znikało. Nie zaogniał zmian trądzikowych a nawet mogę powiedzieć, że jest ich miej. Najczęściej jakieś większe niespodzianki pojawiają się w okolicy okresu, ale też tego w ostatnich miesiącach nie zauważam (toniku używam od czerwca, ale też zaznaczę, że używałam w tym czasie innych produktów do problematycznej cery - raczej fajnie się one zgrały). Podsumowując jestem z niego zadowolona i być może jeszcze kiedyś do niego wrócę.

Znacie ten tonik lub inne kosmetyki z serii Boombastic? Jest to seria przeznaczona raczej do młodszej skóry, ale jak widać tonik dał radę i na takiej trzydziestoletniej :D

FaceBoom SeBoom maseczka do twarzy - recenzja

3/27/2023

FaceBoom SeBoom maseczka do twarzy - recenzja

Dzień dobry w nowym tygodniu :) Z serii FaceBoom SeBoom miałam już kiedyś tonik w żelu i wodę micelarną. Teraz przyszedł czas na maseczkę do twarzy. Na końcu podam Wam listę wszystkich kosmetyków z tej serii. Nie pamiętam kiedy ostatnio pisałam o maseczce do twarzy, ale dzisiejsza bohaterka szczególnie zwróciła moją uwagę, więc postanowiłam opisać ją na blogu zachęcam do bliższego poznania jej :)

misterna zbawicielka maseczka do twarzy faceboom

Matującego-normalizująca maseczka do twarzy Faceboom Seboom Misterna Zbawicielka - każdy rodzaj cery

Maseczka przeznaczona do każdego rodzaju cery, ale szczególnie polecana jest do mieszanej i tłustej. Jej zadania to przywrócenie skórze równowagi i świeżości, oczyszczanie z nadmiaru sebum i codziennych zanieczyszczeń.

SPOSÓB UŻYCIA: nałożyć na oczyszczoną i osuszoną skórę. Zmyć letnią wodą po 10 minutach.

SKŁAD: Aqua (Water), Propanediol, Kaolin, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Zinc Oxide, Illite, Glyceryl Stearate Citrate, Gluconolactone, Camellia Sinensis Leaf Powder, Saccharomyces/Xylinum/Black Tea Ferment, Cymbopogon Citratus (Lemon Grass) Extract, Alpha-glucan Oligosaccharide, Polymnia Sonchifolia Root Juice, Montmorillonite, Maltodextrin, Lactobacillus, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Glycine Soja (Soybean) Oil, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Citric Acid, Raspberry Ketone, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Citronellol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, CI 77288, CI 42090.

POJEMNOŚĆ: 45 g
Mamy 3 miesiące na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: ja ją kupiłam w Rossmannie za 12,99 zł. Jej regularna cena to 21,99 zł.
 

OPAKOWANIE: maseczka do twarzy Faceboom Seboom została w plastikowym słoiczku z zakrętką. Mały, poręczny, pozwalający w łatwy sposób maseczkę wydobyć do końca.

KONSYSTENCJA: jasnozielona, kremowa. Ja najczęściej nakładałam ją szpatułką z silikonową końcówką na zwilżoną skórę. Tak mi było najwygodniej.

ZAPACH: taka świeższa wersja zapachu z różowych kosmetyków FaceBoom :D no taki pudrowo-świeży. Jak dla mnie bardzo przyjemny.

