Informacje:
Opakowanie: plastikowy słoik z zakrętką.
Pojemność: 250 ml
Kolor: taki mleczny.
Konsystencja: nie za rzadka i nie za gęsta. Łatwo rozprowadza się na włosach, nic nie spływa.
Zapach: ciężko mi go do czegoś porównać, ale podoba mi się. Utrzymuje się na włosach po spłukania i wyschnięciu włosów.
Działanie: maskę na włosy zawsze nakładam co trzecie mycie. Tak było i tym razem. Nakładałam najpierw na skórę głowy i chwilę masowałam, później na całe włosy. Trzymałam ją dłużej niż 1-2 minuty. Jakieś 15-20 minut. Po prostu przez czas mycia siebie. Efekt rozgrzewający jest wyczuwalny, nie jest nieprzyjemny. Ja go odczuwałam też po spłukaniu maski i zawinięciu włosów w ręcznik. Łatwo się ją spłukuje, nie plącze włosów a ułatwia ich rozczesanie. Po wyschnięciu włosy są gładkie i miłe w dotyku, niespuszone. Jeśli chodzi o wypadanie włosów różnicy nie zauważyłam. Nie wypada ich mniej ani też więcej. A teraz najciekawsza część, czyli wzrost. Pokażę go w zdjęciach bo przestałam mierzyć włosy. Za każdym razem wydawało mi się, że ich długość jest taka sama... Chyba nie umiem mierzyć bo na zdjęciach widać, że coś urosły :D
Cena i dostępność: kupiłam w internetowym sklepie Kalina za 9,99 zł
Dla orientacji: zielony pasek na bluzce ma około 2,3 cm a fioletowy 0,8 cm
Zdjęcia z prawej zrobione po umyciu czekoladowym szamponem BingoSpa, nałożeniu maski papryczkowej i po jej spłukaniu nałożeniu na końcówki serum CHI.
Maski używałam przez cały luty, marzec i ponad tydzień w kwietniu.
Wydaje mi się, że jakiegoś wielkiego bumu wzrostowego niema.
Tutaj po lewej włosy po rozczesaniu na mokro i pozostawione do wyschnięcia, po prawej przeczesane na sucho.
A tu taki bonus ;D Po prawej włosy po koczku ślimaczku na sucho przez całą noc. Koczek rozpleciony i włosy przeczesane po 6, zdjęcie zrobione około 15.30 uwaga! Uwaga! po podcięciu końcówek i przeczesaniu włosów. Widzicie jaką różnicę?:) (nie licząc tego jak kolor wyszedł na zdjęciach :D) Poszedł jakiś 1 cm.
Znacie tę maseczkę? Jakiej teraz używacie? Ja wróciłam do bananowego Kallosa. Trzeba go w końcu zużyć :)
marzy mi sie taka długosc i kolor:) cudnie błyszczą
OdpowiedzUsuńO proszę :) Ja chcę dłuższe :D
Usuńmi strasznie wolno rosną:(
Usuń:(
UsuńMi się wydaje,że włoski bardzo urosły! Nie znam maski,ale chętnie bym ją wypróbowała.
OdpowiedzUsuńTo ja jestem jakaś ślepa ^^ Chociaż raz zdarzyło mi się mieć coś do włosów czego Ty nie miałaś :D
UsuńNie znam i pierwsze widzę u Ciebie na blogu :-)
OdpowiedzUsuńOoo :)
UsuńPięknie błyszczą Twoje włosy :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńNigdy nie widziałam tej maski :)
OdpowiedzUsuńChyba pierwszy raz mam na blogu coś mało znanego :D
UsuńNice post, kisses :)
OdpowiedzUsuńhttp://www.itsmetijana.blogspot.com/
:)
UsuńNiestety nie natknęłam się na nią wczesniej. Muszę wypróbować przy najbliższej okazji. Też używam serum z CHI. Masz włosy w dobrej kondycji, lśniące i zadbane. Zapraszam w wolnej chwili do mnie na blog, jeśli masz ochotę. Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Zajrzę i również pozdrawiam :)
UsuńPierwszy raz o niej słyszę muszę koniecznie po nią sięgnąć <3
OdpowiedzUsuńDaj znać jak się sprawdzi :)
Usuńpierwszy raz widzę tę maskę:))
OdpowiedzUsuń:)
UsuńA mi się wydaje, że różnica w przyroście jest zauważalna:)
OdpowiedzUsuńNie znam tej maski-teraz męczę Kallos Blueberry.
Chyba innym jest to łatwiej zauważyć niż mi samej ;d
UsuńJa próbuję tego bananowego domęczyć
Masz bardzo ladne wlosy :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuńładnie się świecą ;)
OdpowiedzUsuń:)
Usuń