Menu

sobota, 22 lipca 2017

Himalaya Oczyszczająca pianka do mycia twarzy z neem

Moja druga pianka do mycia twarzy. Pierwsza była z Avonu. Obecnie powoli kończę piankę Himalaya Herbals. Jak wypada? Lepiej? Gorzej? Zapraszam do czytania!
oczyszczająca pianka do twarzy z miodlą indyjską
Polecana do cery normalnej, tłustej i trądzikowej. Doskonale oczyszcza, ale nie zawiera mydła! W połączeniu z kurkumą pomaga usuwać trądzik i pryszcze.
SKŁAD: Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Melia Azadirachta Leaf Extract ( ekstrakt z neem/miodli indyjskiej), Decyl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Polysorbate 20, Curcuma Longa Root Extract (ekstrakt z kurkumy), Vetiveria Zizanoides Root Extract, Parfum, Phenoxyethanol, Methylchloroisothiazolinone & Methylisothiazolinone, Disodium EDTA, Citric Acid, BHT, CI 19140, CI 42090, Butylphenyl Methylpropional, Hexylcinnamal, Linalool.
POJEMNOŚĆ: 150 ml
CENA: 31 zł w sklepie himalayaherbs.pl, 17,99 zł w Rossmannie, inne od 14,49 zł. Cały czas mowa o pojemności 150 ml i nie ogarniam tej rozbieżności w cenach...
 OPAKOWANIE: to chyba coś co najbardziej mi się podoba w tym kosmetyku... Jest wygodna pompka i możemy śledzić poziom zużycia. Póki co pompka cały czas działa bez zarzutu.
ZAPACH: mi się kojarzy z jakimś przestarzałym płynem do naczyń.
KOLOR: w buteleczce mamy zielony płyn, po wyciśnięciu białą (no może trochę zielonkawą) piankę.
KONSYSTENCJA: płyn, później piana.
DZIAŁANIE: od początku nie było łatwo... Już sam zapach jest taki niezbyt. Pianka niby przyjemna. Bardzo dobrze oczyszcza skórę z nocnych brudów jak i z podkładu, ale wywołuje lekkie uczucie ściągnięcia. Po pewnym czasie zauważyłam suche skórki wokół ust i przy skrzydełkach nosa. Może i trochę moja wina bo często jej używałam (najczęściej trzy razy dziennie), ale nie po to kupuję coś do mycia (dobra, tę piankę dostałam) żeby zaraz kupować coś innego żeby poprzedniego produktu nie używać zbyt często bo wysusza... Jakiejś wielkiej różnicy ze zmianami trądzikowymi nie zauważyłam. Z suchymi skórkami poradziło sobie masło shea, pianka niedługo się skończy i ja do niej nie wrócę. Tak podsumowując to ta z Avonu o wiele bardziej mi pasowała.

Z paczki od Himalaya Herbals mam jeszcze do wypróbowania peeling do twarzy z neem i nawilżający krem do twarzy i ciała. Pewnie za jakiś czas pojawią się na blogu a w poście zakupowym napisałam co nieco o paście do zębów Sparkly White.

36 komentarzy:

  1. Bardzo lubię pianki do mycia twarzy, ale tej nie miałam jeszcze okazji używać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Forma jest bardzo fajna. Jakbyś miała okazję tej używać to życzę żeby było lepiej niż u mnie.

      Usuń
  2. Oj, kiepska ta pianka :( Ja używam obecnie na dzień pianki z Baikal Herbals i chwalę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :( Będę musiała zobaczyć bo ogólnie formę pianki polubiłam ;)

      Usuń
  3. Miałam bodajże 2 pianki do twarzy - Lirene i alverde. Obie w sumie lubiłam, ale raczej są to dla mnie produkty do porannego odświeżenia, wieczorem jak dla mnie nie zdadzą egzaminu. Wtedy potrzebuję mocniejszego oczyszczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tej z Avonu tak używałam. Ta Himalaya dobrze oczyszcza, ale cała reszta...

      Usuń
  4. To już kolejna niezbyt pozytywna opinia o tej piance, jaką czytam, więc na pewno się na nią nie skuszę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też właśnie gdzieś czytałam, że może wysuszać. Początkowo pomyślałam sobie "a gdzie tam", ale jednak mnie też dopadło :(

      Usuń
  5. Generalnie nie używam pianek.Ale tyle osób je zachwala na blogach, że chyba się przełamię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie sie sprawdziła. Ja mam cerę trądzikowa lojotokową.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie używam takich pianek, ale co raz bardziej mnie wszystkie nimi kusicie 😊
    www.rinroe.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie jakąś wypróbuj i sprawdź czy to dla Ciebie :)

      Usuń
  8. Na razie mam uraz do tej marki, ale może kiedyś jeszcze po coś sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale piękne masz te zdjęcia, takie inspirujące. Nigdy nie używałam tej pianki. Z marki Himalaya miałam tylko mydło i zapach też miało średni ale działało całkiem zadowalająco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!:)
      O, to mają mydła? :D Dobrze, że chociaż zadowalające było.

      Usuń
  10. Mam ją też. Raz na jakiś czas jest ok, ale faktycznie wysusza po częstszym stosowaniu

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy jeszcze pianek oczyszczających nie próbowałam, ale ciekawi mnie takie rozwiązanie ;) Ale skoro wysusza, to poszukam czegoś innego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety przy częstym stosowaniu tak jest... ale ogólnie formę pianki polecam :)

      Usuń
  12. Ja chyba się na nią nie zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takiej recenzji też bym raczej tego nie zrobiła :D

      Usuń
  13. Ja ją nawet lubiłam, ale tak jak piszesz mnie też troszkę wysuszała więc używałam tylko do wieczornego mycia.
    Oby reszta produktów bardziej przypadła Ci do gustu...ja lubiłam ich kremy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przy niej uważać.
      Mam taką nadzieję :)

      Usuń
  14. nie miałam jej, ale i nie chce miałam kiedyś coś z tej marki i też było słabe

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja ją lubiłam, ale używałam 1, maksymalnie 2 razy dziennie, zawsze wieczorem po wstępnym zmyciu makijażu olejkiem - w takiej roli spisała się świetnie. Poza tym dobrze domywała mi pędzle i gąbki z podkładu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się ratowałam masłem shea. Wypróbuję do mycia gąbki:)

      Usuń
  16. Lubię krem na pryszcze tej firmy, ale pianki nigdy nie miałam :) Osobiście nie myję twarzy więcej niż dwa razy dziennie, ponieważ może to wpływać na przesuszenie, co nie będzie służyło mojej skórze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kojarzę kremu. No ja się przyzwyczaiłam zmywać podkład zaraz po pracy a inne produkty do mycia krzywdy mi nie robiły.

      Usuń
  17. Nie miałam jej, ale używałam żel do mycia twarzy z tej serii (chyba) i nie wspominam go dobrze. Chyba powodował uczucie szczypania.
    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej :( U mnie maseczka powodowała pieczenie w okolicy skrzydełek nosa.
      Dziękuję :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny :)
Zostaw coś po sobie i zapraszam ponownie :)

Staram się zaglądać do wszystkich komentujących.
Nie bawię się w obs/obs - jeśli mi się u Ciebie spodoba to sama zaobserwuję.