DZIAŁANIE: zacznę od tego, że w użytkowaniu była trochę ciężka, ale dla efektów warto było się pomęczyć. Chodzi o to, że dość ciężko mi się ją zmywało samymi dłońmi i zawsze wspomagałam się myjką do twarzy. Tego zalecanego czasu 10 minut nigdy nie pilnowałam. Maseczki najczęściej nakładam na czas spędzony w wannie, więc bywa bardzo różnie. Maska ta chociaż ma w składzie glinkę to na szczęście nie zachowuje się jak typowa glinka - nie zastyga i nie trzeba jej co jakiś czas dodatkowo nawilżać. Maseczki do twarzy zawsze nakładam po umyciu twarzy i po peelingu. Można powiedzieć, że ułatwiam składnikom maski dotarcie głębiej. Ta maseczka bardzo fajnie współpracowała z adaptogennym peelingiem OnlyBio. Nic mnie mnie piekło, skóra nie robiła się zaczerwieniona, no nic złego się nie działo. Po zmyciu maseczki i osuszeniu skóry była ona mega gładziutka i taka mięciutka. Naprawdę świetny efekt i super duet do użycia przed ważnym wyjściem. Skóra świetnie oczyszczona, bez podrażnień i świecenia. Ściągania skóry również nie odczułam, ale oczywiście zaraz i tak nakładałam tonik i krem.

W serii FaceBoom SeBoom są jeszcze:

  • Oczyszczające plastry-kwiatki na niedoskonałości i wypryski Słodcy Zbawcy
  • Normalizująco - oczyszczające chusteczki do demakijażu Odświeżające Pomagierki
  • Normalizujący tonik w żelu do twarzy Dopieszczający Pomagier - rozbraja mnie to słowo "pomagier" ;D
  • Matująco - normalizujący żel do mycia twarzy Niezawodny Pomocnik
  • Matująco - normalizująca woda micelarna Czujna Estetka
  • Udoskonalające serum z korygującym pigmentem Dyskretny Wybawiciel
  • Wygładzający peeling kwasowy do twarzy 10 minutowy Nadzwyczajny Przyjaciel
  • Punktowy lotion na niedoskonałości Sekretny Pomocnik
  • Lekki oczyszczający żel - mleczko do demakijażu Sumienny Asystent
  • Nawilżająco - matujący krem do twarzy na dzień Poranny Dobrodziej
  • Mikrozłuszczający krem do twarzy na noc Wieczorny Magik

Znacie coś z tej serii? Jak się sprawdziło? Tak jak na początku napisałam miałam już tonik i wodę micelarną. Ciekawią mnie jeszcze żel, serum, peeling i krem na noc. Ogólnie jest to seria przeznaczona do mojej cery, więc bardzo interesująca :D

Serum i krem do twarzy FaceBoom do cery mieszanej i tłustej

3/24/2021

Serum i krem do twarzy FaceBoom do cery mieszanej i tłustej

kosmetyki do twarzy faceboom

Korygująco - rozjaśniające serum do twarzy Faceboom

Korygująco - rozjaśniające serum do twarzy Faceboom

Zadania serum: rozjaśnianie przebarwień, redukcja błyszczenia skóry, zwężanie porów, dodawanie naturalnego blasku. Ma również pomagać zmniejszać oznaki starzenia, wygładzać skórę i wspomagać prawidłowe nawilżenie. Do stosowania na noc. 

SKŁAD: Aqua (Water), Propanediol, Sodium Lactate, Glycolic Acid, Mandelic Acid, Gluconolactone, Niacinamide PC,Sodium Hyaluronate, Xanthan Gum, Proline, Polyglyceryl-6 Caprylate, Sodium Salicylate, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance).

POJEMNOŚĆ: 30 ml
Mamy 4 miesiące na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: kupiłam w Hebe za 17,99 zł.


OPAKOWANIE: szklane opakowanie z plastikową pompką, czyli takie jak lubię. Pompka nie zacinała się. Serum było dodatkowo zapakowane w kartonik.

ZAPACH: delikatny, pudrowy. Pasuje do całej serii.
KONSYSTENCJA: lekka, żelowa.


