3/31/2025

Lirene Hello! Mango ujędrniający peeling do ciała - recenzja

Hej, hej :) Jak już pewnie wiecie jestem wielką fanką produktów z mango. Dotyczy to jedzenia, picia, ale też i kosmetyków - uwielbiam zapach mango! Dzisiejszy bohater to element prezentu walentynkowego od mojego chłopaka <3

Ujędrniajacy peeling do ciała Lirene Hello! Mango - informacje

  • drobinki ścierające mają głęboko oczyszczać, odświeżać i modelować ciało sprawiając, że będzie zachwycać jędrnością, aksamitną gładkością oraz owocowym zapachem;
  • drobinki mają idealnie złuszczać pozostawiając skórę nawilżoną oraz pełną blasku;
  • do stosowania 1-3 razy w tygodniu.
SKŁAD: Aqua (Water), Microcrystalline Cellulose, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Polycaprolactone, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Hydroxyacetophenone, Hydroxyethylcellulose, Sodium Salicylate, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, PEG-70 Mango Glycerides, Disodium Adenosine Triphosphate, Algin, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Limonene, CI 19140 (FD&C Yellow No.5), CI 16035 (FD&C Red No. 40).

POJEMNOŚĆ: 175 g

Mamy 12 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.

Ujędrniajacy peeling do ciała Lirene Hello! Mango - moje wrażenia

OPAKOWANIE: miękka tubka, z której łatwo wydobyć peeling. Można ją postawić na głowie. Przez ścianki można śledzić poziom zużycia.

ZAPACH: jak już wspomniałam na początku jestem fanką zapachu mango i tutaj niestety zawiodłam się. Trzeba się mocno zaciągnąć żeby w ogóle coś poczuć.

KONSYSTENCJA: żel z drobinkami masującymi. Ja bym ten kosmetyk nazwała żelem peelingującym.

DZIAŁANIE: zacznę od tego, że drobinki w żaden sposób nie są drapiące. Można nimi wykonać delikatny masaż - ja wolę troszkę mocniejszy. Jednak wygładzenia skóry nie mogę mu odmówić. Peelingu jak to peelingu używam dwa razy w tygodniu, ale myślę, że używany częściej nie zrobiłby krzywdy. Jak już wspomniałam przy konsystencji jest to bardziej żel peelingujący. Po peelingu skóra dobrze wchłania balsam do ciała.

Tradycyjnie przy kosmetyku ujędrniajacym wspomnę, że traktuję go jako dodatek do ćwiczeń i picia wody. Sam kosmetyk raczej sprawy nie załatwi. 

Jest to trzeci peeling od Lirene w wersji mango i wychodzi na to, że ten, o którym pisałam 4 lata temu miał dokładnie ten sam skład. W ogóle wracając do tamtej recenzji widzę różnicę tylko w zapachu jeśli o właściwości samego peelingu. Różnią się też szatą graficzną i nazwą - cztery lata temu było to Soczyste Mango.

Co myślicie o takim "odświeżaniu" kosmetyków?

4 komentarze:

  1. Ja miałam zdaje się 1 wersję tego peelingu i choć średnio lubię mango to miło wspominam. Wgl te stare peelingi lirene były super zdzierakami - mocne jak lubię. Teraz zmienili je na takie żele peelingujące - dla mnie za lekkie :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)
Zostaw coś po sobie i zapraszam ponownie :)

Staram się zaglądać do wszystkich komentujących.

Nie bawię się w obs/obs - jeśli mi się u Ciebie spodoba to sama zaobserwuję.

Nie zostawiaj komentarzy z linkami reklamowymi bo i tak ich NIE opublikuję!
Jeśli chcesz się zareklamować na moim blogu to zapraszam do zakładki kontakt/współpraca ;)