Menu

środa, 7 marca 2018

Gliss Kur maska intensywnie regenerująca

Dawno nie sięgałam po kosmetyki Gliss Kur. Kiedyś, kiedyś często kupowałam odżywki w sprayu a później długo, długo nic. Dzięki pewnej wygranej w moje łapki trafiła intensywnie regenerująca maska do włosów. Jak się sprawdziła? Czy żałuję, że zapomniałam o tej marce? Zapraszam do dalszej części wpisu!
 Maska intensywnie regenerująca Gliss Kur serum deep-repair do włosów ekstremalnie nadwyrężonych i szorstkich. Formuła z amino-protein-serum i płynną keratyną zapewnia głęboką odbudowę w ciągu 1 tygodnia. Dla większej sprężystości i zauważalnej miękkości włosów.
STOSOWANIE: nałożyć 2-3 razy w tygodniu na mokre włosy i pozostawić na 1 minutę. Dokładnie spłukać!
SKŁAD: Aqua, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Behentrimonium Chloride, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Serine, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Stearamidopropyl Dimethylamine, Cetyl Palmilate, Dimethicone, Phenoxyethanol, Citrid Acid, Isopropyl Alcohol, Methylparaben, Cetrimonium Chloride, Parfum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Linalool, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone.
POJEMNOŚĆ: 200 ml
Mamy 12 miesięcy na zużycie od momentu otwarcia.
CENA: ja moją wygrałam u Marzycielki. Ceny wypatrzyłam od 15 zł, ale nigdzie dostępna nie jest...
 OPAKOWANIE: plastikowy słoiczek z zakrętką. Łatwo można wydobyć maskę do końca.
KOLOR: biały.
KONSYSTENCJA: rzadka, ale jeszcze niespływająca.
ZAPACH: nie mam pojęcia do czego go porównać, ale mi się podobał.
DZIAŁANIE: żeby serio intensywnie zregenerowała moje włosy nie powiem, ale i tak będę ją mile wspominać. Maskę łatwo rozprowadzało się na włosach, jej zapach uprzyjemniał aplikację. Ułatwiała ona rozczesywanie włosów a po wyschnięciu wyglądały na takie w dobrej kondycji. Ładnie się układały były przyjemne w dotyku tak jak ja to lubię. Powiem szczerze, że sama z siebie bym nie zwróciła na nią uwagi, ale już dostałam to wypróbowałam i nie żałuję. Po każdym jednorazowym użyciu byłam zadowolona. Na koniec zdjęcie a ja się zabieram za testowanie maski marki Chirp Body z pudełka Full of Kindness.
Mieliście okazję poznać tę maskę?

18 komentarzy:

  1. Nie przepadam za produktami gliss kur ale masz śliczne włosy :

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam tych odżywek do włosów nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jakoś nie mam zaufania do tej marki :( mam co prawda od nich odżywkę i będzie trzeba ją zużyć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam ją - była poprawna, ale nie wrócę;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Z serią GilssKur mam różne przeżycia. Z szamponem się nie polubiłam, ale za to odżywkę bardzo lubię. Maski nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim włosom nie służą produkty z keratyną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślalam. Przykładowo maska Kallos Keratin strasznie puszyła mi włosy a tu taka niespodzianka :)

      Usuń
  7. U mnie seria Gliss Kur równie dział. Jedne produkty są świetne inne totalnie nie dla mnie. Ciekawe jakby sprawdziła się ta maska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ciężko trafić na markę gdzie wszystkie kosmetyki by nam pasowały lub nie ;)

      Usuń
  8. Nie miałam okazji poznać, ale ja rzadko sięgam po ich produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. GlissKur nie jest moją ulubioną marką kosmetyków do pielęgnacji włosów. Ja ostatnio stawiam na Pantene! Maski i odżywki sprawdzają się u mnie póki co najlepiej! :) Szczerze polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją jak widać też nie. Po Pantene też w sumie jakoś często nie sięgam :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny :)
Zostaw coś po sobie i zapraszam ponownie :)

Staram się zaglądać do wszystkich komentujących.
Nie bawię się w obs/obs - jeśli mi się u Ciebie spodoba to sama zaobserwuję.