DZIAŁANIE: faktycznie szczypie czasami w twarz o czym producent informuje (przez zawartość kwasów). Wchłania się dość szybko. Czasami zdarzało się, że od razu czułam potrzebę nałożenia czegoś nawilżającego, ale częściej jednak nie - widocznie skóra czasami miała gorszy dzień. Szczypanie może kojarzyć się z tym, że kosmetyk działa (lub robi krzywdę, ale w tym przypadku producent o takiej reakcji informuje a na skórze nic złego nie zauważyłam), ale ja zużyłam całą buteleczkę i nie zauważyłam żadnych pozytywów (negatywów na szczęście też nie). Chyba, że rozświetleniem mam nazwać efekt, który uzyskuję niemalże każdym kremem niematującym. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. Zanim krem się całkiem wchłonie to skóra się trochę świeci. O korygowaniu też nie mam co powiedzieć bo co jakiś czas jakieś syfki mi wyskakiwały i zmniejszenia ich ilości nie zauważyłam. Niestety, mam pierwszy kosmetyk marki Face Boom, który mnie do siebie nie przekonał.

Matująco - detoksykujący krem do twarzy na dzień i na noc FaceBoom

Zadania kremu: odświeżenie, matowienie (bez wysuszania skóry) i regeneracja skóry, dające poczucie miękkości i wygładzenia. Ma pomagać w procesie zmniejszania widoczności rozszerzonych porów oraz wspierać walkę z niedoskonałościami. 

SKŁAD: Aqua (Water), Trehalose, Propanediol, Stearyl Alcohol, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Oryza Sativa (Rice) Starch, Sorbitan Olivate, Potassium Cetyl Phosphate, Glycerin, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Camellia Sinensis (Black Tea) Leaf Extract, Saccharomyces Ferment Lysate Filtrate, Citrus Aurantifolia (Lime) Juice, Sodium Stearoyl Glutamate, Citric Acid, Sodium Salicylate,S odium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Coumarin, Geraniol, Limonene, Linalool.

POJEMNOŚĆ: 50 ml
Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: kupiłam w Rossmannie za 21,49 zł.


OPAKOWANIE: tubka z długim dziubkiem, zakręcana. Zdarzało mi się stawiać je na zakrętce, ale czasami się przewracało - dość wąska ta zakrętka. Pod koniec opakowania musiałam je dość mocno ściskać żeby wydobyć resztkę kremu. W sumie to mogłam rozciąć, ale nie zrobiłam tego. Krem również był zapakowany w kartonik.

ZAPACH: taki jak w serum.
KONSYSTENCJA: niby lekka, ale czuć, że całkiem treściwa.

DZIAŁANIE: z tym kremem miałam na początku pokręconą sytuację. Zdecydowałam, że będę używać go normalnie na dzień i pod makijaż bo to lekki matujący krem a na noc będą używać czegoś nawilżającego, bardziej odżywczego. Co do czego krem, który wybrałam sobie na noc (Weleda) okazał się dość klejący a że ja nie lubię przyklejać się do poduszki i odpuściłam używanie go na noc (przez jakiś czas używałam rano gdy siedziałam w domu - oczywiście przy związanych włosach żeby nie przyklejał się do twarzy, ale w końcu też odpuściłam). FaceBoom zaczęłam używać również na noc. Początkowo na serum z dzisiejszego wpisu a jak się skończyło to używałam kremu solo. W obu przypadkach dawał radę. Szybko się wchłaniał i nie sprawiał żadnego dyskomfortu. W wersji na dzień również. Na twarzy dawał efekt bardziej satynowy niż matowy, ale mi to nie przeszkadzało. Skóra wyglądała zdrowo. Pod makijaż też dobrze się sprawdzał. Podkład dobrze się na nim rozprowadzał, nie rolował się. Używałam zimą i się nie zawiodłam :) Przypominam, że mam cerę mieszaną.

Znacie te kosmetyki?

Na razie to ostatnia z "różowych recenzji" jak to mówię o wpisach o kosmetyków FaceBoom i BodyBoom. Pewnie jeszcze do nich wrócę jak dorwę coś nowego :D

Do tej pory z kosmetyków FaceBoom zrecenzowałam jeszcze:

#ŚWIĘTAzBLOGERKAMI List do św. Mikołaja

12/04/2020

#ŚWIĘTAzBLOGERKAMI List do św. Mikołaja

list blogerki do świętego Mikołaja

Hej, hej :) Przyszedł czas na wpis w ramach akcji #BlogerkiPolecają. Jednak w grudniu zmieniłyśmy trochę zasady. Zamiast jednego wpisu pojawią się aż cztery pod szyldem #ŚWIĘTAZBLOGERKAMI. Taka nasza odsłona blogmasów (których nigdy nie robiłam) ;) Na każdy temat jak zawsze mamy tydzień. W pierwszym piszemy list do św. Mikołaja <3 Na końcu pokażę rozpiskę na cały miesiąc :) Co ja chciałabym dostać od Mikołaja? Zapraszam do dalszej części wpisu!

Taki mamy dziwny rok, że tak naprawdę to największym prezentem byłaby dla mnie możliwość spędzenia świąt z rodziną. Na Wigilię niby możemy zaprosić 5 osób a moja sytuacja? Ja mieszkam z rodzicami. Mam 4 rodzeństwa, ale gdzie jeszcze ich dzieci i partnerzy? Zdecydowanie marzy mi się normalność. Ale dobra, przejdę do przyjemniejszych spraw i pokażę listę kosmetyków, które chętnie bym przygarnęła :) Tak, nasz list do Mikołaja to taka wishlista kosmetyczna.

Wody perfumowane YSL Black Opium

Trochę śmieszna sprawa bo nie miałam okazji powąchać na żywo, ale mnie kuszą mega i to od dawna :D Pokażę Wam nuty zapachowe poszczególnych wariantów i podkreślę co mnie w nich najbardziej kusi.
  • BLACK OPIUM: Głowa: różowy pieprz, gruszka, kwiat pomarańczy. Serce: jaśmin, kawa. Podstawa: wanilia, cedr, paczuli.
  • BLACK OPIUM NEON: Głowa: mandarynka, pitaja (smoczy owoc). Serce: kwiat pomarańczy, hibiskus, jaśmin arabski. Podstawa: wanilia, drzewo cedrowe, kawa.
  • BLACK OPIUM FLORAL SHOCK: Głowa: cytryna, gruszka, bergamotka, frezja. Serce: gardenia, białe kwiaty, nuty słoneczne, kwiat pomarańczy. Podstawa: białe piżmo, agar, kawa.
  • BLACK OPIUM INTENSE: Głowa: absynt. Serce: lukrecja, kwiat pomarańczy, jaśmin arabski. Podstawa: wanilia, drzewo sandałowe, kawa.
  • BLACK OPIUM GLOWING: Głowa: cytrusy, gruszka. Serce: białe kwiaty. Podstawa: wanilia, kawa.
Chyba najchętniej zaczęłabym od podstawowej Black Opium lub tej w magicznej niebieskiej buteleczce, czyli Black Opium Intense. Wiecie czy gdzieś można sobie zamówić próbki? Szczerze mówiąc nie miałam nigdy perfum z takiej półki cenowej, więc wolałabym najpierw wypróbować malutką ilość bez wyrzucania pieniędzy w błoto.

Woda perfumowana Love Potion Midnight Wish od Oriflame

To jeszcze w temacie perfum. Love Potion (pierwsza czerwona wersja) to mój ulubiony zapach z Oriflame. Różową wersję Secrets również miałam, ale nie przekonała mnie aż tak bardzo jak ta pierwsza. Tutaj pisałam o obu wersjach. Ostatnio oglądając nowy katalog dowiedziałam się, że w następnym będzie nowa wersja Love Potion Midnight Wish! No i chcę ją ;D Będzie również krem do ciała do kompletu. O tym Love Potion czerwonym też pisałam tutaj na blogu. Ten zapach to bardzo świeża zachcianka ;)

NUTY LOVE POTION MIDNIGHT WISH: Nuty głowy: wiśnia maraschino. Nuty serca: kawa. Nuty bazy: nuty drzewne, piżmo.

Znów kawa ;D i ta wiśnia mnie ciekawi. Tym razem w nutach nie ma czekolady.

Paleta cieni Huda Beauty New Nude

Na żywo jej nigdy nie widziałam, ale na zdjęciach prezentuje się pięknie! Tak, wciąż rzadko kiedy się maluję, ale brązy lubię mieć pod ręką ;D Na urodziny kupiłam sobie paletę MakeUp Revolution Kisu - również śliczna! I przy tym sporo tańsza ;) Huda obecnie w Sephorze kosztuje 315 zł. Za swoją Kisu zapłaciłam coś około 35 zł? Wciąż ją lubię, ale chciałabym już coś nowego :D Jednak coś małego, mogą to być nawet tylko trzy kolorki: ciemny brąz, beż i jakaś błyskotka. Kojarzycie coś takiego? 

Niżej pokażę co mi ostatnio wpadło w oko w aplikacji Hebe. Trochę większe paletki niż tu napisałam, ale wyglądają kusząco ;)

Palety Inglot by Komunikatywnie

Peanut Butter lub Pumpkine Pie (są jeszcze 2, ale te najbardziej mi się podobają). Muszę zobaczyć na żywo i może jedna z nich stanie się moim prezentem świątecznym od siebie dla siebie. Przyznaję, że do tej pory nie wiedziałam kto to jest "Komunikatywnie", ale już obczaiłam na insta :D

Kosmetyki FaceBoom

Miałam już piankę do mycia twarzy, wodę micelarną, puder enzymatyczny i peeling gruboziarnisty, krem czeka na swoją kolej a jeszcze kusi mnie serum do twarzy i balsam do ust.

Kosmetyki Miya

Dawno nic z tej marki nie miałam, ale jednak są kosmetyki, które mnie interesują. Najbardziej tonik rozświetlający, peeling enzymatyczny i serum na przebarwienia.

BioUp Mango

Uwielbiam kosmetyki z mango i tak za każdym razem kiedy na instagramie widzę eliksir rewitalizujący i Eko Sorbet mango świecą mi się oczy!

Nawiązując jeszcze do instagrama to tam czasami zapisuję zdjęcia interesujących mnie kosmetyków i też je tutaj pokażę. Dodam, że robiąc przegląd przed ogarnięciem tego wpisu część (czy nawet większość) usunęłam bo już mnie jednak nie interesują ;D

Rozświetlacz AA Wings of color 02 Golden Sun

Uwielbiam błyskotki na ciele. Szczególnie latem w słoneczne dni, ale też na imprezach. O tym rozświetlaczu naczytałam się, że świetnie podkreśla opaleniznę, nie tworzy skorupy, więc spokojnie można go użyć na nogi czy ramiona. Bo jeśli chodzi o twarz to płynnego rozświetlacza nie umiem ładnie nałożyć i zdecydowanie wolę te sypkie czy w kamieniu ;D

Collistar Idro-Attiva Eye Hydro-Gel nawilżający żel do oczu z lodowym efektem

Cały czas szukam idealnego kremu pod oczy. Ten żel podobno świetnie nawilża i daje chłodzący efekt. Przyznaję, że szczególnie ten efekt chłodzenia mnie ciekawi :D rano może być zbawieniem na rozbudzenie.

Tutaj zakończę moją chciejlistę. Tak się zastanawiam czy nie zrobić takiej zakładki z tym co chciałabym kupić. Kiedyś robiłam takie wpisy. Może do tego wrócić? Mogłabym jakoś to kontrolować :D Czasami zapisuję sobie ciekawe kosmetyki na kartkach, ale takie kartki lubią się gubić ;D Co myślicie? Robić taką zakładkę? Mogłabym tam też dorzucać książki i może ubrania?

Wracając do listu co Wy chcielibyście znaleźć pod choinką lub może już w niedzielę w bucie?

Koniecznie sprawdźcie też o czym marzą pozostałe dziewczyny:
FaceBoom: puder enzymatyczny i peeling gruboziarnisty do twarzy - recenzja

11/11/2020

FaceBoom: puder enzymatyczny i peeling gruboziarnisty do twarzy - recenzja

Puder enzymatyczny zużyłam już jakiś czas temu. Używałam go tylko wieczorem bo trzeba go mieszać z wodą a rano niekoniecznie mi się chce robić takie rzeczy. Peeling jeszcze mam, chociaż już na wykończeniu. Oba produkty były zapakowane dodatkowo w kartoniki. W ogóle to zawsze mam problem z fotografowaniem produktów FaceBoom i również BodyBom tych różowych - choćby masło z poniedziałkowej recenzji. No jakoś ciężko dobrą ostrość złapać.Najpierw przybliżę Wam puder. 

Puder enzymatyczny do oczyszczania twarzy FaceBoom Sypki Flirciarz

Cera odwodniona/wrażliwa

Puder ma dokładnie oczyszczać, delikatnie złuszczać warstwę rogową naskórka, odsłaniając pełną blasku cerę.

SKŁAD:  Glucose, Oryza Sativa (Rice) Starch, Kaolin, Sodium Cocoyl Glycinate, Calamine, Algin, Avena Sativa (Oat) Kernel Flour, Ananas Sativus (Pineapple) Fruit Extract, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Euterpe Oleracea (Assai) Fruit Extract, Vegetable Oil, Maltodextrin, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

POJEMNOŚĆ: 20 g
Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: Ja kupiłam w Rossmannie za 16,49 zł,obecnie kosztuje 21,99 zł. Na stronie BodyBoom 22 zł.


OPAKOWANIE: plastikowy słoiczek z zakrętka. Szczerze mówiąc nie pamiętam czy było pod zakrętką jakieś dodatkowe zabezpieczenie.
ZAPACH: pudrowy, słodkawy, ale nie jakiś mocno nachalny.
KOLOR: jasnoróżowy.
KONSYSTENCJA: drobno zmielony puder. Fajnie gdyby było do niego dołączona jakaś łyżeczka, która ułatwiłaby nabieranie odpowiedniej ilości. Ja jednak tak na oko wysypywałam puder na dłoń ;D Muszę Wam powiedzieć, że po wymieszaniu pudru z wodą ta konsystencja robi się genialna! Aż mi szkoda, że ona nie jest taka gotowa bo kupowałabym i używała częściej.

DZIAŁANIE: Tutaj wspomnę, że producent zaleca zwilżyć twarz wodą, nasypać suchymi palcami trochę pudru w zagłębienie dłoni, dodać trochę wody i wymieszać. Ja wysypywałam bezpośrednio ze słoiczka. Łatwo nakłada się na twarz i rozsmarowuje (jeśli oczywiście dobrze dobierzemy proporcje. Chociaż ja zawsze robiłam na oko i było ok). Chwila masażu, spłukanie pudru, w sumie to już papki i dzieje się magia. Skóra dobrze oczyszczona, wręcz skrzypiąca a przy tym mięciutka, żadnych fruwających skórek. No żadnego wysuszenia podrażnienia czy czegoś takiego. Przypomnę, że ja mam skórą mieszaną, niekoniecznie wrażliwą. Mi puder żadnej krzywdy nie zrobił.

Jak już wcześniej wspomniałam chętniej bym do niego wracała gdyby był taki gotowy a nie do mieszania. Za leniwa jestem na takie babranie ;D Nawet ciężko mi stwierdzić jak wypada jego wydajność bo nie używałam go dzień w dzień (a raczej wieczór w wieczór) bo nawet wtedy nie chciało mi się go mieszać chociaż działał świetnie. Po nim nie robiłam peelingu bo nie był mi już potrzebny. Jeśli lubicie takie diy kosmetyki to fajna sprawa, taka niezbyt skomplikowana :D

Peeling gruboziarnisty FaceBoom Ostry Obrońca

Cera mieszana/tłusta


Zadaniem peelingu jest usuwanie zrogowaceń, złuszczanie martwego naskórka i skuteczne oczyszczanie porów. Ma zmniejszać nawracające niedoskonałości, ograniczać wydzielanie serum, zmniejszać ilość zaskórników, pozostawiać skórę wygładzoną i matową.

SKŁAD: Aqua (Water), Propanediol, Oryza Sativa (Rice) Starch, Cellulose Acetate, Trehalose, Glycerin, Xanthan Gum, Luffa Cylindrica Fruit Powder, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Juice, Actinidia Chinensis (Kiwi) Fruit Extract, Lactic Acid, Proline, Polyglyceryl-6 Caprylate, Sodium Benzoate,Sodium Salicylate, Potassium Sorbate, Parfum (Fragrance).

POJEMNOŚĆ: 50 g
Mamy 6 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: Kupiłam w internetowym sklepie darmarsklep.pl za 18,49 zł, obecnie kosztuje tyle samo. Na stronie BodyBoom 20 zł.


OPAKOWANIE: mała plastikowa tubka z zakrętka, stojąca "na głowie", więc peeling może sobie swobodnie spływać do otworu.
ZAPACH: mam wrażenie, że w tym peelingu zapach jest najsłabiej wyczuwalny w tej lini.
KOLOR: jasnoróżowy z białymi i czerwonymi drobinkami.
KONSYSTENCJA: cały czas nie mogę zrozumieć dlaczego został nazwany "gruboziarnistym". Zawiera dwa rodzaje drobinek, ale nie jakichś dużych. Mega ostry też nie jest. W każdym razie jak tak go nie odczuwam, ale też nie przyciskam dłoni jakoś bardzo mocno do twarzy. Rzadki żel z podłużnymi czerwonymi drobinkami i takimi "normalnymi" białymi i to raczej one robią robotę.


DZIAŁANIE: peelingiem można wykonać całkiem przyjemny masaż. Tak jak wcześniej wspomniałam drobinki nie są jakieś mocno ostro, ale wciąż wyczuwalne. Nie przypominam sobie żebym kiedyś skończyła z zaczerwienioną twarzą a przy tym skóra zawsze stawała się gładka i miękka. Po osuszeniu skóry nie czuję potrzeby natychmiastowego nawilżenia. Za to wygląda tak zdrowo. Nie wygląda na przesuszoną, anie się nie błyszczy. Jednak zazwyczaj po peelingu nakładam maseczkę żeby miała lepszą możliwość wniknąć w skórę. Dzięki temu peelingowi można pozbyć się suchych skórek, ale jeśli chodzi o pory na nosie to po jednorazowym użyciu nie są idealnie oczyszczone. Najlepiej się wspomóc jakąś maseczką oczyszczającą. Sam w sobie peeling nie jest zły, ale też jakiegoś wielkiego wrażenia na mnie nie zrobi szczerze mówiąc. 

Wypróbowaliście już jakieś kosmetyki marki FaceBoom? Co o nich myślicie? Nie wiem czy pamiętacie ja już jakiś czas temu pisałam jeszcze o piance do mycia twarzy i płynie micelarnym a na wypróbowanie czeka krem matująco-detoksykujący (kupiłam go wcześniej niż peeling a jeszcze nie otworzyłam ;D).
FaceBoom woda micelarna i pianka do mycia twarzy

6/29/2020

FaceBoom woda micelarna i pianka do mycia twarzy


To się zrobiło różowo na moim niebieskim blogu :D Już na insta Wam pisałam, że trochę różu zaczęło pojawiać się na moich ubraniach. Śmieję, że przez mamę bo od niej dostałam sweterek w kolorze brudnego różu :D a później już sama kupiłam bluzę, która robi za tło zdjęć w tym wpisie. Dzisiaj dwa produkty bo raz, że tej samej marki to też zaczęłam ich używać w podobnym czasie, razem, więc i razem mogę opisać. Wody micelarnej używam oczywiście tylko wtedy gdy mam makijaż, bez samej pianki. Zapraszam do czytania! Najpierw informacje od producenta, później moje wrażenia.